Prokuratura tuszuje przestępstwa Burmistrz

Prokuratura Rejonowa w Wadowicach widzi na tym zdjęciu „zaplecze budowy” bez dojazdu.

 

 

 

 

Członkowie Inicjatywy Wolne Wadowice przesłali nam postanowienie Prokuratury Rejonowej w Wadowicach, którym umorzono śledztwo w sprawie  domniemanych przestępstw popełnionych przez Burmistrz Wadowic. Treść postanowienia budzi grozę. Z mieszkańców Wadowic po raz kolejny zakpiono.

Sprawę wydzierżawionej gminnej działki w centrum miasta opisaliśmy w poprzednim materiale. W 2004 roku Burmistrz najpierw ustawiła przetarg, a później po rażąco niskiej cenie wydzierżawiła atrakcyjny grunt żonie przedsiębiorcy, który miał być domniemanym szefem struktury przestępczej, czerpiącej profity z oszustw podatkowych. Śledztwo w sprawie dzierżawy przekazało wadowickiej Prokuraturze Centralne Biuro Antykorupcyjne. CBA zawiadomiła zaś Inicjatywa Wolne WadowiceNiestety, prokurator Dagmara Jędryszczak-Filek postępowanie umorzyła, twierdząc, że do żadnego przestępstwa nie doszło. Pismo prokurator jako żywo przypomina… mowę obrończą. Prokurator za wszelką cenę starała się wybielić Burmistrz, w oczywisty sposób manipulując posiadanymi dowodami i… pisząc wierutne bzdury.

Nieatrakcyjna działka bez dojazdu w centrum Wadowic 

W pierwszej kolejności uwagę zwraca nacisk, jaki prokurator w swoim piśmie kładzie na fakt, że dzierżawiona działka jest bardzo „nieatrakcyjna”. Prokurator pisze nawet, że był to „niezagospodarowany przez właściciela pas ziemi stanowiący zwyczajowo miejsce spotkań osób nadużywających alkoholu, teren nieuporządkowany, miejsce parkowania samochodów przez przypadkowe osoby”. Zatem, Anna Frączek i firma JAF Inwestycje występuje tutaj, zdaniem prokurator, w roli męża (żony) opatrznościowego Wadowic – przywraca „zapomnianą” działkę miastu i zamienia „przypadkowy” parking w… parking? Nie do końca, ale o tym zaraz.

Prokurator zdaje się też twierdzić, że działka w centrum miasta w ogóle nie jest w jego centrum – w przeciwieństwie do działek, gdzie zrealizowano inne parkingi – na ul. Trybunalskiej czy Pl. Kościuszki, które w centrum już są. Niestety, w logikę tego niezwykłego przearanżowania przestrzeni Wadowic nie wpisuje się parking na ul. Sienkiewicza (przy rz. Choczence), gdzie stawki za dzierżawę są wielokrotnie wyższe. Pewnie więc dlatego prokurator pisze, że działka, czy raczej „pas ziemi”, nie miała dostępu do ul. Sienkiewicza”. Jak należy się domyślać, to właśnie dlatego działka „z dostępem do ul. Sienkiewicza” może być droższa. Tylko po co działce przy ul. Wojtyłów „dostęp do ul. Sienkiewicza”? Tego prokurator nie wyjaśnia.

Treść postanowienia o umorzeniu śledztwa

Przetargi niepotrzebnie podbijają ceny

W piśmie prokuratora znajdujemy również wątki filozoficzne – jest tam zawoalowana krytyka wolnego rynku. I tak, rażąco niska cena dzierżawy uzyskana od Anny Frączek, a później firmy JAF Inwestycje, nie jest wynikiem wyłącznie tego, że grunty wydzierżawione przez Gminę Wadowice na cele parkingowe przy ul. Sienkiewicza, ul. Trybunalskiej i Pl. Kościuszki są zlokalizowane w bardziej atrakcyjnych miejscach Wadowic, niż działka w bezpośredniej bliskości Bazyliki i Domu Papieża, a więc miejsc odwiedzanych przez turystów. Diabelnie wysokie ceny dzierżawy i wysokie dochody Gminy z innych parkingów okazują się owocem niezdrowej konkurencji – podbijania cen! Zatem, zgodnie z tokiem argumentacji Prokuratury, to nie Burmistrz jest winna straty Gminy, lecz konkurujący ze sobą przedsiębiorcy są winni nadmiarowych zysków Gminy! Jak ocenić te „przemyślenia” Prokuratora?

W rzeczywistości, zamknięcie centrum miasta na potrzebę „rewitalizacji” spowodowało, że to parking na ul. Wojtyłów był najatrakcyjniejszymi miejscem postojowym w ostatnich latach. Ale o tym prokurator oczywiście milczał. Pewnie nie wiedział.

Dlaczego przetarg ograniczono do właścicieli działek sąsiednich?

Co prawda działka, jak już wiemy, była zdaniem prokurator bardzo nieatrakcyjna, wręcz niewdzięczna, do tego bez „dostępu do ul. Sienkiewicza”, ale w postanowieniu nie sposób dojrzeć, dlaczego oznaczało to, że przetarg został faktycznie ograniczony do właścicieli nieruchomości przyległych, którzy musieli przedstawić nieokreśloną „koncepcję architektoniczną”? Burmistrz Ewa Filipiak w sposób rażący naruszyła ustawę „Prawo o zamówieniach publicznych”,  która stanowi, iż warunki udziału w postępowaniu o zamówienie należy określić w sposób umożliwiający uczciwą konkurencję. Do normalnej praktyki należy też organizowanie wielu przetargów, nawet kilkakrotnie, w celu wylicytowania najlepszej ceny. Tutaj zorganizowano przetarg pod jedną, konkretną osobę w celu przeciwnym – „wylicytowania” ceny najniższej. Prokuratura uznała to za normalne, a nawet – jak wspomnieliśmy wcześniej – chwalebne.

To zaplecze budowy, a nie parking 

Prokurator ustaliła też, że osoby startujące w przetargu zobowiązane były do realizacji na niej… parkingu. Zaraz jednak stwierdziła, że: „stawka – jak wynika z zeznań świadków oraz informacji Urzędu Miejskiego – była określona w kwocie 0.11 zł / m2 (…), gdyż teren został potraktowany jako zaplecze budowy mającego powstać w sąsiedztwie pawilonu handlowo-usługowego”. Zatem, niewymienieni świadkowie stwierdzili, że parking jest zapleczem budowy. Prokurator najwyraźniej zgodziła się z tym sposobem patrzenia na… parking. Problem w tym, że opublikowane przez nas dokumenty wyraźnie dowodzą (co przyznała prokurator – dodajmy), że celem dzierżawy działki było prowadzenie parkingu. Obowiązujące wówczas stawki za dzierżawę działki na cele działalności gospodarczej zaczynały się od od kwoty 7.42 zł / m2.

Jak to wyjaśnić? Prokurator tym akurat się nie zajęła i w ogóle nie wyjaśniła, kto i dlaczego „potraktował teren jako zaplecze budowy”, skoro wydzierżawiono go na parking. A przecież to istota całego przestępstwa – rodzina Frączków płaci za plac budowy, a prowadzi na nim parking!

Widać więc jasno, że prokurator w jawny sposób manipuluje dowodami i popada w sprzeczność w swoich wyjaśnieniach.  Ale to dla niej, jak widać, żaden problem.

Brak ustaleń odnośnie wydzierżawienia działki bez przetargu firmie JAF Inwestycje sp. z o.o.

Wątpliwości budzi również analiza możliwości bezprzetargowej dzierżawy działki na rzecz JAF Inwestycje. Skoro Burmistrz miała takie prawo, jak twierdzi prokurator, dlaczego w ogóle „ustawiła” wcześniej przetarg? Czyżby jedynie po to, aby uzyskać śmiesznie niską stawkę, dzięki „bystrości” wsadzonego w komisję przetargową radnego Kazimierza Lichwiarskiego?

Poza tym, od 22 września 2004 roku, kiedy w życie weszła ustawa o gospodarce nieruchomościami, do dnia 22 marca 2005, tj. podjęcia uchwały Rady Miejskiej w Wadowicach, Burmistrz Wadowic nie miała upoważnienia do zawierania bez przeprowadzenia przetargu umów dzierżawy. A jednak zawarła dnia 6 grudnia 2004 roku zawarła umowę z JAF Inwestycje. Kwestia ta również została skrzętnie przemilczana.

Dowodów nie mamy i wierzymy podejrzanym „na słowo”

Prokurator mija się z prawdą pisząc, że parking Frączków został ukończony w 2006 roku, z czym miała się wiązać podwyżka czynszu. rokuratura nie zażądała też od JAF Inwestycje Sp. z o.o. informacji, jaki przychód osiągała spółka z tytułu dzierżawy parkingu w latach 2004-2012. Prokurator błędnie ustalił, że koszt wykonania na płaskim terenie parkingu o pow. 1200 m2 może wynieść aż 400.000,00 zł. Skąd wzięły się takie wyliczenia? Koszt wykonania 1 m2 parkingu kształtuje się w granicach netto 80,00-100,00 zł. Koszt inwestycji powinien więc zamknąć się w kwocie ok. 100.000,00 zł. Zamiast powołać biegłego, znów przyjęto korzystną dla podejrzanych interpretację okoliczności sprawy. W postanowieniu nie ma śladów dysponowania przez Prokuraturę jakimikolwiek dokumentami, co oznacza, że w sprawie ponownie dokonywano ustaleń „na słowo” – słowo podejrzanych.

A zarządzenie z mocą wsteczną?

Zgromadzone przez IWW dokumenty pokazują, że Burmistrz Wadowic podnosiła Annie Frączek czynsz o parę groszy, lecz nigdy on nie osiągnął stawek rynkowych. Prokurator nie ustalił nawet, dlaczego nie wprowadzono w życie obowiązującego krótko zarządzenia Burmistrza Wadowic z dnia 28.08.2006 r., gdzie stawka czynszu została określona na 3,37 zł/m2 netto. I dlaczego zarządzeniem wydanym kilka dni później Burmistrz Wadowic zmniejszyła stawkę czynszu dzierżawnego do kwoty 1,05 zł/m2 z mocą wsteczną? Samo to zdarzenie wyczerpuje przecież znamiona czynu z art. 296 kk. Wyłącznie w wyniku tego pojedynczego zarządzenia Ewy Filipiak Gmina Wadowice straciła blisko 250 tys. zł!

Podsumowując wyłapane na szybko zarzuty, Prokuratura Rejonowa w Wadowicach stanęła na wysokości zadania – sprawnie zatuszowała przestępstwo popełnione przez Burmistrz Wadowic, które mogło się dla niej zakończyć kryminałem. Nie jest to pierwszy raz, kiedy celem działania tej Prokuratury Rejonowej nie jest wykrywanie przestępstw i pociąganie do odpowiedzialności ich sprawców. Dzieje się tak zawsze w przypadku Burmistrz, jej urzędników i wpływowych radnych. Prokuratura i Policja ścigają jednak z pełną zaciekłością tych, którzy ośmielają się krytykować i ujawniać „mafijne powiązania” w wadowickim samorządzie.

Czytaj: Sprawy karne pana Kota / Kompromitacja Prokuratury Rejonowej / Co wydarzyło się na ul. Karmelickiej?

Co dalej ze sprawą parkingu? Członkowie stowarzyszenia Inicjatywa Wolne Wadowice obiecują skarżyć postanowienie, choć to może okazać się nieskuteczne. Z pewnością należałoby też złożyć skargę na wydającą go prokurator, która zasługuje na postępowanie dyscyplinarne, a może nawet usunięcie z urzędu. Ale szanse na ukaranie winnych opisanych przestępstw są żadne – Burmistrz Wadowic zatrudnia przecież w urzędzie syna prezes wydziału karnego Sądu Rejonowego w Wadowicach i jednocześnie syna prezesa wydziału odwoławczego Sądu Okręgowego w Krakowie. Jest dobrze chroniona i żaden sąd ani prokurator ją nie tknie. Może więc robić „ciche interesy” jak chce i z kim chce. Za jej bezkarność płacą mieszkańcy Wadowic – straty idą w miliony złotych.

W tej sytuacji być może jedynym pocieszeniem jest to, że ci, którzy nie od dziś uważają Prokuraturę Rejonową w Wadowicach za „adwokaturę samorządowej mafii”, zyskali kolejny mocny dowód na słuszność swoich poglądów.