Do sądu wpłynął akt oskarżenia przeciwko Józefowi Cholewce

han solo groził syreną

Groźby po użyciu syreny w Choczni doczekały się nawet własnego mema.

29 kwietnia Prokuratura Rejonowa w Wadowicach skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Józefowi Cholewce, wiceprzewodniczącemu Rady Miejskiej, zarzucając mu popełnienie przestępstwa z art. 190.1 Kodeksu Karnego.

Czy to początek końca politycznej gangsterki rodem z „papieskich” Wadowic? Znany z chamstwa i prymitywnych odzywek wiceprzewodniczący Rady Miejskiej oraz przewodniczący jednej z komisji Józef Cholewka doczekał się aktu oskarżenia.

Chodzi o groźby pobicia, jakie przewodniczący skierował tuż po zakończeniu obrad pod adresem dr Mateusza Klinowskiego – radnego opozycyjnego. Klinowski zgłosił sprawę na policji i zażądał ścigania grożącego mu polityka. Cholewka miał wcześniej uderzyć Klinowskiego, groził mu także na oczach świadków pięścią. Do zdarzenia doszło w maju 2013 roku na terenie remizy OSP Chocznia, gdzie obradowali radni (relacja z sesji).

Początkowo w słowach Józefa Cholewki, który jest też komendantem OSP Chocznia, a jednocześnie sołtysem tej wsi, prokuratura nie dopatrzyła się groźby i sprawę umorzyła. Prokurator Rejonowy Jerzy Utrata twierdził wręcz, że „dostaniesz w ryło” to idiom języka polskiego. Co ten swoisty „zwrot idiomatyczny” znaczy, nigdzie jednak nie wyjaśniał.

Radny Klinowski, który jest doktorem nauk prawnych nie dawał za wygraną i decyzję prokuratury zaskarżył do sądu, zarzucając prokuraturze próbę tuszowania popełnionego przez Cholewkę przestępstwa.

W listopadzie 2013 roku Sąd Rejonowy w Wadowicach przyznał Klinowskiemu rację, uchylił decyzję prokuratury i nakazał dalsze prowadzenie postępowania. Sąd uznał, że Cholewka bez wątpienia groził radnemu. Co prawda prokurator próbował teraz przekonywać sąd, że słowa wypowiedziane przez Cholewkę były jedynie „zamiennikiem słów, które ewentualnie mogły paść na sesji Rady Miejskiej”, ale nie potrafił wyjaśnić, na czym ten zamiennik miał polegać i jakich dokładnie słów dotyczyć.

Od listopada do końca kwietnia trwały kolejne czynności śledztwa. Co ciekawe, ze śledztwa wyłączyła się z urzędu wadowicka policja i wszystkie czynności prowadziła komenda w Oświęcimiu. Czy stało się tak dlatego, że lokalna policja nie chciała umarzać postępowania, jak początkowo się stało?

Przypomnijmy też, że Cholewka to autor słynnego wniosku o ściganie krytyków samorządu – w czasie jego uchwalania odgrażał się, że trzeba zrobić porządek z osobami, które niepochlebnie wypowiadają się na temat sposobu zarządzania gminą. Wśród osób, które powinny „skończyć z wyrokami” wymieniał panie Zofię i Annę Siłkowskie (za baner krytykujący niegospodarność samorządu). Póki co sam ma największe szanse, aby skończyć z wyrokiem.

Sąd może nie tylko skazać wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej na karę grzywny czy pozbawienia wolności, ale również orzec zakaz piastowania stanowisk publicznych. Byłby to koniec kariery Józefa Cholewki w wadowickim samorządzie.

Koniec, na który ten sobie z pewnością zasłużył.