Gminne dotacje, czyli kasa z układu

Tak wygląda boisko treningowe MKS Skawa Wadowice – błoto, wertepy, zardzewiałe bramki

Gmina Wadowice przeznacza rocznie setki tysięcy złotych na dotowanie organizacji pozarządowych powiązanych z prominentnymi radnymi. Odbywa się to w wyniku organizowanych przez burmistrz “konkursów”. Pieniądze wydawane są poza wszelką kontrolą, trafiając do kolegów oraz politycznych klientów.

Gmina Wadowice każdego roku dotuje organizacje pozarządowe, które zobowiązują się wykonywać zadania o charakterze publicznym: upowszechniają sport, kulturę, opiekują się niepełnosprawnymi i dziećmi. Do kas stowarzyszeń i fundacji trafia w ten sposób pokaźna suma publicznych środków: ok. 1.3 mln zł. Problem w tym, że trafia bez żadnej kontroli i w wyniku swobodnego uznania urzędników magistratu, którzy dominują w komisjach konkursowych decydujących o przyznawaniu środków. Dzięki temu pieniądze płyną do tych organizacji, w których zarządach zasiadają prominentni radni „Wadowickiego Układu”.

Komisje konkursowe i zadania publiczne

Komisje rozdzielające środki powoływane są przez burmistrz Wadowic. W ich składzie przewagę mają urzędnicy, czyli osoby zatrudniane i zależne od burmistrz Ewy Filipiak. Pojawiają się również radni, jak chociażby Józef Cholewka, którego organizacja (OSP Chocznia) także otrzymuje sowite gminne wsparcie. Werdykty takich gremiów są więc łatwe do przewidzenia. O fikcyjnym charakterze organizowanych konkursów świadczy chociażby to, że w składzie komisji nie znalazło się miejsce dla przedstawiciela „Komitetu Obrony Miejsc Pracy”, czyli organizacji od burmistrz Wadowic niezależnej. Założyciel tego stowarzyszenia rzekomo nie spełniał kryteriów formalnych. W rzeczywistości burmistrz po prostu nie chciała dopuścić go do decyzji o podziale środków. Mogłoby to oznaczać, że w jednej z komisji rozdzielających pieniądze nie miałaby ona większości…

Oprócz składu komisji konkursowych wątpliwości budzą zadania do realizacji. W przypadku konkursów “sportowych” są one tak określone, aby w konkursach mogły brać jedynie konkretne organizacje i kluby. Przykładowo, pojawiają się zadania typu: „profilaktyka poprzez upowszechnianie sportu i rekreacji wśród dzieci i młodzieży do 24 roku życia z terenu gminy Wadowice w siatkówce”, „w koszykówce”, „w pływaniu” itp. Z podziału części gminnych kwot na sport czy profilaktykę alkoholową siłą rzeczy wyłączone są te organizacje, które nie zajmują się wymienionymi dyscyplinami sportu.

Reprezentacyjna trybuna stadionu MKS Skawa Wadowice – obraz nędzy i rozpaczy

Zastanawia również podział środków pomiędzy dyscypliny sportowe. Gmina Wadowice na siatkówkę przeznacza 90 tys. zł, na koszykówkę – 55 tys. zł, na pływanie 53 tys. zł, na łucznictwo 35 tys. zł. Tymczasem piłka nożna „zgarnia” aż 407 tys. zł. Jednocześnie dane na temat liczby osób uprawiających poszczególne dyscypliny wyglądają następująco: siatkówka – 150 , koszykówka – 100, pływanie – 90 łucznictwo – 43, piłka nożna – 500 osób. Od razu widać, że podział kwot nie jest proporcjonalny do ilości osób trenujących – kwoty idące na piłkę nożną są poważnie zawyżone. Biorąc je za punkt odniesienia, siatkówka powinna otrzymywać finansowanie na poziomie 122 tys. zł, koszykówka – 81 tys. zł, pływanie – 73 tys. zł (tutaj kwota jest za duża). Jedynie łucznicy dostają tyle, ile dostać powinni – przy założeniu, że jedynym kryterium jest liczba trenujących daną dyscyplinę. Oczywiście o tym i innych kryteriach podziału i przyznawania środków można dyskutować. Problem w tym, że trudno dostrzec ślady takiej dyskusji i zrozumieć faktycznie zastosowane kryteria. Łatwo natomiast dostrzec powody, dlaczego tak się dzieje.

O podziale pieniędzy na sport decyduje ciało doradcze burmistrz Wadowic – Wadowicka Rada Sportu. W radzie zasiadają prawie wyłącznie osoby politycznie powiązane z burmistrz. Ireneusz Cholewa jest pracownikiem miejskiej spółki, radnym powiatowym PiS, Daniel Mastek to dyrektor gminnej szkoły, pełnomocnik Zarządu Powiatu, Jan Wąsik to policjant z Kalwarii Zeb., żona pracuje w UM Wadowice, a on sam był radnym „Wspólnego Domu”, Michał Ogiegło to radny gminny i pracownik gminnej szkoły. Jak widać, Wadowicka Rada Sportu to ciało czysto polityczne, złożone z podstarzałych facetów, powiązanych na różne sposoby z urzędującą burmistrz i jej środowiskiem. Jedyną młodą osobą w tym towarzystwie, nie będącą politykiem i reprezentującą działalność sportową jest Karol Habrzyk („Parafialny Klub Sportowy Karol”). Wydaje się, że pełni on jedynie rolę przysłowiowego „kwiatka do kożucha”.

Skład Rady Sportu dobitnie pokazuje, w jaki sposób w Wadowicach podchodzi się do rozdysponowywania publicznych środków. Nie chodzi tutaj o sport. Przecież Rada jest ciałem, w którym przewagę ma układ polityczny, a nie profesjonaliści, czy chociażby czynni sportowcy.

Również bieżnia na stadionie Skawy jest od lat świetnie utrzymana

Podział gminnych środków pomiędzy kluby: „Skawa” bierze wszystko 

Najwięcej jednak wątpliwości budzi podział gminnych środków pomiędzy występujące o dofinansowanie organizacje. Prześledźmy to na przykładzie poszczególnych zadań. W zadaniu polegających na doskonaleniu umiejętności sportowych w piłce nożnej młodzieży do 24 roku życia pieniądze podzielono w następujący sposób:

– MKS „Skawa” (4 drużyny): 180 000 zł;
– LKS „Iskra” Klecza (4 drużyny): 59 000 zł;
– LKS „Olimpia” Chocznia (4 drużyny): 33 000 zł;
– PUKS „Karol” (9 drużyn): 43 000 zł;

Jak widać, kryterium podziału nie jest liczba posiadanych drużyn. “Skawa”, “Iskra” i “Olimpia” mają ich dokładnie tyle samo, choć kwoty dotacji się różnią. „Karol” posiada drużyn najwięcej – 2x więcej niż „Skawa”. Dostaje jednak ponad 4x mniej środków. Być może więc o wszystkim decydują osiągnięcia sportowe wymienionych klubów? To znowu fałszywy trop. Z wymienionych najlepiej sprawują się drużyny „Karola”, najgorzej… „Skawy”.

Podobnie wygląda sprawa w przypadku koszykówki. MKS „Skawa” Wadowice posiada tylko jedną drużynę juniorów, gdzie występuje 12 zawodników. Z tego tytułu z kasy gminnej inkasuje aż 31 tys. zł. PUKS „Karol” oraz LKS „Iskra” Klecza mają zaś po dwie drużyny, do tego przynajmniej dwukrotnie liczniejsze, a otrzymują po 12 tys. zł dotacji.

Nadzwyczajnymi przywilejami „Skawa” cieszy się również jeżeli chodzi o siatkówkę. „Skawa” ma dwie drużyny (w tym jedną seniorek!), ale ze środków na juniorów dostaje aż 40 tys. zł. Z kolei, ALPS dysponujący siedmioma grupami (ok. 150 dzieci wyłącznie do 24 roku życia) dostaje… 40 tys. zł.

Nieprawidłowości przy podziale dotacji na sport

Żaden z prezesów dotowanych klubów sportowych nie chce otwarcie mówić o nieprawidłowościach – obawiając się zemsty ze strony Burmistrz Filipiak i jej środowiska. Niezadowolenie z uprzywilejowanej pozycji “Skawy” jest jednak powszechne. Krążą również plotki o fałszowaniu wniosków o dotacje oraz ich rozliczeń: kluby biorą pieniądze na prowadzenie drużyn, które rozwiązują w środku sezonu lub które w ogóle nie powstają. Pieniędzy oczywiście nie zwracają. Fałszowana jest również wysokość wkładu własnego klubów, niezbędnego do otrzymania dotacji. Mowa jest o fikcyjnych fakturach i innych zdumiewających nadużyciach. Czy domyślacie się, gdzie nieprawidłowości jest najwięcej? Nikt oczywiście spraw tych nie weryfikuje, bo przecież wszystko rozgrywa się w ramach układu pomiędzy kolegami.

Do tego dochodzi beznadziejne zarządzanie dotowanymi sowicie klubami. Na tym tle wyróżnia się PUKS i ALPS. Reszta prezesów zdaje się tkwić w poprzedniej epoce. Zamiast szkolenia młodzieży i sprawnego zarządzania z poszukiwaniem zewnętrznych środków, mamy żerowanie na gminnej kasie i międzywioskową rywalizację sportową. Wydawanie na to ponad 1 mln zł rocznie jest rażącym marnotrawieniem publicznych środków.

Na stadionie MKS Skawa powstał tylko jeden nowy obiekt – absurdalny w formie i treści pomnik lądowiska śmigłowca z Janem Pawłem II na pokładzie.

Dotacje na organizację imprez sportowych

Kolejne pole do nadużyć to dotacje na organizację imprez sportowych. Również tutaj spotykamy zaskakujące werdykty. TKKF „Leskowiec” w Wadowicach, organizatorzy „Biegu Powsinogi”, znanego w kraju i mającego długie lata tradycji, występował po ok. 30 tys. zł dotacji. Otrzymał zaledwie 5 tys. zł. Wadowickie Stowarzyszenie Integracji Społecznej Klub Abstynentów „VICTORIA”, nie będące w ogóle klubem sportowym, otrzymało 10 tys. zł na organizację biegu „Solidarności” Wadowickimi Śladami Błogosławionego Jana Pawła II. W zarządzie “Victorii” zasiada Marek Ciepły, szefem lokalnej “Solidarności” jest Zdzisław Szczur – obaj zasiadają również w zarządzie “Skawy”, głównego beneficjenta gminnych dotacji. To pokazuje skalę patologii.

Dodać należy, że choć Gmina rokrocznie wspiera niewielkimi środkami bieg „Powsinogi”, jednocześnie burmistrz robi wszystko, aby obniżyć rangę tego wydarzenia. Jej asystent (M. Płaszczyca) opisuje bieg jako wydarzenie źle zorganizowane i upadające, sama burmistrz w tym samym czasie organizuje piknik zdrowotny w innej części miasta, intensywnie go reklamując. Trudno te działania zrozumieć, zwłaszcza, że prowadzą one do marnotrawienia publicznych środków.

Dotacje na organizację imprez kulturalnych

Podobna sytuacja panuje na polu kultury. Nagradzana i podziwiana „Grupa Próg” na dwa planowane przez siebie wydarzenia otrzymała jedynie 13.5 tys. zł. Kierowana przez Józefa Cholewkę, wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej, Fundacja OSP Chocznia zainkasowała z kolei 22 tys. zł. Za tę kwotę zorganizowany zostanie koncert „Strażacy Błogosławionemu Janowi Pawłowi II w Hołdzie”. Będzie to oczywiście wydarzenie artystyczne bez precedensu.

Głębokie kieszenie wiceprzewodniczących Rady Miejskiej

Fundacja OSP Chocznia otrzymuje również dotację na edukację muzyczną (31 tys. zł). Razem z dotacjami dla OSP oraz funduszem sołeckim (także, co kuriozalne, przekazywanym OSP) publiczne środki transferowane do kieszeni podmiotów kontrolowanych przez Józefa Cholewkę, wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej, idą w setki tysięcy złotych.

Stanisława Wodyńska to kolejny wiceprzewodniczący Rady Miejskiej, którego organizacja otrzymuje sowite wpłaty z Gminy. Stowarzyszenie im. Doktora Edmunda Wojtyły w Wadowicach inkasuje kilkadziesiąt tysięcy z różnych dotacji celowych. Rekordzistą jest jednak Zdzisław Szczur, przewodniczący Rady Miejskiej i członek zarządu MKS „Skawa”. To dlatego właśnie do „Skawy” płyną ogromne środki, choć nie uzasadnia tego ani wielkość drużyn, ani ich osiągnięcia.

Prezesem klubu jest z kolei Marek Ciepły, radny powiatowy i zaufany burmistrz Ewy Filipiak, obecnie także pełnomocnik ds. gminnego programu przeciwdziałania alkoholizmowi. Zatem, sam Ciepły układa program według którego dzielone są później pieniądze z tzw. korkowego. Dość powiedzieć, że głównym beneficjentem tego podziału, oprócz MKS „Skawa” jest wspomniane już stowarzyszenie „Victoria”. W zarządzie tego stowarzyszenia zasiada…. Marek Ciepły. Czy nie wygląda to na układ korupcyjny w czystej postaci?

O wątpliwościach związanych z dotacjami gminnymi na sport pisali też lokalni dziennikarze (źródło: Gazeta Krakowska – 22.10.2011)

Radni nie kontrolują wydawania gminnych środków

W czasie prac Rady Miejskiej o efektywność wydawanych przez Gminę środków wielokrotnie pytał niezależny radny Mateusz Klinowski. Pytał także o sposób weryfikacji wydawanych pieniędzy. Odpowiedzi się nie doczekał. Wszystko wskazuje, że w Wadowicach ponad 1 mln zł dzielony jest po prostu według niejawnych kryteriów w fikcyjnych konkursach, a wydatków tych i ich sensowności nikt nie weryfikuje.

Sposób i okoliczności przyznawania dotacji w Gminne Wadowice zasługuje na miano malwersacji i marnotrawstwa – twierdzi radny Klinowski – Wydawanie środków nie podlega czytelnym kryteriom, nie jest ocenianie pod względem efektywności. Jest to żerowanie grupy radnych na publicznej kasie. Milcząco akceptują to pozostali.

Klinowski wezwał w swoim liście burmistrz Filipiak do ustosunkowania się do podniesionych przez niego zarzutów. Ta milczy.

Czytaj: List radnego Klinowskiego do radnych Rady Miejskiej Wadowic.

Uznaję to jako przyznanie się do winy – mówi Klinowski – Ale Filipiak czuje się całkowicie bezkarna.

Czy należy się jej dziwić? „Układ Wadowicki” od lat funkcjonuje bez zarzutów, więc problemu nie ma. Lokalni politycy są dobrze „kryci”, nie boją się kontroli, a już zwłaszcza wadowickiej Prokuratury.

Polityczna korupcja w Wadowicach

Oto, jak wygląda pobieżne zestawienie środków płynących do organizacji związanych z (kierowanych przez) członków prezydium Rady Miejskiej w Wadowicach lub urzędników UM Wadowice:

– Stowarzyszenie Abstynentów „Victoria” – 270 000 zł (Marek Ciepły);
– MKS „Skawa” – 272 400 zł (Marek Ciepły, Zdzisław Szczur);
– Stowarzyszenie im. Doktora Edmunda Wojtyły w Wadowicach – 50.000 zł (Stanisława Wodyńska);
– Fundacja OSP Chocznia – 53 000 zł (Józef Cholewka);

Należy też pamiętać, że Stowarzyszenie im. dr E. Wojtyły otrzymuje dotacje, głównie w ramach projektów unijnych. To około 100 tys. zł. Jest również wspierane odpisami podatkowymi 1%, sprzedaje cegiełki, prowadzi publiczne zbiórki czy wynajmuje lokale w zajmowanym budynku. Z tego tytułu zbiera około 50 tys. zł. Najbardziej dochodowe okazują się jednak darowizny od przedsiębiorców, osób prywatnych czy… polityków (wśród darczyńców jest nawet Paweł Graś) – to ponad 160 tys. zł. Co ciekawe, na czele komisji rewizyjnej stowarzyszenia stoi Ewa Filipiak i Grażyna Ramos, zaś członkami są liczni, pojawiający się przy wielu okazjach, polityczni krewni i znajomi, łącznie ze Stanisławem „Kocichem” Kotarbą. Z kolei, OSP Chocznia otrzymuje dotacje z Gminy na zapewnienie gotowości bojowej i zakup sprzętu. W 2012 jest to dodatkowo 340 tys. zł. OSP Chocznia realizuje również usługi przewozowe na rzecz Gminy Wadowice, usługi remontowe i inne. Dopiero uwzględnienie wszystkich tych kwot oddaje faktyczną skalę przepływów finansowych pomiędzy Gminą Wadowice, a stojącymi na jej czele samorządowymi politykami.

Na koniec jeszcze jedno spostrzeżenie. Finanse Kościoła również zasilają obficie darowizny, zwłaszcza, że można je odpisać od podatku. Kościół jednak cechuje całkowity brak jawności i przejrzystości finansowej. Parafie stanowią więc potencjalnie doskonałe „pralnie” pieniędzy do wykorzystania w celach politycznych. I pewnie dlatego w radach wadowickich parafii zasiadają wymienieni wyżej politycy i urzędnicy: Stanisław Kotarba, Ewa Filipiak, Zdzisław Szczur. Ale to już temat na zupełnie inną publikację…