Kilometry, telefony, doradcy – jak trwonione są pieniądze

Inicjatywa Wolne Wadowice zwróciła się o wykaz służbowych telefonów urzędników oraz wielkość ryczałtów pobieranych przez nich za korzystanie z prywatnych samochodów do „celów służbowych”. Zobaczmy, dokąd wyciekają publiczne środki.

Oto pierwsza garść informacji na temat rozdysponowywania publicznych środków pomiędzy urzędników UM Wadowice. Zacznijmy od telefonów służbowych. Z zestawienia wynika, że najwięcej do powiedzenie w sprawach Gminy Wadowice ma jej „rzecznik”, czyli Stanisław Kotarba. Skądinąd wiadomo, że mówi najmniej. Dziennikarze zwykle nie mogą  od niego uzyskać żadnych informacji. Z kim więc i w jakim celu rozmawia?

Zestawienie za 2010 rok.

W wykazie ryczałtów zastanawia zwłaszcza pozycja Grażyny Ramos, którą do pracy przywozi mąż, czyli kierownik gminnej pływalni. Grażyna Ramos również swój służbowy telefon podaje jako telefon kontaktowy do Powiatowej struktury PiS, na czele które zresztą stoi. „Stoi” to w tym przypadku nadzwyczaj trafne określenie, bo Grażyna Ramos jest tylko „słupem”. W PiSie rządzi przecież „bezpartyjna” burmistrz Ewa Filipiak i … Stanisław Kotarba, szef lokalnego PO. Na marginesie, mąż pani Ramos należy do PO. Podobnie pomiędzy PO i PiS podzielona jest rodzina Ewy Filipiak.

Ilość kilometrów i abonament telefoniczny pozwala wnioskować o pozycji, jaką poszczególni urzędnicy zajmują w hierarchii urzędowej władzy. Wnioski wyciągnijcie sobie Państwo sami.

Zestawienie za 2011 rok

Doradcy i ich obowiązki

Analizując tę hierarchię nie można wszakże zapomnieć o „doradcach” burmistrz, czyli obsadzonych po cichu (bez wiedzy radnych oraz mieszkańców) etatach asystentów. Okazują się nimi być Marcin Płaszczyca oraz Władysław Bieniek – dziennikarze lokalni. To dlatego próżno w redagowanych przez nich programach i tekstach przeczytać obiektywne informacje o Wadowicach. Pełno jest za to nachalnej propagandy wspierającej działania układu wpłacającego im pensje, czyli burmistrz i jej urzędników z urzędu miejskiego. Gwoli ścisłości, całkowicie uzależniony od magistratu jest również Krzysztof Kopacz, wydawca „Wiadomości Powiatowych”, mimo braku kwalifikacji zatrudniony w Informacji Turystycznej. M. Płaszczyca zatrudniony jest również w UM Kalwaria, gdzie podobno pełni rolę informatyka. Również w Wadowicach miał on zajmować się stroną internetową urzędu. Z jakim skutkiem? Burmistrz do dzisiaj nie potrafi wyjaśnić, czym Płaszczyca się zajmował. Teraz został doradcą, więc Filipiak nie musi się już z niczego tłumaczyć.

Kto tu kogo promuje?

Jak dowiedzieli się radni, Płaszczyca otrzymuje również pieniądze od różnych instytucji gminnych – za promocję ich działalności statutowej. Pieniądze płyną do niego choćby z Wadowickiego Centrum Kultury (przykładową umowę zamieszczamy).

Czas teraz na ustalenie, ilu właściwie w UM Wadowice pracuje etatowych pracowników, a ile osób zatrudnianych jest na rozmaite umowy cywilno-prawne. Dotyczy to również spółek komunalnych. To właśnie tam – na umowach – chroni się często polityczna klientela rządzącej miastem ekipy. O jednym takim przypadku już od dawna wiemy – wicestarosta w kadencji 2006-10, członek zdominowanego przez ludzi Ewy Filipiak zarządu Powiatu Wadowickiego, Mirosław Nowak zatrudniony był w Urzędzie Miasta Wadowice. Co tam robił? Przez 3 miesiące likwidował skutki powodzi. Za prawie 3 tys. zł brutto. Jak można się domyślać – miesięcznie. Pracę dostał, bo Kotarba i Filipiak nie chcieli zostawić „na lodzie” swojego człowieka, po jego sensacyjnym wyrzuceniu z zarządu starostwa. Dziś Nowak „pracuje” jako ważny urzędnik UM w Kalwarii, gdzie burmistrzem jest kolejny członek Wadowickiego Układu – Zbigniew Stradomski.

Na koniec, żadne organy państwa, a już zwłaszcza Wojewoda Małopolski (organ nadzoru), czy Prokuratura Rejonowa w Wadowicach, nie podejmują żadnych kroków na rzecz ukrócenia procederu fikcyjnego zatrudniania „kolesi” Ewy Filipiak i Stanisława Kotarby na samorządowych posadach. W ten sposób w majestacie prawa wyprowadzane się publiczne środki i opłacane różne polityczne usługi. Ale nie tylko w ten. Do sprawy wrócimy.

Zatrudnienie w UM Wadowice według rodzaju umowy

AKTUALIZACJA (13.11.2012)

Po lekturze naszego tekstu członkowie IWW przesłali nam informacje dotyczące zatrudnienia w UM Wadowice. Wnioski? UM to potężna firma, a w niej sporo krewnych i znajomych. A ile umów cywilno-prawnych? Warto to wszystko sprawdzić, bo rezultaty mogą okazać się ciekawe.

AKTUALIZACJA (25.11.2012)

Krzysztof Kopacz, jeden z zatrudnianych przez burmistrz Wadowic „dziennikarzy” przesłał do redakcji portalu następujące oświadczenie, które zamieszczamy w całości:

Pragnę uprzejmie poinformować, iż nie jestem zatrudniony na stanowisku urzędniczym, tylko na część etatu jako pomoc administracyjna, spełniając tym samym wymagane warunki. Gwoli ścisłości pragnę również poinformować, iż nie jestem również całkowicie uzależniony od magistratu.

Biorąc powyższe pod uwagę proszę o wycofanie kłamliwych i nieprawdziwych informacji na mój temat, jakobym nie posiadał kwalifikacji do zajmowanego stanowiska, godzących nie tylko w moje dobre imię, lecz także wyrządzających mi szkodę w zakresie pracy zawodowej oraz prowadzonej działalności wydawniczej.

Z poważaniem, Krzysztof Kopacz

 Oczywiście niczego nie wycofujemy.