Lasy, Królika i Jończyka zabawa w karetkę

budowa szpitala

W szpitalu trwa spór zbiorowy, który zakończyć może się strajkiem. Tymczasem dyrekcja postanowiła zwalniać pracowników pogotowia ratunkowego. Decyzja zagraża bezpieczeństwu mieszkańców i służy wyłącznie… Komu? Stojący murem za dyrekcją szpitala starosta Jacek Jończyk udaje, że nic nie wie. Polityczne gierki wokół szpitala trwają. A na horyzoncie prywatyzacja.

O szpitalu lokalne media piszą tylko przy okazji relacji z budowy nowego pawilonu. „Budowa ruszyła”, „tak będzie wyglądał nowy pawilon”, „pawilon już stoi”, „oto nowa elewacja”, „są nowe okna”, „budowę odwiedziła burmistrz”, „na budowie pojawił się marszałek województwa” – każdą z tych publikacji ozdabia zdjęcie w kasku budowlanym uśmiechniętego Jacka Jończyka, starosty Wadowickiego. Budowany jest bowiem nowy, wspólny dom – dla znajomych i rodzin.

Zabawa w szpital

Publikujący tę propagandową papkę dziennikarze nie zadają sobie trudu, by zapytać, dlaczego starosta Jończyk przystąpił do realizacji inwestycji, nie mając realnego planu jej sfinansowania. Koszt planowanej inwestycji to ok. 61 mln zł. To znacznie przekracza możliwości finansowe Powiatu Wadowickiego. Szpital nadal jest potężnie zadłużony, nadal źle zarządzany, o czym świadczy chociażby zawarty kontrakt z NFZ, a starosta pod rozbudowę szpitala zadłużył jeszcze powiat. Do tej pory wydano 17 mln zł, plus kilka milionów na potrzebne remonty. Są szanse, że inwestycji nigdy nie uda się doprowadzić do końca. Co wtedy?

Pisano już wcześniej, w jaki sposób starosta Jończyk storpedował wdrażany plan naprawczy dla szpitala i w wyniku unieważnionego konkursu ustanowił w nim swojego człowieka – Urszulę Lasę. Wraz z Lasą na stanowiskach kierowniczych pojawili się „audytorzy”, wcześniej surowo oceniający szpital na zamówienie starostwa, zwalniani z Krakowa specjaliści, oraz krewni i znajomi starosty. Jończyk wypierał się, że o zatrudnianiu swojej rodziny nic nie wiedział, podobnie jak o prywatyzowaniu różnych szpitalnych usług.

Więcej: Szpital w Wadowicach

Jacek Jończyk specjalistkę od przychodnianej rejestracji Lasę zobaczył w roli męża opatrznościowego. Niestety, Lasa nie okazała się zbawieniem. W szpitalu pozostały nierozwiązane problemy – nadal utrzymuje się zadłużenie, różnice w płacach lekarzy zatrudnianych na kontraktach, niskie płace pielęgniarek. W odpowiedzi na nie Lasa głównie zwalniała pracowników, ograniczając opiekę pielęgniarską. W szpitalu właśnie trwa spór zbiorowy ze związkami zawodowymi. Drobniakami spacyfikowano pielęgniarki, które niedawno próbowały strajkować. Teraz przyszła pora na lekarzy. Część osób węszy w tym przedwyborcze zagrania ekipy z UM Wadowice, rywalizującej w szpitalu o wpływy. Nie zmienia to jednak faktu, że w rozbudowywanym ogromnym kosztem szpitalu nie dzieje się najlepiej. Przedstawiony przez starostę budżet starostwa nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, podobnie jak nierealne plany odnośnie ZZOZ. Samopoczucie jednak dopisuje. Dyrektorka Lasa w zeszłym roku otrzymała nagrodę – za dobre zarządzanie placówką. W tym roku pewnie też dostanie. O takiej nagrodzie większość zatrudnionych w ZZOZ może jedynie pomarzyć. Przeciwnie, ludzie drżą przed zwolnieniami. Pewną pracę mają jedynie pojawiający się w szpitalu krewni i znajomi.

nagroda dla lasy

O tym wszystkim również nie piszą dziennikarze lokalni, milczą też lokalni blogerzy, jakże aktywni przy wszystkich innych okazjach, a przecież to sprawy dla Wadowiczan zasadnicze. Wydaje się, że wokół działań starosty zapadła zmowa milczenia. Widocznie zaproszenia na bankiety i w miarę kulturalne traktowanie wystarczy, aby zmylić czujność miejscowej opinii publicznej. Nadający jej ton widzą w staroście i jej zastępcy wzory kompetencji, demokratycznych standardów. Zakrawa to na kpinę.

Zabawa karetkami

17 marca wszyscy pracownicy stacji powiatowej pogotowia ratunkowego podpisali dramatyczny apel skierowany do dyrekcji ZZOZ Wadowice, miejscowych polityków oraz mieszkańców powiatu. W apelu odnieśli się do nieoczekiwanej decyzji Urszuli Lasy, aby zmniejszyć ilość ratowników w zespołach podstawowych do dwóch ratowników (z których jeden jest kierowcą). Choć dopuszczają to przepisy prawa, w realiach powiatu oznacza to poważne zagrożenie dla zdrowia pacjentów.

Dwuosobowe zespoły podstawowe narażają bezpieczeństwo tak członków zespołów wyjazdowych jak i pacjentów – napisali pracownicy przedstawiając konkretne argumenty. Przywołali także słowa samej dyrektor Lasy, która  w opinii przedstawionej wojewodzie pisała: Zmniejszenie ilości zespołów ratownictwa medycznego w mieście Andrychów odbije się niekorzystnie na jakości świadczonych usług oraz może spowodować poważne zagrożenie ratowania życia i zdrowia pacjentów.

Dotyczyło to zmniejszenia przez Wojewodę wymiaru pracy obsady karetki specjalistycznej w Andrychowie. W tej sprawie pod urzędem wojewódzkim protestowali mieszkańcy miasta  wsparci przez Wadowiczan i Krakowian. Teraz jednak Lasa nie widzi zagrożenia.

Starostę zapytano w czasie sesji Rady Powiatu Wadowickiego o planowane cięcia. Na pytanie odpowiedziała jak zwykle kompetentna Marta Królik: cięć ratowników nie będzie. Już następnego dnia do ratowników trafiła korespondencja od dyrektor Lasy, która pod znakiem zapytania stawia dobrą wolę i prawdomówność starostwa. Czytamy w niej, że cięcia personelu jednak będą, trwa właśnie ocena przydatności pracowników.

O co tu więc chodzi?

odp-dyr

List dyrektor Lasy zapowiada zwolnienia w pogotowiu

Kasa Misiu, kasa.

Chodzi tylko i wyłącznie o pieniądze. Zmniejszenie obsady karetek to oszczędności w pogotowiu, kosztem zdrowia pacjentów i ratowników. Szkopuł w tym, że pogotowie z kwotą około 3000 zł dziennie wpływów jest kurą znoszącą Lasie złote jaja. Nikt nie wiem, jak pieniądze te są wydawane. W roku wyborczym zostaną więc wykorzystane do poprawy wyniku finansowego szpitala. Skorzysta na tym przede wszystkim Jacek Jończyk. Ale to nie wszystko.

Nie jest żadnym wielkim odkryciem, że wadowicki ZZOZ musi zostać kiedyś sprywatyzowany – inaczej starostwo po prostu zbankrutuje pod jego ciężarem. Będzie to bezpośrednie następstwo błędów popełnionych przez trójcę Jończyk-Królik-Lasa. Za błędy te jednak wymienieni nie zapłacą. Obcinanie etatów jest w istocie przygotowaniem do procesu prywatyzacji. Mniejsza załoga, słabsze związki, łatwiej o kupca.

Jest jeszcze trzecie dno zabawy karetkami. Ratowników mają zastąpić automaty reanimacyjne. Każdy automat to 50 tys. zł. Szykuje się intratny przetarg, ktoś dobrze zarobi. Warto więc wyrzucić kilka osób z pracy…

Rada Miejska uchwala rezolucję

Ratownicy teraz sami szukają ratunku – dla swoich miejsc pracy i racji, w których prawdziwość wierzą. Niestety, próżno szukać (z chlubnymi wszak wyjątkami) po ich stronie lokalnych polityków, którzy o sprawie nie mają bladego pojęcia. Radni Rady Miejskiej Wadowic mają na dniach uchwalić rezolucję dotyczącą karetek. Będzie ona pewnie wytłoczona na papirusie i opieczętowana złotem. Niestety, znany jest już jej tekst.

Wadowicka Służba Zdrowia, której patronuje Święty Jan Paweł II, winna w sposób szczególny troszczyć się o dobro pacjentów i podnosić standardy opieki medycznej. Względy ekonomiczne czy zliberalizowane przepisy prawne nie mogą nigdy przesłaniać wartości nadrzędnej jaką jest człowiek. – napisali radni, wyrażając przy okazji „głębokie zdziwienie i zaniepokojenie”.

Na wszelki wypadek rozesłali tekst rezolucji także do władz województwa, wojewody i Ministra Zdrowia. Może to wynikać z faktu, że pewnie nie mają pojęcia, skąd wziął się problem i jak go rozwiązać. Z pewnością zaproponowany bełkot niczemu się nie przysłuży.

Podsumowanie

Nie ma wątpliwości, że ratownicy medyczni mają rację, a zabawy publicznym groszem Jończyk, Królik i Lasy stwarzają tym razem zagrożenie dla życia ludzi. Szkoda, że społeczna percepcja tego jest znikoma. Wątpliwości nie ma prof. Leszek Brongel z Centrum Medycyny Ratunkowej Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, wojewódzki konsultant do spraw medycyny ratunkowej: „Znam argumenty ratowników i uważam że mają stu procentową rację”.

Warto wziąć to pod uwagę i zacząć aktywnie walczyć o swoje z lokalnymi politykami, wijącymi sobie kolejne ciepłe gniazdko – źródło dożywotnich synekur i bonusów z przetargów.

Na razie aktywne pozostają trzy środowiska: stowarzyszenie Teraz Andrychów, które zebrało 10 tys. podpisów w obronie karetki specjalistycznej w Andrychowie oraz Inicjatywa Wolne Wadowice w Wadowicach. Wsparły ich struktury SLD. A gdzie pozostali „społecznicy”?