Kotarba nakłamał, urzędnicy go kryją

Na ostatniej sesji Stanisław Kotarba bronił Ewy Filipiak, burmistrz Wadowic, której stowarzyszenie Inicjatywa Wolne Wadowice zarzuciło przestępstwa korupcyjne. Jak się okazało, w tym celu publicznie kłamał. A przecież, jak sam mówił, „kłamać się nie powinno”.

Niedawno pisaliśmy o sprawie wydzierżawienia działki w centrum Wadowic za grosze (134 zł miesięcznie!) jednemu z przedsiębiorców, na którym od lat ciążą poważne zarzuty kryminalne (i wciąż pojawiają się kolejne). To jednak Ewie Filipiak nie przeszkadza.

Czytaj: O sprawie ustawionego przetargu i parkingu za grosze.

Całe miasto zdaje sobie sprawę z faktu, że w grę wchodzi korupcja – burmistrz oddała właściwie za darmo mienie gminy, z czego musi czerpać skrycie jakieś korzyści. Jednak miejscowa prokuratura, powiadomiona przez CBA, przestępstwa nie dostrzegła. Wydzierżawioną działkę uznano za nieatrakcyjną, bez dojazdu. Parking okazał się zaś „zapleczem budowy”. Prokuratura zakpiła z prawa i mieszkańców, ochraniając burmistrz i jej podejrzane interesy. 

Czytaj: O umorzeniu śledztwa w sprawie korupcji przez Wadowicką Prokuraturę.

W czasie obrad Rady Miejskiej 26 lutego 2013 roku, już po umorzeniu postępowania przez prokuraturę, nieoczekiwanie głos zabrał Stanisław Kotarba, radny powiatowy, rzecznik burmistrz oraz lider PO. Kotarba wyjaśniał radnym, że fakty zebrane przez Inicjatywę Wolne Wadowice to „wszystko są pomówienia”, zaś burmistrz jedynie „wychodzi naprzeciw” przedsiębiorcy, który zagospodarował niebezpieczny, zaniedbany teren w centrum miasta. Jego przydługa opowieść miała ułożyć się w spójny obraz sielankowej współpracy filantropa z Ogrodowej z dbającą o rozwój miasta „papieską burmistrz”. Niestety, wystąpienie Kotarby składało się głównie z kłamstw. Aby je obnażyć stowarzyszenie wysłało Kotarbie kilka pytań dotyczących sprawy parkingu. 

Choć Kotarba zapewniał radnych, że każdą wątpliwość osobiście wyjaśni, na pytania w ogóle nie odpowiedział. W zamian stowarzyszenie otrzymało list, w którym jedna z urzędniczek odgrywa rolę rzecznika prasowego rzecznika Kotarby. I, jak widać, pisze nie na temat. Co z tego listu wynika? Kotarba znów nakłamał, a teraz urzędnicy fakt ten kryją. Czy ktoś jednak miał jakieś złudzenia, co do prawdomówności szefa lokalnej PO i rzecznika „papieskiej burmistrz”?

Kotarba to nie pierwszy wadowicki samorządowiec, który nie ma żadnych oporów przed wygłaszaniem publicznych kłamstw. Na pytania mieszkańców dotyczące własnych słów nie potrafił odpowiedzieć Krzysztof Salachna, radny twierdzący, że w Radzie Miejskiej nie da się pracować, bo uniemożliwia to opozycja. Również Zdzisław Szczur, przewodniczący Rady Miejskiej posuwa się do kłamstwa – nie tak dawno oszukał samego Wojewodę, kłamiąc w oficjalnej korespondencji w sprawie szczegółów pracy Rady Miejskiej.

Mamy więc „samorząd zawsze wierny Janowi Pawłowi II”?