Klinowski wygrywa z Filipiak 3:0. Burmistrz ukrywa informacje o radnych

_klin wsa

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie po raz trzeci przyznał rację radnemu Mateuszowi Klinowskiemu. Burmistrz Wadowic złamała prawo nie udostępniając żądanych przez radnego informacji dotyczących diet i liczby interpelacji radnych, jak również zasiadania przez nich we władzach stowarzyszeń dotowanych przez Gminę Wadowice.

Blamażem Ewy Filipiak i jej prawników kończy się spór w sądzie administracyjnym z radnym Mateuszem Klinowskim. Radny bez trudu wygrał wszystkie trzy rozprawy, które dotyczyły jego wniosków o udostępnienie informacji publicznej.

Pierwsze dwie dotyczyły listu burmistrz wysłanego do mieszkańców w kampanii referendalnej. Klinowski podejrzewał, że list wysłano na koszt stowarzyszenia LGD Wadoviana, a więc z rażącym złamaniem prawa, bo kampania referendalna nie może być przez burmistrza finansowana ze środków publicznych. Burmistrz jednak twierdziła, że list wysłała ze środków prywatnych, ale naciskana przez radnego przyznała, że nie były to środki wyłącznie jej. Okazało się, że list wysłała tajemnicza „grupa mieszkańców”. Czy chodzi o „Lokalną Grupę Działania”?

Czytaj: Kto zapłacił za list Ewy Filipiak? Sprawa trafiła do sądu

Sąd nakazał burmistrz Filipiak udzielenie odpowiedzi na pytanie o koszt wysyłki oraz źródło finansowania listu. Wyrok opisywały portal WadowiceOnline oraz Gazeta Krakowska. Ciekawe, że sprawę tradycyjnie przemilczała lokalna gadzinówka, czyli portal Wadowice24.pl, prowadzony przez asystenta burmistrz Marcina Płaszczycę. To właśnie tam radny Klinowski jest przedstawiany jako awanturnik, który wszędzie szuka nieprawidłowości, ale „nie wygrał jeszcze żadnego procesu”. Jednak dziś wygrał kolejny.

Ile zarabiają radni i ich stowarzyszenia?

Klinowski zwrócił się do burmistrz Filipiak o udostępnienie informacji przetworzonej w postaci wyszczególnienia zajmowanych przez radnych funkcji w Radzie (przewodniczący, wiceprzewodniczący – jakich komisji?) i znanych organowi funkcji publicznych (sołtysi, przewodniczący lub członkowie rad osiedlowych, sołeckich), w tym we władzach fundacji czy stowarzyszeń korzystających z dotacji gminnych czy innego wsparcia publicznego Gminy Wadowice.

Informacje te są o tyle ważne, że nie od dzisiaj członkowie Inicjatywy Wolne Wadowice podejrzewają, że w Gminie Wadowice dochodzi do korupcyjnych praktyk z udziałem czołowych radnych, obsiadających kierownictwo rady i komisji. Stowarzyszenia, w których władzach zasiadają radni, otrzymują setki tysięcy złotych rocznie w formie gminnych dotacji.

Czytaj: Gminne dotacje, czyli kasa z układu

Radny zażądał również podania łącznej kwoty diet pobranych przez poszczególnych radnych od początku kadencji, a także ilości wniosków, interpelacji, zapytań złożonych w czasie sesji RM bądź w okresie pomiędzy sesjami przez poszczególnych radnych RM Wadowic. Wszystkich tych informacji radnemu odmówiono.

Choć Klinowski skierował swój wniosek do Biura Rady Miejskiej Wadowic, którym zarządza burmistrz, pokrętnej odpowiedzi udzielił mu… Przewodniczący Rady Miejskiej, a więc ktoś, kto w ogóle nie był w sprawie stroną. Zdzisław Szczur odesłał radnego do różnych materiałów, w których powinien on sobie poszukać odpowiedzi na nurtujące go pytania. Udzielił też radnemu żenującej pogadanki, że „prawdziwa praca” radnych polega na głosowaniu podsuwanych im uchwał… bez żadnej dyskusji.

Czytaj: Szczur o prawdziwych owocach pracy

Sąd: Burmistrz Wadowic złamała prawo  

11 czerwca odbyła się rozprawa dotycząca pytań radnego. Gminę Wadowice reprezentował adw. Marcin Kurowski oraz… rzecznik Stanisław Kotarba. Kurowski podnosił, że radny mógł sobie wszystko znaleźć w Internecie sam i nie musiał występować z wnioskiem, skoro „przy każdej okazji podnosi, że jest doktorem prawa”. Kurowski niezgodnie z prawdą wyjaśniał też, że składane przez radnych poza sesją zapytania i wnioski umieszczane są… w protokołach z sesji. Albo więc adwokat prowadzący obsługę prawną obrad Rady nie ma pojęcia o treści protokołów z sesji, albo składał fałszywe wyjaśnienia przed sądem. 

Jednak to rzecznik Kotarba odegrał pierwsze skrzypce (czy raczej altówkę). Kotarba nie tylko zażądał dla siebie głosu (sąd nie powinien mu go w ogóle udzielić), ale sale rozpraw wykorzystał do… oskarżeń. Kotarba przyznał, że według dokumentacji Klinowski jest najaktywniejszym radnym Rady Miejskiej, ale natychmiast dodał, że jest to wyłącznie efektem swoistej manipulacji. Wg Kotarby Klinowski pojawia się na każdej sesji Rady i składa tam dziesiątki niepotrzebnych wniosków i interpelacji, „uprawiając swój interes polityczny”. Podczas, gdy „inni radni godzinami pracują, składają setki pytań”, które niestety nigdzie nie są odnotowane. Na koniec Kotarba oskarżył radnego o próbę wykorzystania procesu do swoich „celów politycznych”.

Przewodnicząca składu sędziowskiego kilka razy przerywała rzecznikowi burmistrz, pytając ze zdumieniem: „O co chodzi w Pana wypowiedzi?”, a wreszcie zakończyła jego występ ogłaszając zakończenie rozprawy. Wyrok w sprawie ogłoszono dzisiaj.

Sąd przyznał rację radnemu Klinowskiemu i stwierdził, że burmistrz pozostaje w bezczynności, a żądana informacja jest publiczna i ma charakter informacji przetworzonej. Gmina Wadowice została obciążona kwotą 100 zł kosztów sądowych na korzyść radnego, ale sąd ponownie nie zdecydował się na obciążenie burmistrz karą grzywny. Uzasadnieniem był fakt, że jednak radnemu ktoś coś próbował na jego wniosek odpisać, choć nie był to właściwy organ, ani żadnej z żądanych informacji mu nie udzielono.

Wyrok nie jest prawomocny. Burmistrz ma możliwość składania skargi kasacyjnej w celu przedłużenia postępowania i nie wydania niewygodnych dla siebie i jej radnych informacji. I tak pewnie się stanie, choć rachunek za kolejne procesy płacić będzie Gmina, czyli… wszyscy mieszkańcy Wadowic.

Ps. To nie jedyna dzisiaj sądowa porażka Gminy Wadowice w starciu z Inicjatywą Wolne Wadowice i radnym M. Klinowskim. O kolejnej przegranej burmistrz napiszemy niebawem.