W Rynku Miejsku. Co tam było robione?

kotarba co tam bylo

Strach pomyśleć, co w tej głowie było robione?

Przedstawiamy cały zapis incydentu z udziałem Stanisława Kotarby, rzecznika burmistrz Ewy Filipiak oraz szefa powiatowej struktury PO w Wadowicach. Kotarba starał się uniemożliwić rejestrację wywiadu z Radiem Kraków, posunął się do rękoczynów. Teraz twierdzi, że to jego zaatakowano i prześladowano za obronę prawdy. 

19 września 2013 roku na rynku w Wadowicach Jacek Bańka z Radia Kraków rozmawiał o zbliżającym się referendum z dr Mateuszem Klinowskim. Wcześniej wywiadu udzielał rzecznik burmistrz Stanisław Kotarba, któremu nie spodobała się obecność Klinowskiego, ani fakt, że robiono mu z dużej odległości zdjęcia. Kotarba rozpoczął dziwny taniec, a gdy skończył swój chaotyczny wywiad postanowił uniemożliwić nagranie rozmowy z Klinowskim. Najpierw zasłaniał filmującą kamerę, później zaatakował pięściami. Wcześniej udzielił dziwnego, udawanego wywiadu „wkręcającemu” go radnemu.

Zdumiewające, ale obecnie rzecznik burmistrz ośmiela się publicznie twierdzić, że w czasie nagrania atakowano go i utrudniano mu wypowiadanie się. Filmujący chodził za nim, a nawet próbował wybić mu oko kamerą. Rzecznik „zasłonił się kartką”… w samoobronie. Możemy też posłuchać, że Kotarba czuje się „szykanowany i prześladowany za odwagę bronienia prawdy”. I to wszystko pomimo istniejącego nagrania. Kotarba twierdzi wręcz, że film zmanipulowano, ale on te manipulacje ujawni. „Ja nie powiedziałem jeszcze co tam było robione” – dodaje na koniec. Czekamy więc, aż wreszcie to zrobi.

Całość rozmowy z Kotarbą o jego zachowaniu się posłuchać można tutaj:

Stanisław Kotarba czuje się zastraszany, śledzony i upokarzany by Radiopressmix on Mixcloud

Cześć nagranej, niezwykle zabawnej rozmowy dotyczy propagandowego filmu, jaki przy finansowym udziale UM Wadowice zrealizowała Telewizja Polska. Film ten z okazji referendum rozdano w szkołach podlegających gminie. Czy nie jest to naganny przykład prowadzenia kampanii wyborczej rękami dzieci?

Wracając do rzecznika Kotarby, jego rewelacje o szykanowaniu go, śledzeniu, nagrywaniu i prześladowaniu, a na koniec próbie wybicia oka przy użyciu kamery (czy telefonu – bo Kotarba twierdzi, że żadnej kamery nie było), świadczą o bezczelności Kotarby, który posuwa się do najbardziej absurdalnych kłamstw czy raczej o… chorobie psychicznej?

Obserwując „drugą twarz Ewy Filipiak”, jak nazywany jest już przez dziennikarzy rzecznik, każda z tych ewentualności jest prawdopodobna.