Nieciekawy Aromat, czyli kłamstwa, kradzież i włam

Koźbiał i Warchał

W ostatnich tygodniach śledziliśmy epopeję właścicieli spółki Jawar o utrzymanie w swoich rękach lokalu w rynku. Koledzy byłej burmistrz twierdzili, że padli ofiarą prześladowań i dlatego wypowiedziano im niekorzystną dla miasta umowę najmu. Tymczasem dokonali włamania do kamienicy gminy, a teraz próbują wyłudzić pieniądze posługując się najprawdopodobniej sfałszowanymi dokumentami.

Właściciele baru Pod Lipką, a teraz kawiarni Aromat Cafe, bardzo skorzystali dzięki towarzyskim koneksjom z poprzednią burmistrz. W atrakcyjnym lokalu niedaleko muzeum JP2 płacili mocno zaniżony czynsz, wielokrotnie poniżej stawek rynkowych. Gdy w okresie referendum wywiesili na płocie ogródka kawiarni banner ze słynnym „preczem”, opinia publiczna zastanawiała się, dlaczego w tak kiepskim stylu wmieszali się w politykę. Dziś już wiemy, że baner miał swoją cenę, liczoną wymierną stratą w kieszeni mieszkańców.

Lokal za bezcen, umorzenia należności czynszowych

Dopiero burmistrz Mateusz Klinowski ujawnił skrzętnie skrywane za poprzedniczki fakty. Lokal na rynku dzierżawiła żona Piotra Jagiełki urzędnika z UM Wadowice pracującego w wydziale Gospodarki Komunalnej. Dlatego niegdysiejsza spółka Jagiełki i Warchała (JaWar) cieszyła się szczególnymi przywilejami: nie tylko miała niski czynsz, ale przez wiele miesięcy w ogóle go miastu nie płaciła! Do tego burmistrz Ewa Filipiak umorzyła należności, a cześć z nich rozratowała.

jawar 1

jawar 2Wyszło też na jaw, że jeden ze wspólników spółki, najmował obok Lipki lokal, gdzie prowadził kawiarnię Zuzię. Za 1 m2 płacił ponad 200 zł, gdy w Lipce czynsz ledwo przekraczał 29 zł. Burmistrz Filipiak miała więc pełną świadomość, że lokal powinien być wynajmowany za znacznie wyższą kwotę.

Gdy nowy burmistrz postanowił zakończyć niekorzystną dla miasta umowę najmu, wybuchła awantura. Warchałowie dostali wsparcie od portalu Wadowice24, którego właścicielem jest asystent poprzedniej burmistrz Wadowic. Pisano tam, że pokrzywdzeni przedsiębiorcy stanęli przed widmem bankructwa i utraty pracy przez całe ich rodziny. O niskim czynszu i kolejnych umorzeniach otrzymywanych dzięki koleżeńskim powiązaniom z burmistrz Filipiak oczywiście nie było ani słowa.

Próba wyłudzenia 350 000 zł z kasy gminy

Zgodnie z umową zawartą przed wielu laty przez spółkę JAWAR z Gminą Wadowice,  obowiązywał 3 miesięczny okres wypowiedzenia. 31 maja lokal powinien wrócić do Gminy. Tak się jednak nie stało. Gmina nie była również zobowiązana zwracać spółce jakichkolwiek nakładów poniesionych na remont. Właściciele lokalu postanowili jednak łamać prawo i pozostać w lokalu. Również nielegalnie prowadzą ogródek na rynku. Można się domyślać, że celem tego zachowania jest osiąganie dochodu z lokalu przez cały sezon wakacyjny, kiedy zyski z tego typu działalności mogą być największe.

Jednym z argumentów, za takim zachowaniem się miały być ogromne nakłady, jakie Warchał i Koźbiał (obecny wspólnik w miejsce Jagiełki) mieli ponieść na remont gminnego lokalu. W świetle umowy najmu wszelkie jednak takie nakłady były dokonywane na ich własny rachunek i odpowiedzialność, a ich zwrot przysługiwał spółce po wydaniu lokalu na podstawie przepisów prawa cywilnego.

pismo

Koźbiał i Warchał zaczęli jednak opowiadać w mediach, że ich wydatki związane z lokalem to 400 000 zł i zanim oddadzą lokal, muszą być one zwrócone. W ostatnim czasie obaj panowie skierowali do UM Wadowice pismo, gdzie żądają zwrotu poniesionych wydatków, które jednak w tym momencie szacują już na… 350 000 zł. Żadnych dowodów na takie wydatki, jak możemy się tylko domyślać, nie przedstawili. W piśmie powołują się za to na istnienie porozumienia z poprzednią burmistrz. Tu również można się domyślać, że takiego porozumienia nigdy nie było. Czy Warchał z Koźbiałem dokonują właśnie próby wyłudzenia pieniędzy gminnych na podstawie sfałszowanej przez siebie umowy?

To, że mamy do czynienia z oszustami błyskawicznie wyszło na jaw. Burmistrz Klinowski ujawnił na swoim profilu dokument, w których Warchał ze wspólnikami dziękuje Ewie Filipiak za… pomoc w remoncie lokalu. Okazuje się, że miasto inwestowało w lokal kolegów urzędników dziesiątki tysięcy złotych! I to pomimo tego, że spółka zalegała z czynszem, który następnie jej umorzono! W piśmie tym pada kwota nakładów poniesionych na remont lokalu przez przedsiębiorców – to 60 000 zł. Ale również ona wydaje się mocno naciągana.

pismo

Kradzież z włamaniem i sfingowanie pobicia

Oszustwo to jedno, ale Warchał z Koźbiałem poszli znacznie dalej. Jak dowiedzieli się radni, dwie spółki komunalne złożyły zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa. Okazuje się, że „przedsiębiorcy” włamali się do piwnic UM Wadowice i nielegalnie podpięli się do sieci wodociągowej. Woda w lokalu została im wcześniej wyłączona, z powodu wygaśnięcia umów na jej pobór. W czasie próby egzekwowania prawa właściciele Aromat najpierw zablokowali pracownikom gminy wejście na teren gminnej kamienicy, a później ukradli im klucze.

W czasie kolejnej próby wyłączenia nielegalnie pobieranej wody doszło do szarpaniny – straż miejska musiała przytrzymać jednego ze wspólników. Wydarzenie skomentował nawet rzecznik Małopolskiej Policji, który postępowanie Rafała Skowrona określił „symulowaniem omdlenia”. Skowron tak daleko poszedł w swoim aktorstwie, że do symulanta wezwano policję i karetkę. Oczywiście za ten wygłup nie zapłacił z własnej kieszeni.

W międzyczasie do gminy wpłynęło pismo od innych lokalnych przedsiębiorców, którzy deklarują, że za lokal zajmowany przez Jawar gotowi są w przetargu wylicytować kwotę 15 000 zł netto miesięcznie. Łatwo teraz obliczyć, że na interesach z Warchałem i Koźbiałem Wadowice straciły setki tysięcy złotych. Mimo to, w gronie największych obrońców „biednych przedsiębiorców”, w jednym szeregu z Płaszczycą, są członkowie i sympatycy komitetu byłego starosty, na czele z jego niedorzecznikiem Gładyszem. Czekać tylko, kiedy ruszą bronić Ogrodowej.

Ta żenująca historia dość dobitnie pokazuje, jakich partnerów biznesowych miała Ewa Filipiak i jaka jest jakość „opozycji”, która po wyborach nagle wyrosła w Wadowicach.