Relacja z obrad Rady Miejskiej: Cholewka grozi „dostaniesz w ryło”.

_ 21 sesja

Przewodniczący Zdzisław Szczur otwiera obrady parodii demokracji lokalnej

7 godzin obrad, w czasie których większość radnych nie odezwała się słowem. Przewodniczący uniemożliwiający dyskusję, absurdalne oświadczenia lokalnych PO i PiS napisane językiem komunistycznej propagandy, tajemnicze listy poparcia i potępienia, realistyczne ćwiczenia straży pożarnej, próba wyprowadzenia radnego i groźby, wreszcie kłamstwa burmistrz w odpowiedzi na pytania radnych. Oto „dorobek” 21 sesji Rady Miejskiej Wadowic w relacji radnego Mateusza Klinowskiego.

21 sesja Rady Miejskiej, którą zorganizowano w remizie OSP Chocznia, ponownie w godzinach i w miejscu utrudniającym obecność mieszkańców i radnych, przejdzie do historii jako żenujący pokaz arogancji lokalnej władzy. Władzy, która sprawowana jest metodami bandyckimi, z pogardą dla prawa i moralności. Jeżeli ktoś chce zobaczyć działanie wadowickiego „układu zamkniętego” na własne oczy, wystarczy, że przyjdzie na sesje Rady Miejskiej. Włos zjeży mu się na głowie.

Absolutorium: budżet na medal i upadająca gospodarka

Większość radnych z rozdania Ewy Filipiak i Stanisława Kotarby (radni PiS, Klub PO oraz Wspólny Dom) bez dyskusji poparło wykonanie budżetu. BEZ DYSKUSJI! Skarbnik Gminy, Bożena Flasz (również radna powiatowa i członkini różnych gremiów lokalnych – rad nadzorczych, partii politycznych, stowarzyszeń) ogłosiła sukces. Burmistrz wykonała budżet na 100%! W przyszłym roku oczekujemy wykonania na 105%! Przypominało to jako żywo deklaracje, które komunistyczna władza wygłaszała co rok chwaląc postępy socjalistycznej gospodarki. Kraj się sypał, ale normy i założenia wykonywano zawsze.

Razem z Henrykiem Odrozkiem wypunktowaliśmy podstawowe manipulacje skarbniczki, która zwyczaje robiła wodę z mózgu radnych (nie było to oczywiście trudne, zważywszy na ich kompetencje – ogólnie znane). Rachunki budżetowe się zgadzają, bowiem budżet bez przerwy jest nowelizowany, gdyż założenia budżetowe Flaszowej okazują się nierealistyczne. Zresztą, wykonanie budżetu to jedno, a polityka gospodarcza to coś zupełnie innego. Dzięki niekompetencji burmistrz i jej urzędników Wadowice są w opłakanym stanie. Ale o tym nikt nie chciał rozmawiać.

Rosnące koszty rewitalizacji

W budżecie z 2012 roku uwidoczniono dodatkowe koszty nieudolnej i złodziejskiej rewitalizacji centrum Wadowic. Źle przygotowany i zrealizowany z naruszeniem prawa przez Ewę Filipiak projekt pociąga za sobą ogromne, dodatkowe koszty. W samym 2012 roku było to niemal 0.5 mln zł! Flasz tłumaczyła, że dodatkowe koszty wynikają one z konieczności reagowania na „nowe okoliczności”. Owe „nowe okoliczności”, to nic innego jak błędy Ewy Filipiak, za które płacimy z kasy Gminy wszyscy.

_ cholewka

Druh Cholewka osobiście doglądał wszystkiego. Z wyjątkiem przepisów prawa.

Oszukani wykonawcy Fontanny Przyjaźni

Radnym swoje stanowisko w sprawie rewitalizacji chcieli przedstawić też wykonawcy ostatnich elementów małej architektury na rynku – fontanny i studni. Nie doczekali się, a pewnie i tak nie dopuszczono by ich do głosu. Poinformowałem więc radnych o tym, czego się dowiedziałem – Gmina wciąż nie rozliczyła zaległych płatności za płyty papieskie, a teraz powstał spór o kwotę należną za fontannę i studnię. Koszt samych prac wokół tych dwóch obiektów to prawie 1 mln złotych! Ewa Filipiak płacić nie chce i wykonawcy czują się oszukani.

Dla ułatwienia urzędnicy oskarżyli ich również o pobicie i kradzież, co stanowi znaną metodę „pacyfikacji” niewygodnych. Kluczową rolę jak zwykle odegra Jerzy Utrata i pozostająca pod kontrolą urzędników prokuratura. Radnym nie przeszkadza, że władze gminy być może oszukują firmy i przedsiębiorców , a niezadowolonych zastraszają. Nie mieli oni do sprawy żadnego komentarza. Jak zwykle.

Mieszkania komunalne dla urzędników?

Radna Janina Kamińska zwróciła uwagę na zakup mieszkania na ul. Mickiewicza – za prawie 200 tys. zł zakupiono mieszkanie, w którym ktoś zamieszkał. Kto i na jakiej podstawie? Próbowaliśmy to ustalić, bo w Gminie Wadowice ponad 100 rodzin czeka na przydział mieszkania komunalnego. Wieść niesie, że kolejny kosztowny prezent od Gminy dostała prominentna urzędniczka, koleżanka burmistrz Ewy Filipiak.

Powiatowa Komenda Policji

Zostanie zlokalizowana w sąsiedztwie dworca PKS. Próbowałem się dowiedzieć, dlaczego burmistrz forsowała poprzednio niekorzystną dla Policji i mieszkańców lokalizację przy stadionie MKS Skawa. Burmistrz złapana przez nas na kłamstwie próbowała ratować własną skórę i przekonać wszystkich, że to ja jestem przeciwnikiem budowania w Wadowicach nowej komendy. Tymczasem, to jej nieodpowiedzialność mogły zablokować tę budowę.

Głos mieszkańców w czasie obrad

6 radnych postanowiło złożyć projekt zmiany Statutu Gminy w ten sposób, aby uporządkować kwestię zabierania głosu przez mieszkańców w czasie obrad. Choć argumentowaliśmy, że to już demokratyczny standard i w statucie Gminy jest on już właściwie zapisany, a proponowane zmiany mają charakter redakcyjny, żadnej dyskusji nie było. Mariusz Ruła wygłupił się odczytując kolejne absurdalne oświadczenie Klubu PO, Krzyś Salachna wyuczonym w seminarium tonem odczytał zaś z nabożną czcią stanowisko radnych PiS. Równie idiotyczne. W skrócie: projekt populistyczny, gra polityczna opozycji lewicowej, wyścigi wyborcze, ucieczka od odpowiedzialności radnych wysługujących się mieszkańcami. Mieszkańcy przekazali władzę radnym na miarę uchwalanego budżetu 100% i teraz radni mówią im: MORDA W KUBEŁ.

Parodia samorządowca – sterowany przez burmistrz Zdzisław Szczur zablokował możliwość ustosunkowania się do przeczytanych z kartki przez Rułę i Salachnę „argumentów”.  15-stu radnych szybko odrzucenie projektu przegłosowało.

Atak Cholewki

Na znak protestu przeciwko bezprawiu Szczura włączyłem przyniesioną na sesję syrenę alarmową. z którą zawsze przychodzę na obrady. Nie wytrzymał tego psychicznie radny, druh, ochotnik Józef Cholewka. Zerwał się z krzesła i polecił mnie wyprowadzić, bo „wybuchł pożar”. Gdy wskazałem mu na braki w strażackim wyszkoleniu i niechęć do ratowania pozostałych radnych, postanowił „wyprowadzić” jedynie syrenę. Po obradach megafon oddał. Myśląc, że nic się już nie nagrywa, zaczął mi grozić. „Dostaniesz w ryło tak, że ci spadnie ta główka” – powiedział, co zarejestrowały mikrofony. Towarzyszyli mu Stanisław Kotarba i Piotr Hajnosz, stojący w gotowości za jego plecami. Groźby odbieram jako jak najbardziej realne, a z megafonu nie zamierzam rezygnować, wobec notorycznego odbierania nam głosu w czasie obrad. Sprawa będzie więc miała swój dalszy ciąg.

Interpelacje

Zwracałem uwagę radnym na brak jakiejkolwiek dyskusji w gronie Radnych – kwesta BDI, transportu publicznego, spartaczonej rewitalizacji i nadzoru nad działaniem burmistrz, bezrobocia, sytuacji mieszkaniowej – wszystko zbywane jest milczeniem. Radni popierający Ewę Filipiak nie mają nic do powiedzenia i żadnych pomysłów. Nie chcą też z nikim dyskutować i rozmawiać. Zaangażowani w pracę Rady radni tzw. „opozycji” notorycznie są zaś oszukiwani. Ponownie złapałem Ewę Filipiak na kłamstwie i mogę z całą odpowiedzialnością napisać, że mamy do czynienia ze zwykłym łgarzem posuwającym się do najbardziej bezczelnych kłamstw w celu tuszowania własnej niekompetencji i wykorzystywania funkcji burmistrza do prywaty.

_ kotarba 2

Czym Wadowice zasłużyły sobie na takiego „rzecznika”? Szef wadowickiej PO słynie głownie z gróźb i głupkowatych odzywek.

Żenujący poziom obrad

Obrady trwały nieznośne 7 godzin, a ich częścią były 3-godzinne prezentacje komendantów Straży Pożarnej, Policji, Straży miejskiej i Ochotniczych Straży Pożarnych. Radni w tym czasie ziewali, przysypiali, wychodzili z sali obrad. Był to obraz żenujący. Oczywiście żadnej dyskusji o problemach Straży i Policji w Radzie Miasta nie było. Wstyd, że coś takiego musieli oglądać komendanci.

Obrady zakłócał Stanisław Kotarba. Na liczne monity do przewodniczącego Szczura, aby uciszył chamskiego rzecznika dogadującego z boku, Szczur nie reagował. „Słyszymy się przecież”, „ja zakłócania nie słyszałem itp.” – mówił Szczur. Taka „zabawa w Kocicha i Szczura” trwała od początku do końca obrad. Wypowiedzi radnych przerywał też sam Szczur – tradycyjnym „pytanie, pytanie proszę”. Wszystkim kierowała oczywiście Ewa Filipiak, jak zwykle siedząca w prezydium Rady Miejskiej.

Straż miejska czy policja polityczna?

Zdzisław Szczur ponownie złamał prawo i nie poddał pod obrady Rady Miejskiej nadesłanego wniosku o likwidację Straży miejskiej. Dyskusji nie było. Doceniając pewne aspekty pracy strażników wskazałem na inne – straż miejska w Wadowicach wykorzystywana jest jako policja polityczna do ścigania niewygodnych dla burmistrz mieszkańców i gnębienia przedsiębiorców. Polecenia strażnikom wydaje często Stanisław Kotarba. Czy takiej straży chcemy? Komendant straży tłumaczył, że nie jest policją polityczną i jedynie wykonuje prawo.

_akcja straży

Strażacy dali pokaz sprawności radnym. Radni w zamian dali pokaz żenady. Wszystkim mieszkańcom.

Strażacy ochotnicy z gminnego festynu

Prawie 1.5 mln złotych Gmina Wadowice przeznacza na Ochotnicze Straże Pożarne. Większość kasy trafia do Józefa Cholewki w Choczni, choć wielkość jednostek oraz liczba interwencji tego nie uzasadniają. Jak się dowiedzieliśmy, zależy to od… powierzchni garażowej. Dowiedzieliśmy się też, że strażacy głównie występują na festynach parafialnych i lokalnych imprezach samorządowych. W poważnych akcjach bywają rzadko. Mają fajne samochody, syreny oraz agregaty. Jak na tej podstawie ocenić sensowność wydawanych na straże ochotnicze środków? Ja tego nie potrafię.

Każda próba rozmowy na ten temat kończyła się okrzykami, że „Pan obraża strażaków” itp. W Radzie Miejskiej rzekomi strażacy ochotnicy dominują – widać to po brzuchach i ich ogólnej kondycji. Nic więc dziwnego, że nie zajmujemy się budownictwem komunalnym czy kanalizacją wsi, ale wydawaniem kasy na niesprecyzowaną „gotowość bojową”. Chyba głównie do wiejskich pikników.

Na specjalnie przygotowanej scenie odbyły się nawet bardzo realistyczne pokazy ratownictwa w wykonaniu jednostek OSP. Pomijając zasadność ich organizacji dla radnych, wyglądało to doskonale i widać, że prawdziwi strażacy ochotnicy (głównie ludzie młodzi, których w Radzie Miejskiej nie ma) są przeszkoleni i wyposażeni. Pytanie tylko, czy wszyscy i ile z 1.5 mln zł wydano sensownie, a ile poszło „w gary”. A propos garów, gotowość bojowa Józefa Cholewki obejmuje również kuchnię – radni po prawie 7 godzinach obrad zostali zaproszeni na obiad. W poczęstunku uczestniczyli tylko poplecznicy Ewy Filipiak. Jedli chętnie, bo świetnie wykonali swoją robotę, bez słowa przegłosowując wszystko.

List stowarzyszenia przewodników beskidzkich

Na koniec wspomnę jeszcze o jednym incydencie. Sesję otworzyło odczytanie (przez Zdzisława Szczura) listu Stowarzyszenia Przewodników Beskidzkich, utrzymanego w tonie sztuki epistolarnej czasów minionych. List piętnuje niewymienione z nazwiska osoby, które wystąpiły w „manipulacji” dokonanej przez TVN. Miasto się rozwija, turystyka szczytuje, przewodników jest cała masa, mówią we wszystkich językach świata. Pod listem podpisana radna Maria Zadora (obecnie nawrócona na katolicyzm i Filipiak) oraz kilku innych dinozaurów przewodnictwa. Bez komentarza.

Tekst i zdjęcia: Mateusz Klinowski (podpisy pod fotografiami – redakcja).