Informacja Turystyczna, czyli ustawiony konkurs

Tak obecnie działa IT: drogowskaz wskazuje zły kierunek, ale nikt tego przez długi czas nie zauważał.

Przez ostatnie miesiące burmistrz Ewa Filipak próbowała wszystkim wmówić, że w Wadowicach nie ma Informacji Turystycznej (IT). Twierdziła tak nawet na sesjach Rady Miasta, z miną wyroczni, i to pomimo tego, że wadowicka Informacja Turystyczna zaliczana była do wzorowych punktów informacyjnych na terenie Małopolski, czym sama burmistrz wielokrotnie się chwaliła. Czemu służyła ta dziwna „gra” i opowiadanie o nieistniejącej instytucji, którą burmistrz Filipiak stworzyć musi na nowo? Przygotowaniu gruntu do przejęcia tej instytucji, zwolnienia osób niewygodnych i zatrudnienia krewnych i znajomych. W nowej Informacji Turystycznej nie ma części poprzednich pracowników, ale są za to poplecznicy lokalnej władzy. A że osoby te nie mają potrzebnych kompetencji… to nikomu już w Wadowicach nie przeszkadza. Turyści i tak przecież będą przyjeżdżać, choćby byli obsługiwani przez niegramotnych pociotków.

Nagradzana Informacja Turystyczna

Informacja Turystyczna w Wadowicach powstała w 2001 roku jako część Wadowickiego Centrum Kultury. IT zajmowała się obsługą turystów, których liczba w Wadowicach szacowana jest na ok. 200 tys. rocznie. W ramach działalności organizowano też liczne imprezy cykliczne. Był to jeden ze wzorcowych punktów informacyjnych w Małopolsce, laureat branżowych wyróżnień i nagród. Wreszcie, został on częścią Małopolskiego Systemu Informacji Turystycznej (MSIT) – projektu realizowanego z pieniędzy unijnych w całym województwie.

Burmistrz Filipiak, jak zwykle obecna tam, gdzie można przypisać sobie cudze zasługi, fotografowała się na otwarciu punktu, odbierała symboliczne do niego klucze. Zamiast przy tej okazji zorganizować imprezę promocyjną dla lokalnej branży turystycznej, co było w planach, po prostu zmarnowała kolejną okazję, by sama brylować. Nie mogła jednak przesadzać z publicznymi pochwałami pod adresem pracowników IT, bo przecież niedawno twierdziła, że takiego punktu w ogóle w Wadowicach nie ma, a w planach już miała zwolnienia i zatrudnienie na miejsce nagradzanych osób swoją polityczną klientelę. Zdarzenie opisał opłacany przez nią portal Wadowice24.pl, a na zdjęciach znaleźli się pracownicy… których burmistrz właśnie wywalała z pracy (Wadowice w turystycznej czołówce)

Kolejny fikcyjny konkurs 

Burmistrz Filipiak bez wątpienia postanowiła zlikwidować coś, co działało dobrze. Więcej, postanowiła w ogóle zaprzeczyć tego istnieniu. Plan ten przez przypadek zdradziła na jednej z sesji Rady Miejskiej, mówiąc, że „IT nie spełnia jej oczekiwań”. Jakie były to oczekiwania? Radny Mateusz Klinowski zaczął o to dopytywać. Za każdym razem burmistrz odpowiedzi nie udzielała. Co miała powiedzieć? Że szykuje miejsca dla znajomych?

28 września 2011 r. pracownicy Informacji Turystycznej dostali wypowiedzenie umowy o pracę. Na 9. sesji Rady Miejskiej w Wadowicach, która odbyła się 10 październikaburmistrz Filipiak, odpowiadając na interpelacje radnych zaniepokojonych jej działaniami, publicznie zapewniała, że wszyscy pracownicy IT będą w nowej jednostce pracować. Większość pracowników w to zapewnienie wierzyła. Na marginesie, jaką wartość miały te obietnice, skoro burmistrz musiała zorganizować konkurs na nowe stanowiska w UM? Czyżby stanowiło to dowód na to, że organizowane w Wadowicach konkursy po prostu są przez burmistrz ustawiane? Wygląda na to, że burmistrz publicznie to przyznała. Oczywiście Prokuratura Rejonowa w Wadowicach tego typu wątpliwościami się nie zajmowała.

W dniu 6 grudnia 2011 r. ogłoszony został konkurs na 4 stanowiska w Wydziale Obsługi Ruchu Turystycznego w Urzędzie Miasta, który zastąpić miał dotychczasową IT funkcjonującą w ramach WCK. Zainteresowanie konkursem było ogromne. Na cztery stanowiska zgłosiło się 75 osób! Do konkursy przystąpiło tylko trzech byłych pracowników IT. Jeden z długoletnich pracowników, posiadający wszystkie uprawnienia i certyfikaty, w ogóle nie wziął udziału w konkursie. Dlaczego? Uważał, że burmistrz chce się go z pracy pozbyć i wykorzysta do tego okazję, jaką stwarza konkurs. Rzekomo miała publicznie o tym mówić. Do konkursu więc w ogóle nie stanął, aby uniknąć upokorzeń. Jak się okazało, miał rację.

Do konkursu przystąpiło więc jedynie trzech pracowników IT: Anna RzemieniecMariola Wysogląd i Krzysztof Kopacz. Ten ostatni nie spełnił nawet wstępnych wymogów konkursowych i, jak się wydawało, stracił szanse na zatrudnienie. 28 grudnia po rozmowie z anglistą do dalszego etapu przeszło już tylko 1o osób (w tym Rzemieniec i Wysogląd). Był nim test wiedzy o regionie, który odbył się jeszcze w tym samym dniu. Na kolejny etap w dniu 29 grudnia zostały zaproszone 4 osoby, w tym znów Rzemieniec i Wysogląd.

Ostatnim etapem była rozmowa, którą przeprowadzali Sekretarz Gminy Marek Brzeźniak, kierownik Wydziału Ogólno-organizacyjnego Urzędu Miasta Anna Makuch i kierownik Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta Tadeusz Krupnik. Na pewno nie byli to specjaliści od ruchu turystycznego, ale bez wątpienia byli oni wiernymi wykonawcami poleceń burmistrz Filipiak.

źródło: Paweł Bajnosz

Finalny wynik „konkursu” był zaskakujący: na 4 stanowiska zostały przyjęte jedynie 2 osoby: Anna Rzemieniec i Małgorzata Targosz-Stroch.

Targosz najlepiej wypadła na rozmowie kwalifikacyjnej i to pomimo tego, że Rzemieniec posiada 10-letni staż pracy w IT, w tym 4 lata na stanowisku kierowniczym! Ale widocznie dla Makuch, Krupnika i Brzeźniaka liczyło się coś innego. To „coś” miała właśnie słabo znająca język angielski Targosz. Jest ona bowiem dziennikarką portalu Sucha24.pl, którego redaktorem naczelnym jest zausznik Filipiak, pracownik UM Wadowice – Marcin Płaszczyca. Targosz jest jego bliską koleżanką, znają się od dawna, razem pracowali wcześniej w innych lokalnych redakcjach. Konkurs na stanowisko w Wydziale Obsługi Ruchu Turystycznego ordynarnie więc pod nią „ustawiono”. Wcześniej krążyły plotki, że na stanowisko szykowana jest żona Płaszczycy. Zaczęli o to dopytywać radni na sesjach Rady Miejskiej. Być może właśnie dlatego tym razem „postawiono” na Targosz. Nie oznacza to oczywiście, że żona Płaszczycy nie dostanie w przyszłości kolejnej szansy…

W wyniku publikacji tych faktów Prokuratura Rejonowa w Wadowicach nie podjęła żadnych czynności. Wybuchła za to zabawna awantura, bowiem mąż Targosz, niejaki Bogumił Stoch, tak nieumiejętnie bronił honoru swojej małżonki, że publicznie wyznał, iż Płaszczyca zatrudniał ją „na czarno”. Przy okazji groził pobiciem autorowi tekstu, w którym cały „konkursowy szwindel” opisano. To również nie zbudziło żadnej reakcji Prokuratury, pewnie dlatego, że Bogumił, jak sam wyznał, jest „starym punkowcem”.

To jednak nie wszystko. Chociaż Wysogląd, posiadając odpowiednie kompetencje i staż, nie zdołała nawet przejść rozmowy kwalifikacyjnej, poza konkursem, na „stanowisko administracyjne” przyjęto Filipa Kaczyńskiego (syn koleżanki burmistrz z UM Wadowice, magistracki kandydat na posła z list PIS), Janusza Jędrygasa (przewodnika beskidzkiego i tatrzańskiego) oraz Krzysztofa Kopacza, tego samego, którego kandydaturę odrzucono podczas pierwszego etapu konkursu. Kopaczowi burmistrz nie mogła jednak odmówić. Ten były radny zna wiele tajemnic, a pozbawiony ciepłej posadki w magistracie mógłby mieć czas i ochotę na dzielenie się nimi z czytelnikami wydawanej przez siebie gazety – „Wiadomości Powiatowe”. Dlatego Kopacz powrócił do IT i w godzinach jej urzędowania może nadal zajmować się swoimi sprawami biorąc za to publiczne pieniądze.

Skok na kasę

Podsumujmy powyższe informacje, jeżeli ktoś jeszcze ma jakiś problem z wyciągnięciem z nich odpowiednich wniosków.

Po pierwsze, jaki był cel zmian w dobrze funkcjonującej jednostce? Filipiak nie potrafi na to odpowiedzieć nawet radnym. Po drugie, co oznaczała obietnica złożona przez burmistrz, że w nowym wydziale UM zatrudnione zostaną wszystkie osoby z likwidowanej IT? Czy w ten sposób burmistrz nie przyznała się, że zamierza „ustawić” konkursy? Po trzecie, faktycznie w ramach wątpliwej jakości „konkursu” wyłoniono jedynie dwóch pracowników nowego Wydziału, a trzy pozostałe „stanowiska administracyjne” obsadzono z wolnej ręki. W efekcie, burmistrz obsadziła IT głównie polityczną klientelą: znajomymi swoimi i Płaszczycy. W nowej Informacji Turystycznej „po reformie” pozostał właściwie jeden merytoryczny pracownik!

Tym bardziej bulwersujące jest więc, że z 4 stanowisk w dobrze prosperującej IT zrobiło się nagle 5, a w tym roku budżet WCK zmniejszono o 200 tys. zł, co tłumaczono przeniesieniem Informacji Turystycznej do UM Wadowice. Jednak wydatki na funkcjonowanie tego biura zostały uwzględnione w wydatkach na promocje gminy, które wzrosły o 200% i wynoszą teraz 773 tys. zł! Nowa Informacja Turystyczna obsadzona przez krewnych i znajomych kosztuje prawie 400 tys. zł rocznie, czyli aż 200 tys. zł więcej niż dotychczas. Dla jednych to tylko kolejny dowód niegospodarności rządów Ewy Filipiak, inni nazywają sprawę wprost – to skok na kasę.

Mariola Wysogląd postanowiła oddać sprawę „konkursu” do sądu pracy.  Szanse na wygraną w sądzie ma duże – konkurs bez wątpienia zmanipulowano, a do tego burmistrz publicznie obiecywała zatrudnienie poprzednim pracownikom. Mało osób o tym wie, ale Wysogląd od dawna była przeznaczona przez Filipiak „do odstrzału”. [ ——– fragment tekstu usunięty na prośbę zastraszanych ———– ] Filipiak i jej „sitwa” takich grzechów nie wybaczają.

PS. Pisząc tekst opieraliśmy się na dostępnych źródłach, głównie stronach UM Wadowice oraz portalu Wadowiceonline.pl oraz kilku „przeciekach z miasta”. Z Bogumiłem Stochem oraz innymi „starymi punkowcami” nie rozmawialiśmy. Ale liczymy na ciekawe komentarze.