Kolejna odsłona projektu Rynku

Grafika: Paweł Bajnosz

„Płyty są w Urzędzie Miejskim i zastanawiają… się, w jaki sposób to godnie wykorzystać. Bardzo proszę o pytania dotyczące… przestrzeni…” –  Tadeusz Krupnik, kierownik Wydziału Gospodarki Komunalnej.

W piątek (27.01) biuro projektowe Traffic-System zaprezentowało planowane elementy małej architektury wadowickiego rynku.

Biuro zajmuje się budową dróg, ale w Wadowicach rewitalizuje przestrzeń miejską. Poprzednie spotkanie miało miejsce w lutym 2011 roku. Zaprezentowano na nim szalone pomysły: szklany info-kiosk w kształcie walca postawiony samotnie na środku placu i fontannę ze zjawą papieską, czyli projekcją 3d we mgle wytwarzanej przez fontannę. Projekty te ze szczegółami opisał radny Mateusz Klinowski:

Lunapark, czyli rynek

Artykuł wywołał spore poruszenie, bo okazało się, że projekt płyty rynku nie tyko dość istotnie odstaje od standardów estetycznych, ale nawet od pierwotnej koncepcji Konior Studio – projektanta rewitalizacji. Sam projektant w odpowiedzi na krytykę wyjaśniał, że od 2008 roku nie ma z Rynkiem nic wspólnego, a obecna koncepcja jest wynikiem zmian wprowadzonych przez…

No właśnie…

Lunapark, czyli rynek (cześć 2)

Wymysły urzędników UM Wadowice na czele z „bajeczną” burmistrz Ewą Filipiak skonkretyzowały się w architektonicznej formie, która jeży włosy na głowie.

Piątkowe spotkanie poświęcono omówieniu próby ratowania powagi miejsca – szczegóły do obejrzenia w zamieszczonym materiale filmowym.


Decyzje podjęto w ukryciu przed mieszkańcami

W całej sprawie zwraca uwagę, że spotkanie zorganizowano znowu po podjęciu wszystkich decyzji przez… ? Nadal nie wiadomo kogo! Po drugie, w terminie, który uniemożliwiał mieszkańcom uczestnictwo w spotkaniu. Jak się okazało – pytało o to Radny Henryk Odrozek – termin i godzinę wybrała burmistrz.

Dzięki temu jej pracownik, Marcin Płaszczyca, przedstawiający się jako „niezależny dziennikarz lokalny”, mógł na swoim portalu triumfalnie ogłosić, że wbrew krzykom protestu rynkiem mieszkańcy się w ogóle nie interesują. A skoro demokracja lokalna w Wadowicach kuleje, szkoda robić na jej rzecz jakiekolwiek ustępstwa. Dyktatura może trwać w najlepsze…

Kolejny skandal – zapomniane kamienie

W czasie spotkania wyszedł też na jaw kolejny skandal: wiele miast z całej Polski, związane z JPII, fundowały płyty i kamienie z inskrypcjami, które miały znaleźć się na Wadowickim rynku. Ale się nie znajdą. Kierownik Wydziału Gospodarki Komunalnej Tadeusz Krupnik stwierdził, że: „Płyty są w Urzędzie Miejskim i zastanawiają… się, w jaki sposób to godnie wykorzystać.”

Jesteśmy zatem u progu kolejnej afery, która skompromituje nasze miasto, gdyż wiele gmin zainwestowało środki w promocję na wadowickim rynku. Kto wyjaśni im, że środki te poszły na marne?

Krupnik pytany zaś o to, dlaczego w czasie „kompleksowej” rewitalizacji nie doprowadzono instalacji gazowej i ciepła, powiedział: „Trzeba się zgłosić do Termowadu i zakładu gazowego, to jest rozwiązanie.” Prawda, że proste?

Moda na ogrzewanie mieszkań

Na zakończenie z błyskotliwym komentarzem wystąpił nieoceniony Marcin Płaszczyca. Przytaczamy jego wypowiedź w całości:

„Jest taka moda w Wadowicach wśród tych kamieniczników, że oni tam na zimę zwożą sobie ten węgiel. Czy to ma jakiś wpływ na płyty chodnikowe? (…) No, ale jest taka moda… Ale proszę mnie nie obrażać…”

 Jak widać na tym przykładzie, świadomość klasowa staniała, rozum podrożał.