Starosta Jończyk znów po prośbie

Zarząd Powiatu i dyrekcja Szpitala Powiatowego po prośbie…

10 października 2012 roku starosta Jacek Jończyk wraz z wicestarostą Martą Królik oraz dyrekcja szpitala powiatowego im. Jana Pawła II byli gośćmi Komisji Inicjatyw Gospodarczych i Rozwoju RM Wadowice. Celem wizyty było ponowne zabieganie o wsparcie finansowe Gminy Wadowice dla planów budowy i modernizacji szpitala przez Powiat.

Spotkanie miało kuriozalny przebieg. Przez większość czasu radnym prezentowano efekty czynu społecznego pracowników szpitala: które pomieszczenia pomalowano, gdzie wymieniono wykładziny. Niewiele mówiono za to o zwolnieniach, atmosferze w szpitalu, krewnych i znajomych zatrudnionych tu i tam, czy remontach poważnie zadłużonej placówki finansowanych przez Powiat. W ogóle nie mówiono o planach rozbudowy szpitala i pieniądzach na tę rozbudowę koniecznych, co miało być tematem spotkania.

Pytania radnych, jak zawsze, niewiele wniosły. Radny Paweł Janas usiłował dowiedzieć się czegoś na temat jakości usług leczniczych, ale Stanisław Kotarba, który nie wiedzieć czemu zabrał komisji głos, polecił dyrekcji szpitala na to pytanie nie odpowiadać. Dyrektor szpitala odczytała jednak podany przez swojego zastępcę list, w którym jedna z pacjentek chwali atmosferę lecznicy i dyrekcję. Również Marta Królik dzieliła się swoimi przeżyciami z leczenia. Zapachniało PRL’em. Wystąpienie zanotował Mateusz Klinowski, który przywołał skargę pielęgniarek ZOZ na prywatę uprawianą przez starostę i dyrekcję szpitala. W zamian usłyszał, że jest przeciwnikiem rozbudowy szpitala.

Klinowski poprosił starostę o zaprezentowanie planu sfinansowania zadłużenia szpitala i jednoczesnej jego rozbudowy wraz z remontami. Starosta nie tylko na pytanie o zadłużenie nie odpowiedział – nie potrafił również podać rzetelnego planu finansowania budowy nowego pawilonu E. Ma on kosztować 45 mln zł (w pierwszym etapie, bo całość to 60 mln zł), ale nawet tych pieniędzy starostwo nie ma. Głównym źródłem finansowania są kredyty oraz sprzedaż majątku powiatu, który na razie jest niesprzedawalny.

Nad szpitalem wisi widmo przekształcenia w spółkę, o ile wynik finansowy szpitala będzie ujemny, jak w ostatnich latach. Starostwo zapewnia, że dzięki sztuczkom księgowym, jakie umożliwia ustawa o działalności zdrowotnej, w tym roku wynik okaże się dodatni. Nie zmienia to jednak faktu, ze szpital nadal jest zadłużony. Na ten temat jednak nikt rozmawiać nie chciał, a radni jak zwykle nie czuli potrzeby poznania problemu. Starosta przyznał, że „istnieją zagrożenia dla tej inwestycji”, ale nikt tym się nie przejął. Przewodniczący komisji – Józef Cholewka, wprost stwierdził, że finansowanie szpitala go nie interesuje – Gmina ma pomóc i tyle, a reszta jest sprawą Powiatu. Klinowskiemu na jego pytania nikt nie zamierzał odpowiadać. Jończyk zadeklarował tylko, że prywatnego interesu w szpitalu nie ma. Czy ktoś w to wierzy?

W następstwie „dyskusji”, komisji zaproponowano przyjęcie mglistego stanowiska o udzieleniu pomocy gminnej dla Powiatu. Radny Klinowski apelował, aby stanowisko sformułować w sposób poprawny i głosować go przez Radę Miejską, a nie jedną z komisji. Obecnie nie wiadomo, na co konkretnie być przeznaczona pomoc i – przede wszystkim – w jakiej wysokości. Apel ten zignorowano.

Wspieranie lecznictwa szpitalnego nie jest zadaniem gminy, a przekazanie staroście ok. 2.5 mln zł bez gwarancji zachowania kontroli publicznej nad szpitalem zakrawa na sabotaż. Zwłaszcza, że starosta i dyrekcja szpitala obarczani są zarzutami o kumoterstwo i szerzący się nepotyzm w nadal źle zarządzanej, zadłużonej i świadczącej usługi zdrowotne na niskim poziomie placówce.

Warto zauważyć, że oprócz Klinowskiego jedynie Janina Kamińska miała wątpliwości odnośnie uchwały. W szczególności, radni koła PO – Paweł Janas i Henryk Odrozek bezrefleksyjnie poparli niezgodną z prawem uchwałę. Pytania, które zadawali, nie były zbyt wnikliwe, ale za to okraszone odpowiednią dawką komplementów pod adresem dyrekcji szpitala. Po rezolucji i głosowaniach budżetowych to kolejny przypadek, kiedy pozorni opozycjoniści popierają bez zawahania złe rozwiązania proponowane przez Ewę Filipiak. Oczywiście wiadomo, dlaczego tak czynią – podwórkowa polityka i wizerunkowe zagrania znów są najważniejsze.

Co zaskakujące, na koniec obrad Filipiak przyznała, że pomoc gminy nie będzie uwzględniona w projekcie budżetu i nie deklaruje żadnej jej wysokości. Wygląda więc na to, że podjęta przez komisję uchwała jest jedynie pustą deklaracją części radnych Wadowic. Zważywszy na to, że plan sfinansowania budowy zdaje się nie istnieć, może to i dobrze.

Obrady komisji uświetnili prymitywnymi docinkami Krzysztof Salachna i sołtys Józef Cholewka. Ale czy ktokolwiek po wymienionych spodziewał się czegoś innego?

PRZECZYTAJ TAKŻE:
Teksty na temat Szpitala Powiatowego w Wadowicach.
Relacja z poprzedniej wizyty starosty Jończyka na Komisji Inicjatyw Gospodarczych.