Marcin Płaszczyca: polityczna prostytucja czy dramat człowieka złamanego?

Marcin Płaszczyca to dziennikarz lokalny, właściciel opiniotwórczego portalu Wadowice24.pl, który uchodzi za główną tubę propagandową wadowickiego układu władzy, skupionego wokół burmistrz Ewy Filipiak. Na wspomnianym portalu znaleźć można antysemickie, rasistowskie komentarze, obelgi pod adresem lokalnych (i nie tylko) polityków, ale przede wszystkim teksty, gdzie domniemani przeciwnicy wadowickiej władzy bezceremonialnie mieszani są z błotem. Portal Płaszczycy żywi się sensacją, skandalem, pyskówką, jak zresztą każdy brukowiec. I nie byłoby w tym może nic nagannego, gdyby nie to, że… Płaszczyca uchodzi za bliskiego przyjaciela szczycącej się wysokimi standardami moralnymi burmistrz Filipiak. Ta zresztą swej zażyłości nie kryje, a w mieście już huczy od plotek, że w nagrodę za wierną służbę w Urzędzie Miasta szykowana jest posada dla dziennikarza żony. Mamy zatem kolejny dowód fałszywości deklarowanego przez na wskroś „papieską” burmistrz przywiązania do prawd chrześcijaństwa i nauk Papieża.

Nie jedyny to wszakże tutaj przypadek hipokryzji. Płaszczyca od lat przedstawia się jako niezależny, niezwiązany z żadną partią polityczną i grupą interesów, profesjonalny dziennikarz. Tymczasem, jak niedawno ustalili radni, jest on pracownikiem UM Wadowice, a także i UM Kalwaria, gdzie sięgają macki wadowickiego układu. Za wierność interesom Filipiak oraz szkalowanie wybranych osób bierze całkiem spore pieniądze.

Obecnie „dziennikarstwo” Płaszczycy jest wyjątkowo płytkie, by nie powiedzieć prymitywne. W wielu przypadkach to siermiężna robota na polityczne zamówienie, gdzie aż roi się od kompromitujących błędów językowych. O dziwo, kiedyś było inaczej, a redaktor Płaszczyca nie tylko posługiwał się poprawną polszczyzną, ale zdolny był nawet wyciągać trafne i odważne wnioski.

Oto dwa wymowne przykłady dawnego Płaszczycy.

W wypowiedzi dla „Polityki” dzisiejszy gorliwy obrońca pamięci Jana Pawła II krytykował „papieski” charakter miasta, który stał się – za sprawą świadomej polityki lokalnych władz – przyczyną zacofania Wadowic:

[…] Przez wiele lat będziemy żyć w jarmarczno-odpustowym papalandzie, w którym co prawda turysta nie ma gdzie dobrze zjeść i przespać się, za to może liczyć, że tani „papaizm” będzie go otaczać na każdym rogu – mówił Marcin Płaszczyca. [Polityka, nr 36 (2261) z dnia 2000-09-02; s. 80-81]

Gdy niedawno czołowy przeciwnik układu karmiącego rodzinę Płaszczyców – radny Mateusz Klinowski, pisał na swoim blogu o kulcie Papylolka, Płaszczyca grzmiał, pełen oburzenia. Jak widzimy, udawanego, bo SAM MYŚLI DOKŁADNIE TO SAMO, CO KLINOWSKI! Dziś jednak to Papaland rachunki Płaszczycowe płaci, więc dawny krytyk stał się Papalandu pokornym sługą, któremu w Klinowskiego (i innych) nakazano walić. Więc Płaszczyca wali, jak umie.

Warto też przeczytać zamieszczony powyżej felieton Płaszczycy, opublikowany na łamach Dziennika Polskiego, gdzie dzisiejszy bliski „przyjaciel” burmistrz wprost oskarża ją o nepotyzm prowadzący do ucieczki młodych ludzi z miasta.

Ciekawe, co takiego stało się na przestrzeni lat, że odważny krytyk miejscowej władzy stał się jej lokajem, tracąc do tego umiejętność poprawnego posługiwania się językiem. Czy historia Płaszczycy to przykład smutnej prozy życia, gdzie potrzeba wyżywienia rodziny wygrywa z ideami i nonkonformizmem, czy też chodzi raczej o dramat człowieka, którego lokalny układ władzy był w stanie złamać, a później skorumpować?

Jeżeli w grę wchodzi to drugie, być tak może, że właściciel brukowego, operującego pomyjami portalu Wadowice24.pl, którego obficie sponsoruje „papieska” Ewa Filipiak, w głębi serca jest osobą zagubioną, nieszczęśliwą i niespełnioną. Kolejną z ofiar wadowickiego układu, która zatraciwszy duszę, obecnie sama go wspiera… Czyż nie jest to doskonały temat choćby na teatralną sztukę? Jej tytuł nasuwa się sam:  „Syndrom Płaszczycy”.