Publiczne kłamstwa radnego Salachny

Radny Salachna – wygląda na to, że broni „czci i godności Wadowic” kłamstwami

Złożona z figurantów Rada Miejska Wadowic przegłosowała z naruszeniem prawa kolejną kompromitującą rezolucję. Zobowiązano w niej burmistrz, aby za pieniądze publiczne ścigała ośmielających się ją krytykować mieszkańców. Chodzi głównie o członków Inicjatywy Wolne Wadowice, na czele z rodziną Siłkowskich, która na swojej kamienicy w rynku wywiesiła słynny baner o treści „Wadowicki Samorząd Zawsze Niegospodarny”. Autor treści uchwały – Krzysztof Salachna posunął się do publicznych kłamstw, aby uzasadnić firmowany przez 15 radnych wygłup.

Sołtys wsi Chocznia i długoletni radny samorządowy Józef Cholewka złożył wniosek – chciał, aby Rada Miejska Wadowic zobowiązała burmistrz do ścigania osób „opluwających miasto”, które w ogólnopolskich mediach mają wszystko „odszczekać”. Zarejestrowane obrady komisji pokazują, w kogo celował – chodziło o siostry Annę i Zofię Siłkowskie, niepokorne mieszkanki centrum miasta i założycielki Inicjatywy Wolne Wadowice. Ściganym ma być również radny Mateusz Klinowski , który ośmielił się rozdawać ulotki nawołujące do zainteresowania się sprawami Gminy. Dlatego Cholewka, znany z prymitywnych odzywek i demonstrowanego bez żenady chamstwa w czasie prac Rady Miejskiej,  postanowił bronić „dobrego imienia Gminy”. Dwie komisje bez zastanowienia (nad sobą) wniosek sołtysa przyjęły – głosowali za nim oczywiście wszyscy radni-bezradni.

W czasie obrad Rady Miejskiej 26 września wnioskowi nadano charakter uchwały. Zmieniła się też jego treść. Nową, podrasowaną wersję przygotował znany literat – radny i nowy przyboczny burmistrz Krzysztof Salachna. Szkopuł w tym, że w treści nowego projektu uchwały znalazły się… kłamstwa. Salachna brnął w nie również w tekście, jaki ukazał się na łamach miejskiej gadzinówki prowadzonej przez doradcę burmistrz.

Oburzeni tym członkowie Inicjatywy Wolne Wadowice wystosowali do radnego pismo, gdzie proszą go o udokumentowanie swoich zarzutów. Salachna powołuje się przecież na fakty, które z pewnością nie miały miejsca. Przykładowo, aby dyskusja kończyła się „wulgarnymi oskarżeniami”, musiałoby do niej dojść. Niestety, wystąpienia Salachny w czasie sesji Rady i obrad komisji to zwykle głupie zaczepki i przygadywanie z boku. Pozostali radni-bezradni Rady Miejskiej mają zaś w ogóle zakaz odzywania się i zabierania głosu. Pilnuje tego komisarz polityczny Kotarba, pacyfikujący na bieżąco każdy przypadek niezależnego myślenia w Radzie. Dzięki temu panuje jednomyślność i…  brak dyskusji.

Inicjatywa stawia Salachnie pytania. Wątpliwe, czy „obrońca czci i prawdy”  zdoła na nie w jakikolwiek sposób odpowiedzieć. Ale przecież nie o prawdę w „rezolucji” chodziło. Rada Miejska chciała burmistrz dać podstawę do ścigania za publiczne pieniądze krytyków „samorządowej mafii” – wadowickiego układu koleżeńsko-politycznego, którego jest twarzą. To dowodzi, że z mafią taką rzeczywiście mamy do czynienia. Na szczęście niekompetentni radni nie potrafią nawet uchwalić swojego stanowiska zgodnie z obowiązującym prawem. Uchwała powinna więc zostać przez Wojewodę uchylona.

Z przesłanych do nas informacji wynika, że członkowie IWW zaskarżyli już „uchwałę” radnego Salachny i sołtysa Cholewki, przygotowywane są dalsze kroki prawne. Trzymamy kciuki. Dyktatura w Wadowicach musi niebawem upaść, gdyż – jak pisali klasycy – „kogo Bogowie chcą zgubić, temu wpierw odbierają rozum”. Czytając i słuchając  rozgłaszanych przez Salachnę i Cholewkę opinii, jesteśmy pewni, że ten moment obaj mają już za sobą.