Starosta Jończyk pokazał prawdziwą twarz

Starosta Jończyk jest kandydatem na fotel burmistrza, ale nikt nie odmawia mu prawa głosu

Wbrew przedwyborczym deklaracjom nie jest to twarz demokraty. Kiedy dwa lokalne stowarzyszenia chciały wygłosić wspólne oświadczenie skierowane do radnych powiatowych, przewodniczący Józef Łasak odmówił im prawa głosu, bo tak zarządził… starosta Jacek Jończyk. Czym to się różni od standardów Ewy Filipiak i jej dworu?

Inicjatywa Wolne Wadowice oraz Teraz Andrychów przygotowały wspólne oświadczenie dotyczące likwidacji karetki specjalistycznej oraz innym problemom wadowickiego szpitala. Skierowano je do radnych powiatowych, a w imieniu stowarzyszeń przedstawić je miał dr Mateusz Klinowski.

Stowarzyszenia chciały wyrazić swoje zdanie już na poprzedniej sesji Rady Powiatu, jednak jej napięty program nie gwarantował, że otrzymają głos. Tym razem program sesji był skromny. Zgodnie ze zwyczajem obowiązującym w Radzie, radny Mateusz Klinowski z Inicjatywy oraz Piotr Kucharski z Teraz Andrychów zgłosili się przed sesją do przewodniczącego Rady Powiatowej Józefa Łasaka (Wspólny Dom) i zapisali do głosu.

Nieoczekiwanie przewodniczący Łasak zaczął kluczyć i unikać odpowiedzi, czy głosu udzieli. Okazało się, że decyzji nie może podjąć sam. Nie skonsultował się jednak ze swoimi zastępcami, lecz… wyszedł z sali sesyjnej. Za chwilę Klinowskiego poproszono na bok. Przewodniczący Łasak w towarzystwie starosty Jacka Jończyka i Marty Królik poinformowali radnego miejskiego, że nie może odczytać oświadczenia stowarzyszeń. Powodem okazało się to, że… jest kandydatem w wyborach na burmistrza Wadowic!

Gdy Klinowski wskazał, że kandydatem na burmistrza jest również Jacek Jończyk, kandydatem na starostę Marta Królik, a nikt nie odmawia im prawa wypowiadania się, powody uległy zmianie. Pani Królik tłumaczyła Klinowskiemu, że oświadczenia można składać tylko w sprawach nagłych, niespodziewanych, a temat ZZOZ i karetek już jest nieaktualny i nikogo nie interesuje. Wreszcie Klinowski dostał odpowiedź, że nie jest zaproszony i nie może zabierać głosu. Tak rzekomo miało wynikać z przepisów prawa.

Józef Łasak ze Wspólnego Domu wypełnia polecenia starosty Jacka Jończyka ze Wspólnego Domu. Czy to Wam coś przypomina?

„Zwróciłem się do przewodniczącego Łasaka, a staliśmy przed salą sesyjną, żeby w takim razie zaprosił mnie do środka, ja to zaproszenie przyjmę i wówczas będzie mógł zgodnie z prawem udzielić mi głosu. Zaproponowałem, że mogę też przyjść z oświadczeniem na jakąś inną sesję, na którą łaskawie mnie zaprosi.” – mówi M. Klinowski – „Niestety, wówczas przewodniczący zmienił po raz kolejny zdanie i po prostu oświadczył, że głosu udzielić mi nie może, bo stawia go to w niewygodnej pozycji wobec jednego z dwóch pozostałych kandydatów na burmistrza Wadowic.”

W ten sposób okazało się, że o dopuszczeniu do głosu nie rozstrzyga statut powiatu czy przewodniczący Rady, lecz interes starosty i jego  zastępcy.

Również w czasie sesji J. Łasak tłumaczył, pytany przez radnych, dlaczego nie udzielił głosu dr Klinowskiemu. Tłumaczenia te wywołały oburzenie części zgromadzonych, a sprawę komentowano w kuluarach, było to bowiem złamanie panujących do tej pory zwyczajów. Ostatecznie oświadczenie stowarzyszeń wygłosił Zbigniew Jurczak, radny powiatowy, któremu przewodniczący głosu nie mógł już odmówić.

Na koniec obrad oświadczenie postanowił skomentować Jacek Jończyk, czytając z kartki podsuniętej mu przez Martę Królik. Słuchając tego wystąpienia można było przeżyć deja vu. Starosta używał bowiem języka, do jakiego przyzwyczaili nas Ewa Filipiak i jej rzecznik. I tak, oświadczenie uznał za szkalujące radnych (i Martę Królik), bo informacje są udzielane „zgodnie z prawem i prawdą”. Samo oświadczenie było kampanią wyborczą Mateusza Klinowskiego itd. Jacek Jończyk pochwalił też Józefa Łasaka, że nie dopuścił do głosu przedstawiciela stowarzyszeń mieszkańców.

Wszystkie te słowa, gesty, a nawet pochwały rodem z Białorusi bardzo dobrze znamy i wielokrotnie słyszeliśmy… na sesji Rady Miejskiej.

Ciekawe, że Jacek Jończyk jeszcze niedawno przedstawiał się jako zwolennik dialogu, człowiek otwarty na mieszkańców, prawdziwa alternatywa dla Ewy Filipiak. Na ostatniej sesji Rady Powiatu, sięgając po ten sam repertuar zagrań i zwrotów, równie bezwzględnie dążąc do uciszenia głosów krytycznych, udowodnił jednak, że żądną alternatywą nie jest. Bo czym różni się Jacek Jończyk ze Wspólnego Domu sterujący obradami Rady Powiatu za pomocą Józefa Łasaka ze Wspólnego Domu od Ewy Filipiak ze Wspólnego Domu sterującej operatorem koparki stojącym na czele Rady Miejskiej? Co takie ręczne sterowanie ma wspólnego z demokracją?

Jacek Jończyk w poniedziałek robił wszystko, żeby krytyczny głos przedstawiciela 10 tysięcy mieszkańców powiatu podpisanych pod petycją w sprawie karetki nie został na sesji wysłuchany. Dlatego twierdzimy, że na poniedziałkowej sesji Rady Powiatu Jończyk miał twarz Ewy Filipiak.

Tej twarzy w obu jej wydaniach już dziękujemy.