Znów kłamstwa na Wadowice24.pl

Gadzinówka Wadowickiego Układu, portal Wadowice24.pl, publikuje sensacyjne doniesienia. Otóż, radny Rady Miejskiej Wadowic i członek Inicjatywy Wolne Wadowicedr Mateusz Klinowski „nie jest czysty”, bo „ukrył” w swoim oświadczeniu majątkowym fakt… pożyczki pieniężnej. Ponadto „w sposób nieścisły” wykazał swoje dochody. Na szczęście Urząd Skarbowy czuwa – radny został przyłapany i utarto mu nosa.

Problem w tym, że doniesienia te nie mając żadnego związku z faktami. Artykuł zawiera zaś kłamstwa i wymysły stworzone przez Marcina Płaszczycę, autora tekstu i właściciela portalu Wadowice24.pl, na polityczne zamówienie. To kolejny już z serii tekstów wymierzonych w przeciwników politycznych rządzącego miastem tandemu: Ewy Filipiak (burmistrz) i Stanisława Kotarby (jej rzecznik, doradca).

Za pisanie podobnych głupot Płaszczyca, pracownik UM Wadowice i UM Kalwaria, jest sowicie wynagradzany. Wcześniej skutecznie dyskredytował Teresę Kramarczyk (ówczesny Starosta Powiatu w konflikcie z Kotarbą) czy Zbigniewa Jurczaka (kontr-kandydat burmistrz w ostatnich wyborach). Kłamliwie też pisał o radnym Klinowskim, choćby zarzucając mu, że „antykatolicyzm” jest sednem jego działalności publicznej. Zresztą, również rodzina Siłkowskich, a więc blisko związana z Ojcem Świętym, okazała się w oczach Płaszczycy „lewicowym środowiskiem”, nazywanym przy okazji „szambem”. Wszystko dlatego, że ośmieliła się otwarcie mówić o niekompetencji burmistrz, czyli Płaszczycy pracodawcy. Ważne jest, że bzdur, pomówień i insynuacji Płaszczyca nigdy nie prostował, nawet na żądanie, łamiąc tym samym prawo prasowe. I do tej pory pozostawał bezkarny.

Co „zataił” Klinowski?

Płaszczyca zarzuca radnemu Klinowskiemu podanie w oświadczeniu szacunkowej wartości kredytu hipotecznego (200 tys. zł), czy nieścisłość co do zarobków. Pominął jednak milczeniem, że w przypadku kredytu była to powszechna praktyka (obecnie US bardzie rygorystycznie wymaga podania kwot, choć i te są przybliżone), a w przypadku dochodów chodziło jedynie o wyszczególnienie źródeł dochodu w oświadczeniu, sama zaś kwota podana została rzetelnie. Naczelnik Urzędu Skarbowego w gruncie rzeczy prosił więc radnego o uszczegółowienie oświadczenia, które zasadniczo nie budziło wątpliwości. Chodziło o drobiazgi.

Korzystając z możliwości uzupełnienia oświadczenia radny Klinowski zadeklarował w nim pożyczkę pieniężną od osoby fizycznej. Pożyczka ta była znana Urzędowi Skarbowemu (radny odprowadził od niej podatek, a więc wykazał się rzadką w Polsce uczciwością), ale mimo to Urząd nie wzywał radnego do jej umieszczenia w oświadczeniu. Klinowski zrobił to więc z ostrożności, na wypadek, gdyby jej wykazanie w oświadczeniu było również konieczne. W ten sposób uniknął być może ponownego prostowania własnego oświadczenia. Oto cała „sensacyjna” historia.

Tekst M. Płaszczycy skupia się wyłącznie na radnym Klinowskim, który miał zataić fakt udzielenia mu pożyczki. Zataić przed kim, skoro Urząd Skarbowy był o niej poinformowany? Przed wyborcami? Czemu miałoby to służyć? Zresztą, od października 2011 roku pożyczka widnieje w oświadczeniu radnego. Dlaczego więc Płaszczyca robi z tego sprawę dopiero teraz? Na to pytanie autor paszkwilu nie udziela odpowiedzi. Warto pamiętać, że swoje oświadczenia majątkowe uzupełniali m.in. radni Z. Szczur i J. Cholewka, a więc doświadczeni samorządowcy.

Duża liczba pomyłek czy danych nieprecyzyjnych w oświadczeniach wynika przede wszystkim z tego, że formularz oświadczenia majątkowego jest lakoniczny i nieprecyzyjny. Wobec tego, składanie uzupełnień jest rzeczą powszechną i nie ma w tym nic szczególnie nagannego.

Do czego nie przyznał się Płaszczyca?

Red. Płaszczyca odmówił publikacji sprostowania, jakie do redakcji Wadowice24.pl przesłał radny Klinowski. Oto stwierdzenia, które Płaszczyca uznał za nieprawdziwe i postanowił ich „nie afirmować” swoim nazwiskiem, jak odpisał Klinowskiemu.

W tekście „Odnalazło się 100 tys. zł Klinowskiego” opublikowanym na łamach portalu Wadowice24.pl znalazły się informacje nieprawdziwe, godzące w dobre imię radnego Rady Miejskiej Wadowic Mateusza Klinowskiego.

1. Nie jest prawdą, że w sprawie pożyczki pieniężnej, której radny Mateusz Klinowski nie wpisał do swojego oświadczenia majątkowego „interweniował Naczelnik Urzędu Skarbowego”, który „przyłapał radnego” na jej ukrywaniu.

2. Nie jest też prawdą, że „Mateusz Klinowski został zobowiązany przez Naczelnika Urzędu Skarbowego, by ujawnił prawdziwe dane dotyczące swojego majątku i zobowiązań.” Podane przez niego w oświadczeniu dane były prawdziwe, a informacja o pożyczce została dodana do sprostowania oświadczenia majątkowego z inicjatywy samego radnego.

3. Nieprawdą było więc stwierdzenie, że „nieścisłe były również dane dotyczące dochodów radnego Klinowskiego”. Dane te były zgodne ze złożonym zeznaniem podatkowym.

4. Zaznaczyć należy również, że zarówno pożyczka, jak i zarobki radnego były Urzędowi Skarbowemu doskonale znane, ponieważ M. Klinowski zgłosił pożyczkę w Urzędzie Skarbowym oraz wykazał wszystkie zarobki w swoim zeznaniu podatkowym.

5. Urząd Skarbowy w tym samym czasie przesłał grupie kilku radnych prośby o uzupełnienie danych podanych w oświadczeniach zarówno z 2010 jak i 2011 roku. W przypadku oświadczenia M. Klinowskiego chodziło o informacje o aktualnym stanie zadłużenia (nie szacunkowym) na dzień złożenia oświadczenia oraz rozbiciu dochodów zgodnie ze złożonym zeznaniem podatkowym.

6. Swoje oświadczenia majątkowe prostowało kilku radnych, w tym przewodniczący Rady Miejskiej Zdzisław Szczur.

7. Z radnym Mateuszem Klinowskim nie próbowaliśmy się w żaden sposób kontaktować, aby wyjaśnić wątpliwości opisywane w tekście lub poprosić o wypowiedź.

Czy jakikolwiek komentarz jest potrzebny? Intencje autora tekstu są chyba jasne: chodziło o rzucenie cienia na radnego krytykującego pracodawców red. Płaszczycy. Rzetelność i sumienność dziennikarska w ustalaniu faktów nie miała najmniejszego znaczenia.

O czym Płaszczyca nie wspomniał?

W swoim tekście M. Płaszczyca zajmuje się oświadczeniem radnego Klinowskiego, oskarżając go próbę ukrycia dochodów, a w całości zaś pomija rzeczywiste nieprawidłowości, jakie można dojrzeć w oświadczeniach majątkowych innych radnych. Wynika to zapewne stąd, że to od ich przychylności uzależniona jest grubość portfela redaktora, jak i przyszłe, do niedawna jakże pewne, zatrudnienie jego szacownej małżonki. Oto kilka przykładów, żeby nie szukać daleko:

– Radna powiatowa Bożena Flasz, skarbnik Gminy Wadowice, w oświadczeniu majątkowym z dnia 06.12.2010 podaje wartość domu o pow. 170m2. Dom to jej zdaniem 230 tys. zł, a działka o pow. 0,35 ha warta jest 20 tys. zł.

– Radny powiatowy Stanisław Kotarba, uczciwy i odważny rzecznik burmistrz (zatrudniony w UM Wadowice na fikcyjnym stanowisku rzecznika – dla przypomnienia), w oświadczeniu majątkowym z dnia 09.12.2010 podaje wartość działki o pow. 0.87 ha – 24 tys. zł.

– Radny gminny i przewodniczący (różnych gremiów) Zdzisław Szczur w oświadczeniu z dnia 15.02.2011 wycenił wartość mieszkania o pow. 50,06 m2 na 120 tys. zł, a działki o pow. 94,07 m2 na 1500 zł.

– Radna gminna Maria Potoczna w oświadczeniu majątkowym z dnia 30.08.2010 w ogóle nie podała wartości domu o pow. 168 m2. Natomiast w oświadczeniu majątkowym z dnia 13.04.2011 podała, że jest on wart 160 tys. zł;

Należy uznać, że wszystkie w/w osoby w swoich oświadczeniach majątkowych w sposób rażący zaniżają wartość deklarowanego majątku. Dlaczego tak robią? Czy posiadają majątek, który nie ma pokrycia w oficjalnych dochodach? Czy po prostu chcą uchodzić w oczach społeczeństwa za biednych? Są to ważne pytania i z pewnością dziennikarze, nawet podwórkowi, powinni je stawiać. Płaszczyca o tych wszystkich sprawach pisał jednak nie będzie. Pozostaje mu jedynie mieć nadzieję, że układ, któremu się wysługuje, w odpowiednim momencie go wybroni, gdyż publikacja kłamstw może go jednak sporo kosztować. Człowiek czasem ma trudności z nauką całe życie, ale miejmy nadzieję, że sąd czegoś wreszcie redaktora Płaszczycę o „dziennikarstwie” nauczy.