Trójmiasto Ewy Filipiak, czyli kraina propagandy

Co się stało z przełomowym i wielokrotnie reklamowanym projektem współpracy trzech miast Powiatu Wadowickiego – Andrychowa, Kalwarii i Wadowic? Miało być nowe “trójmiasto”, “trójprzymierze”, wspólna promocja, budowanie wizerunku regionu, dbanie o jego interesy. Minęło kilkanaście miesięcy od szumnych zapowiedzi Ewy Filipiak. I tak, jak w przypadku wielu innych deklaracji tej urzędniczki, znów musimy obejść się smakiem. Zapraszamy wszystkich mieszkańców, aby przyjrzeli się, jak słowa „papieskiej burmistrz” mają się do rzeczywistości.

“Trójmiasto” to inicjatywa Ewy Filipiak, z którą zwróciła się do burmistrzów Andrychowa i Kalwarii Zebrzydowskiej w styczniu 2011 roku. Według jej zapewnień:

„Jest wiele spraw, które nas łączą, jest wiele spraw, które interesują naszych mieszkańców i jako burmistrzowie tych trzech miast powiatu wadowickiego powinniśmy razem współpracować dla dobra naszych mieszkańców”.

W ślad za wzniosłymi deklaracjami pojawiły się konkretne działania. Nakazano współpracę dyrektorom ośrodków kultury, choć trwała ona od dawna, o czym burmistrz Wadowic najwyraźniej nie wiedziała. Powstał też folder informacyjny o trzech gminach, a ich przedstawiciele pod wspólnym szyldem promowali region na targach turystycznych w Katowicach. Jednym słowem: sukces.

Z zachwytem pisał o tym portal Wadowice24 prowadzony przez pracownika UM Kalwaria i UM Wadowice w jednej osobie. M. Płaszczyca, kiedyś dziennikarz, dziś asystent burmistrz, popuszczał wodze wyobraźni kreśląc wizję turystycznego Eldorado. Sądząc po komentarzach pod artykułami, mieszkańcy raczej się nie nabrali. I słusznie.

Poniżej prezentujemy zestawienie kolorowych deklaracji i marzeń burmistrz, Krzysztofa Salachny, Stanisława Kotarby i samego Marcina Płaszczycy z rzeczywistością. Jak się okazało, mniej kolorową.

„Wadowice pracują też nad hasłem reklamowym dla swojej miejscowości, a także nad nowoczesnym logo, które ma kojarzyć się z miastem. Targi katowickie to nie jedyny pomysł na promocję”. [M. Płaszczyca, 14.02.2011]

Zapewne prace nad hasłem i logo trwają pełną parą. Być może w ciągu ostatnich 14 miesięcy potrzebne było wykupienie odpowiednich patentów, aby logo faktycznie było nowoczesne. W międzyczasie zeszpecono zupełnie logo beatyfikacyjne, dodając do niego herb Wadowic i burząc proporcje. Maszkary straszą na miejskich rondach do dziś. Nie pierwsze zresztą to maszkary, w długiej historii rządów filipiakowej satrapii (będziemy o tym pisać niebawem).

„… w tym roku na mapie małopolskich atrakcji turystycznych pojawił się nowy element. „Szlak trzech miast” – bo taką właśnie nazwę otrzymała wspólna koncepcja promocyjna trzech gmin powiatu wadowickiego – Wadowic, Kalwarii i Andrychowa”. [M. Płaszczyca, 28.03.2011]

W ubiegłym roku na targach “Glob” w Katowicach promowały się wspólnie trzy miasta. Na tę okoliczność przygotowano mini- folder promujący ich walory turystyczne. Czy zauważyli Państwo powstanie „Szlaku trzech miast”? Jakieś działania promocyjne? My niestety nie, ale zaobserwowaliśmy coś innego. Ten sam portal w relacji z tegorocznych targów katowickich o Kalwarii i Andrychowie nie wspomina w ogóle. Próżno też szukać informacji o “Trójmieście”. W 2012 roku na targach wystąpiła tylko LGD Wadoviana. Dyrektor biura LGD Krzysztof Salachna rzucił nawet, że:

„Wadowice stanowią na tyle istotny punkt na mapie turystyczno – pielgrzymkowej Małopolski, że nie wypada abyśmy nie byli reprezentowani na tego typu wydarzeniach”.

No i jesteśmy reprezentowani. Raz w roku, w Katowicach i to bez partnerów z okolicznych miejscowości. A przecież nie dalej, jak rok temu, portal Wadowice24.pl donosił:

„Trzy miasta z powiatu wadowickiego chcą w tym roku uruchomić jeszcze swoje stoiska na targach turystycznych w Warszawie i Mediolanie”.

Zdanie to należy traktować jako jeszcze jeden z fantazmatów. Ani w ubiegłym, ani w tym roku Wadowice i region na targach w Warszawie i Mediolanie nie były reprezentowane. Do Warszawy na wiosenne targi pojechał za to promować się… Andrychów.

W istocie, żadne wspólne działania promocyjne z Andrychowem i Kalwarią nie były od roku prowadzone. Nie powstają żadne wydawnictwa promujące wspomniany „Szlak trzech miast”, nie jest planowana żadna akcja marketingowa. Reasumując, kolejny raz zostaliśmy nabici w butelkę. Mieszkańców nakarmiono propagandową papką złożoną z obietnic bez pokrycia.

W przeddzień otwarcia nowego muzeum oraz oczekiwanej kanonizacji Jana Pawła II miasto w obszarze promocji nie robi nic. W nowym Wydziale Obsługi Ruchu Turystycznego i Promocji Urzędu Miasta zatrudniono, w budzący kontrowersje sposób, specjalistów od turystyki i promocji: K. Kopacz (wydawca Wiadomości Powiatowych, stale nieobecny na stanowisku pracy), Targosz-Storch (koleżanka Płaszczycy, jak wygadał jej mąż – zatrudniana przez Płaszczycę w jego portalu bez umowy) czy F. Kaczyński (syn koleżanki burmistrz, z racji nazwiska kandydat na posła PiS). Jakość obsługi spadła, ale burmistrz podwoiła wydatki. Wiadomo, znajmomi muszą dobrze zarabiać.

Przeczytaj: Informacja Turystyczna, czyli ustawiony konkurs

Patrząc na spektakularne efekty realizacji projektu “Trójmiasta”, z drugiej biorąc pod uwagę bajania nadwornego propagandzisty M. Płaszczycy, z lękiem zaglądamy w przyszłość, zastanawiając się, co czeka nas w dalszej kolejności? Płaszczyca wylicza: wspólne stanowisko trzech gmin w sprawie BDI, wspólne projekty inwestycyjne, z zakresu oświaty, kultury, sportu.

Na szczęście “papieski rzecznik” S. Kotarba uspokaja:

„Jeśli ta współpraca będzie taka, na jaką liczymy, staniemy się jednym z „najmocniejszych” miast w Małopolsce”.

No to jesteśmy. Ostatnio najczęściej wymienianym przy okazji kolejnych nieprawidłowości i przekrętów, w które zamieszani są najwyżsi urzędnicy oraz prominentni radni. W rankingach małopolskich gmin Wadowice zajmują odległe, kompromitujące dla władzy pozycje.

Przeczytaj: Ranking polskich samorządów – Wadowice słabo

W rankingu atrakcji turystycznych stajemy się zaś powoli szybkim przystankiem na drodze pomiędzy Krakowem, a… parkiem dinozaurów w Inawałdzie. Jeszcze kilka lat “promocyjnej polityki” Filipiak, Kotarby, Płaszczycy i Salachny, i nie pozostanie nam nic innego, jak tylko dla przyciągnięcia turystów na wadowickim Rynku również ustawić dinozaury. Albo przynajmniej stumetrową figurę błogosławionego JPII.

Nim jednak przyjdzie ten moment, postanowiliśmy ulżyć nieco promocyjnym zabiegom UM Wadowice, kosztującym nas zaledwie 800 tys. zł rocznie, i sami przygotowaliśmy logo i hasło promujące nasze miasto. Mamy nadzieję, że się Państwu spodoba, a Płaszczyca napisze, że pod egidą “trójporozumienia” kwitną prywatne inicjatywy mieszkańców. Wszystko dzięki Gospodarnej Ewie Filipiak i jej jakże “fachowym” rządom.