Kilka faktów o Klinowskim

grupa referendalna

To oni zorganizowali referendum. Nie dajcie się nabrać! To Palikociarze i narkomani!

Jak donoszą lokalni korespondenci, w Wadowicach posypały się ciosy. Stanisław Kotarba najpierw na rynku bił w brzuch, a teraz wali poniżej pasa.  Do mieszkańców Gminy Wadowice trafiła zdumiewająca ulotka mająca zniechęcać do referendum. Jej tematem nie są jednak zarzuty grupy inicjującej referendum, ani opisywane przez nas od lat nieprawidłowości. Ulotka „opisuje” za to… radnego Mateusza Klinowskiego.

Radny Klinowski przedstawiony jest jako anioł ze skrzydłami z marihuany. To efekt niezamierzony. Reszta już zamierzona – mieszanina bełkotu, półprawd i fałszów. Ogólny koncept jest jasny – Klinowski jest narkomanem, który chce zostać burmistrzem, do czego nie można dopuścić. Dla autorów ulotki (niewątpliwie Kotarba z Płaszczycą) sejmowy ekspert od problematyki narkomanii i narkotyków, często wypowiadających się w tych sprawach w mediach, to po prostu „narkotyzujący polityk”. O tym, że za pieniądze gminy burmistrz Filipiak organizuje imprezy promujące marihuanę, w ulotce już ani słowa. Nie poczytamy tam także o akcji STOP NARKOTYKOM, którą Kotarba i Płaszczyca niedawno storpedowali. Ale to dlatego, że na jej czele stał Klinowski. Dostajemy niezakłócony, jednoznaczny przekaz. W nim same „fakty”.

Wolne Konopie i Palikot ulotka awers

Kotarbie bardzo zależy, żeby przedstawić nadchodzące referendum jako awanturę Wolnych Konopi oraz Ruchu Palikota. Problem w tym, że trudno znaleźć na to jakiekolwiek dowody. Czytamy więc, że Klinowski jest „zagorzałym działaczem” jednych i współpracownikiem drugich. Ten co prawda bierze udział w debatach organizowanych przez Ruch Palikota i Wolne Konopie, ale jest tam zapraszany jako znany polityk lokalny i ekspert, zasiada do tego w towarzystwie innych zaproszonych gości, w tym polityków z PO. Czy oni również są „zagorzałymi działaczami” Wolnych Konopi?

Klinowski udziela się w Monarze, ale  „zagorzały działacz Monar” nie brzmi już tak nośnie. Nie sposób też znaleźć powiązania  pomiędzy działaniem lokalnych struktur Ruchu Palikota a Inicjatywą Wolne Wadowice. Skąd więc Kotarba czerpie swe anonimowe rewelacje?

100% gadaniny, 0 konkretów. Czysty populizm.

Klinowski faktycznie gada – na każdej komisji i sesji Rady Miejskiej. Do tego jeszcze to nagrywa. Dzięki temu widzimy, że oprócz Henryka Odrozka i pozostałych radnych tzw. opozycji nikt inny nie ma nic do powiedzenia. A konkrety? Wymieńmy kilka: transmisje i pisemne relacje z obrad, akcje sprzątania miasta, kilka „pomniejszych” demonstracji, ogólnopolskie media na tropie przekrętów i … referendum – drobiazg przecież. Jak to się ma do osiągnięć tuzów z Rady Miejskiej pokroju Z. Szczura, S. Wodyńskiej czy J. Cholewki? Ulotka na szczęście daje odpowiedź – czysty populizm. Prawie jak „czyste zaśmiecanie”. Autor ten sam.

Nie zgłosił żadnego własnego projektu uchwały w tej kadencji Rady Miasta

W tym miejscu warto przypomnieć, że tylko radni opozycji zgłaszali jakiekolwiek projekty uchwał – wszystkie odrzucono. Rada Miejska przyjmuje bowiem wyłącznie projekty zgłaszane przez burmistrz. Mateusz Klinowski był podpisany pod każdym projektem radnych, część z nich chyba sam nawet przygotował. Na marginesie, żaden radny nie może sam zgłosić projektu uchwały, do tego potrzeba 5 radnych.

ulotka rewers

Radny Klinowski pisał o Janie Pawle II, że ten pisał głupoty, chronił pedofilów i nie interesował się faktami 

Kłamstwo powtarzane do znudzenia przez Płaszczycę na portalu Wadowice24. Zdania te wyjęto z tekstu Papa Lolek, który Klinowski opublikował przed laty na swoim blogu. Tekst warto przeczytać i ocenić samemu stopień zidiocenia „tuza” dziennikarstwa podwórkowego.

Najczęściej nieobecny radny na sesjach Rady Miasta

Od początku kadencji prezydium Rady Miejskiej robi wszystko, aby niewygodnemu radnemu uniemożliwić obecność na obradach. Na tę praktykę wielokrotnie radni opozycji skarżyli się do Wojewody. Bez skutku. Sesje Rady wyznaczane są zwykle w terminach, o których wiadomo, że Klinowski nie będzie się mógł zjawić. Poza tym,  duchem najbardziej nieobecna była bez wątpienia S. Wodyńska.

Pod ulotką nikt się nie podpisał. Rozprowadzono ją razem z ulotką działającego w Wadowicach marketu STOP, a nawet utrzymano w podobnej kolorystyce. Wygląda na to, że pochodząca z Kalwarii rodzina właścicieli marketu opowiedziała się po jednej ze stron politycznego sporu w Wadowicach. Do tego w stylu, który zostanie zapamiętany.

AKTUALIZACJA.

Portal Wadowiceonline zamieścił rozmowę z Mateuszem Klinowskim, gdzie odpowiada on na zarzuty zawarte w opisanej przez nas ulotce.