Rynek do naprawy. Klinowski sprząta po Filipiak

kostka

Burmistrz Klinowski wyjmuje kostkę z drogi wykonanej „przez Mostostal Warszawa” i przekazuje ją przedstawicielowi firmy (fot. K. Cabak)

Burmistrz Mateusz Klinowski zorganizował gwarancyjny przegląd rynku i wezwał do naprawy sypiącej się rewitalizacji. Prawda o nieudanej inwestycji Ewy Filipiak powoli wychodzi na jaw.

Aferalną i nieudaną rewitalizację centrum miasta opisywaliśmy już kilkukrotnie. Fuszerka budowlana kosztowała ostatecznie ok. 10.405.162 zł, z czego prawie połowę tej kwoty pokryli mieszkańcy Wadowic. Choć przetarg wygrał Mostostal Warszawa SA, to na placu budowy w ogóle się nie pojawił. Wszystkie prace zlecono podwykonawcom, w tym firmom bez odpowiedniego zaplecza technicznego oraz umiejętności i dlatego wykonanie prac woła o pomstę do nieba. Żeby było „śmieszniej”, większość prac Mostostal zlecił firmie Comodos z Łazówki, tej samej, którą burmistrz Ewa Filipiak oskarżała o oszustwo przy remoncie ul. Karmelickiej. Comodos powierzone prace zaczął zlecać kolejnym podwykonawcom i wszystko zakończyło się wielką kompromitacją.

Firmy wykonujące rynek zaczęły się sądzić pomiędzy sobą o zapłatę należności, a Mostostal uciekł z budowy nie oddając rewitalizacji w całości do użytku. Ewa Filipiak zgodziła się na to, a po rewitalizacji poprawiali inni i stąd wzięła się między innymi słynna fontanna za 1 mln zł, w kosztach której znalazło się szereg  elementów, które pierwotnie wykonać miał Mostostal.

s.1 s.2

Przegląd gwarancyjny rynku to szansa na zgłoszenie stwierdzonych usterek i zażądanie ich naprawy przez Mostostal. Burmistrz Klinowski zaapelował do mieszkańców o wzięcie udziału w tym wydarzeniu i kilka osób towarzyszyło delegacji złożonej z inspektorów nadzoru oraz przedstawiciela wykonawcy. Choć oczywiście prawdziwi wykonawcy rynku w przeglądzie nie uczestniczyli (Comodos z Wadowic, Tadrew z Libiąża i inni podwykonawcy). Ujawnione usterki są poważne i ujęto je w sporządzonym na miejscu protokole. Obejmują one ruchome płyty, źle wykonane fragmenty drogi, popękane płyty nawierzchni rynku, rozpadający się chodnik stanowiący przedłużenie ul. Zatorskiej.

Przedstawiciel Mostostal szukał wymówek i z niedowierzaniem przyjął informację o skali żądanych przez burmistrza napraw. Wyjętą na jego oczach z drogi przez burmistrza kostkę skwitował: „wydłubana w nocy”, popękane płyty rynku to „efekt jeżdżenia samochodów ciężarowych, tirów”. Widzieliście tiry przejeżdżające przez rynek?

Inspektor nadzoru Jan Żakowski, który odpowiada za jakość wykonanych robót i z wielkim zaangażowaniem przez cały okres inwestycji bronił Mostostalu, podsumował filozoficznie wizję lokalną: „to jest sytuacja taka, są elementy, które po prostu w praktyce powiedzmy wytrzymały próbę czasu i są takie, które nie wytrzymały”.

Przypomnijmy, jak Jan Żakowski bronił przed radnymi Mostostalu Warszawa (więcej tutaj):

Problem w tym, że skala napraw może przerosnąć chęci Mostostalu. Niestety, Ewa Filipiak nie tylko nie zadbała o wykonanie umowy i osobiste wykonanie prac przez wykonawcę (jak zobowiązał się w umowie), ale również należyte jej zabezpieczenie. Jak podano, na koncie bankowym znajduje się tylko ok. 150 000 zł z przeznaczeniem na 5-letnie gwarancje. To na naprawy raczej nie wystarczy.

Na koniec ciekawostka. Jedynym dziennikarzem lokalnym, który w odbiorze rynku nie uczestniczył, jak również ani słowem nie zająknął się o widocznych gołym okiem wadach rewitalizacji był… Marcin Płaszczyca i portal Wadowice24. Ten sam, który jeszcze tydzień wcześniej nawoływał, żeby naprawić na rynku… uszkodzoną przez kierowcę barierkę. Czyżby dlatego, że byłemu asystentowi burmistrz Filipiak nie wypada przyznać, że jej inwestycja to jedna wielka porażka?