Co wydarzyło się na Karmelickiej?

Mieszkańcy prawie dwa lata czekali na naprawę spartaczonego remontu ul. Karmelickiej.

Opisujemy jedną z największych afer ostatnich lat z udziałem samorządowych urzędników z Wadowic. Choć akt oskarżenia trafił już do sądu, w sprawie nadal jest więcej pytań, niż odpowiedzi. Bardzo prawdopodobne, że winni oszustwa i malwersacji publicznych środków nigdy nie zostaną ukarani.

Jesienią 2011 roku do Sądu Okręgowego w Krakowie trafił wreszcie akt oskarżenia w sprawie remontu ul. Karmelickiej. Śledztwo prowadziła Prokuratura Rejonowa w Wadowicach. Tempo oraz zakres śledztwa budzą wątpliwości.

Po pierwsze, wydaje się, że z aktem oskarżenia celowo zwlekano, czekając na wyborcze zwycięstwo „urzędowych” kandydatów do Sejmu. Jak pamiętamy, w październiku 2011 roku aż dwóch pracowników UM Wadowice próbowało w wyborach swoich sił: Stanisław Kotarba startował z listy PO, zaś Filip Kaczyński reprezentował PiS. Można odnieść wrażenie, że prokuratorzy nie chcieli psuć im kampanii wyborczej niewygodnym dla magistratu procesem, który mógł przecież potoczyć się różnie.

Po drugie, wątpliwości budzi zakres prowadzonego śledztwa i postawionych w jego efekcie zarzutów. Usłyszał je Sławomir G., właściciel przedsiębiorstwa inżynieryjno-budowlanego „Comodos” z siedzibą w Wadowicach, wykonującego remont ul. Karmelickiej. Miał on oszukać Gminę co do jakości użytych materiałów i wykonanych prac. Zarzuty postawiono również Piotrowi P., pracownikowi UM Wadowice. On z kolei miał nie dopełnić swoich obowiązków związanych z nadzorem nad pracami i poświadczyć nieprawdę rozliczając remont.

Przyglądając się jednak ujawnionym na temat remontu ul. Karmelickiej informacjom, trudno oprzeć się wrażeniu, że na ławie oskarżonych wciąż brakuje kilku odpowiedzialnych za przestępstwo osób.

Pechowy remont 

Przedsiębiorstwo „Comodos” nie pojawiło się na ul. Karmelickiej znikąd. Ta niewielka firma (z siedzibą „na Łazówce”) zaczęła współpracę z Gminą Wadowice od drobnych prac w 2007 roku. W 2008 roku „Comodos” wykonuje już 90% inwestycji gminnych, w tym także II etap remontu ul. Karmelickiej, obejmujący odcinek drogi przylegający bezpośrednio do Klasztoru Karmelitów Bosych w Wadowicach. Prawdopodobnie zdobywanie zleceń ułatwiała skrzętnie do dzisiaj ukrywana znajomość pomiędzy właścicielem „Comodos” – Sławomirem G., a Tadeuszem Krupnikiem (szef Wydziału Gospodarki Komunalnej, skarbnik powiatowej struktury PiS) oraz Ewą Filipiak (burmistrz Wadowic).

Remont od początku przebiega pechowo, pojawiają się opóźnienia. Ówczesny krytyk nieudolności wadowickiego samorządu, Marcin Płaszczyca (obecnie dziennikarz gadzinowy, zatrudniony przez Filipiak na etacie asystenta), pisze na swoim portalu:

„Naszym zdaniem największym skandalem w związku z remontem Karmelickiej był fakt, iż trwał on dwa razy dłużej niż obiecywał ratusz.”wadowice24.pl

Mieszkańcy miasta są oburzeni, gdyż prace już na pierwszy rzut oka prowadzone są opieszale i niefachowo. Ale to dopiero początek problemów wykonawcy.

Zawiadomienie Wyroby

Choć o sprawie ul. Karmelickiej pisali już lokalni dziennikarze, większość pominęła informację, że zaczyna się ona już w listopadzie 2008 r. od zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa złożonego przez tropiciela lokalnych afer – Edwarda Wyroby. Mieszkał on przy ul. Karmelickiej i codziennie na własne oczy obserwował prowadzone prace. Dzięki temu szybko zorientował się, że II etap inwestycji przebiega odmiennie niż pierwszy.

Etap I realizowało Przedsiębiorstwo Robót Drogowo-Mostowych z Wadowic, które korytowało drogę na remontowanym odcinku i kładło na nim nowy asfalt. Wyroba dostrzega (i dokumentuje), że nowy wykonawca na części odcinka drogi jedynie zrywa wierzchnią warstwę asfaltu, bez wymiany podbudowy. Jednocześnie pełną parą idą prace na położonym tuż obok terenie, należącym do Klasztoru Karmelitów Bosych. Znajduje się tam skład materiałów budowlanych wykorzystywanych w czasie remontu. Nieoczekiwanie jednak skład zmienia się w sporych rozmiarów parking, przystosowany do obsługi ruchu turystycznego.

Film Edwarda Wyroby pokazujący budowę parkingu:

Z obserwacji Wyroby wynika, że przedsiębiorstwo „Comodos” nie wykonało podbudowy pod remontowaną ulicą, a w czasie znacznie opóźnionego remontu wykorzystywało swój sprzęt i zakupione materiały do budowy parkingu przy Klasztorze Karmelitów Bosych. Jego zdaniem nie stało się tak przypadkiem, ale w wyniku zmowy pomiędzy Sławomirem G., władzami Wadowic i Klasztorem Karmelitów Bosych.

„Nie bez znaczenia w całej sprawie było wynajęcie przez burmistrza Wadowic – Ewę Filipiak, od klasztoru oo. Karmelitów, placu „magazynowego”, na potrzeby składowania materiałów budowlanych (…) „Za zgodą i wiedzą Najemcy, materiały z tego placu nigdy na teren robót miały nie wrócić”. (…) „Wybiórczy mechanizm tego działania uprawnia do postawienia tezy, że plac ten został wynajęty wyłącznie dla celów tego przestępstwa i po wcześniejszym uzgodnieniu całego planu przestępstwa pomiędzy trzema „zainteresowanymi” stronami, z taką regularnością kontaktującymi się ze sobą w tamtym czasie.” – pisał na swoim blogu Wyroba.

Co prawda plac wynajmował „Comodos”, nie zaś Gmina Wadowice, ale poza tym drobnym szczegółem postawiona przez Wyrobę hipoteza o istnieniu zmowy brzmiała prawdopodobnie.

Hipoteza

Jeżeli „Comodos” celowo nie wykonał podbudowy pod ul. Karmelicką, a materiały do tego przeznaczone wbudował w przyklasztorny parking, z korzyścią dla jego właścicieli, z pewnością nie zrobił tego na własną rękę. Do porozumienia z urzędnikami dojść musiało. Czy duchowni-właściciele parkingu mieli w przyszłości „zrewanżować się” urzędnikom z przewidywanych dochodów? Możemy tylko się domyślać.

Wyroba przytaczał kolejne dowody swoich podejrzeń:

„Prawie każdego dnia widywano władze Wadowic (burmistrz Filipiakową, rzecznika Kotarbę oraz „drogomistrza” Krupnika) w okolicach budowanego równolegle z remontem Karmelickiej prywatnego parkingu. (…) Bywało, że na Karmelickiej pracowały dwie maszyny wykonawcy, a na prywatnym parkingu trzy”.

Wygląda więc na to, że prace u Karmelitów odbywały się za wiedzą oraz zgodą burmistrz i jej urzędników. Trudno też uwierzyć, że ich uwadze umknęło, że nie wykonano wymiany podbudowy. A tylko dziwnym zbiegiem okoliczności nikt z obecnych na placu budowy urzędników prokuratury nie alarmował. Czy aby dlatego, że wszystko szło zgodnie z powziętym z góry planem mającym na celu oszustwo na szkodę Gminy?

Dziś Stanisław Kotarba na łamach prasy zapewnia o swojej czujności i gotowości walki o odzyskanie straconych pieniędzy:

„Korzystamy też z prawa gwarancji i rękojmi w stosunku do wykonawcy remontu. Bronimy interesu gminy i domagamy się jednocześnie naprawienia szkody – mówi nam rzecznik prasowy ratusza Stanisław Kotarba.”wadowice24.pl

Zapewnienia te należy między bajki włożyć.

„Kotarba każdego dnia ‘doglądał’ prowadzonych robót w drodze z domu do pracy oraz w drodze powrotnej do domu, a z racji pełnionych obowiązków rzecznika prasowego, uczestniczył w regularnych wizytach Inwestora – Ewy Filipak, na miejscu budowy.” – pisał Wyroba.

Wyroba na swoim blogu wskazywał jeszcze jednego świadka w sprawie:

„(…) Jednego z Karmelitów, klasztornego ekonoma, widywanego w okresie prac remontowych II etapu ul. Karmelickiej zarówno w Urzędzie Miejskim, jak i z wymienionymi urzędnikami na terenie prowadzonych robót oraz na terenie „składowania” sukcesywnie dowożonych materiałów.”

Warto pamiętać, że swoje podejrzenia Edward Wyroba opublikował w Internecie. Wcześniej o wykrytych nieprawidłowościach poinformował organy ścigania. Żadna z opisanych osób nie reagowała, nie podjęła próby sprostowania, ani też nie wystąpiła na drogę sądową, twierdząc, że została pomówiona. Ze strony Urzędu Miasta Wadowice zaległa cisza. Do działań przystąpiła za to prokuratura.

Wykopaliska

Drogę odebrano w grudniu 2008 roku. Osoba sprawująca nadzór budowlany nad inwestycją umiera wkrótce później w skutek choroby. W ten sposób prokuratura traci cennego świadka, a może i jednego z podejrzanych w śledztwie. Inspektor w swoim środowisku cieszył się opinią uczciwego. Przed śmiercią, gdy sprawa Karmelickiej ujrzała już światło dzienne, twierdził jednak, że podbudowa drogi została wykonana zgodnie z projektem.

W tym miejscu pojawia się drugi z dzisiejszych oskarżonych – Piotr P., pracownik UM Wadowice rozliczający budowę. W kosztorysie powykonawczym P. nie umieszcza informacji, że podbudowy nie wykonano z mieszaniny cementu i ziemi, tylko z tłucznia. Robi to wiedząc, że na tą zmianę wyraził zgodę projektant (EKKOM Kraków) oraz inspektor nadzoru budowlanego. Zmiana rodzaju tworzywa wynikała z faktu, że wykonawca nie dysponował odpowiednią maszyną do wykonania podbudowy cementowej. Wybrano więc, na prośbę samego G., opcję materiałowo droższą – tłuczeń, który rozliczono jako cement. Na takim rozliczeniu Gmina miała nic nie stracić. Dokumentacja powykonawcza jest jednak niezgodna z prawdą, ale nadal nie ma w niej mowy o niewykonaniu podbudowy.

Na początku kwietnia 2009 roku dochodzi do odwiertów na oddanej niedawno do użytku drodze. Badania prowadzi na polecenie Prokuratury Rejonowej specjalistyczne laboratorium GDDKiA. Na miejscu badania są urzędnicy (w tym Filipiak i Kotarba, którzy zdaniem Wyroby „z przerażeniem przyglądali się pracom”), nie pojawia się natomiast wykonawca – Sławomir G. Czy z góry zna wynik prowadzonych pomiarów?

Pobrane próbki podbudowy drogi jednoznacznie wskazują, że użyto materiału niezgodnego z końcowym rozliczeniem. Nie jest to też tłuczeń, który wykonawca miał zakupić w miejsce cementu. Zamiast tłucznia niego użyto gruzu budowlanego. Na dodatek podbudowa nie ma odpowiedniej grubości. Powołany przez prokuraturę rzeczoznawca stwierdza również, że na części drogi w ogóle nie wykonano nowej podbudowy, bądź wykorzystano elementy starej. Staje się jasne, że mamy do czynienia z oszustwem.

Bezpośrednio po wykonaniu badań Sławomir G. idzie w zaparte i utrzymuje, że jego podpis pod kosztorysem sfałszowano. Mija się z prawdą, co wkrótce ustala prokuratura. Opowiada też o zawieranych z urzędnikami na „gębę” umowach oraz wykonaniu szeregu prac nieplanowanych, bez potrzebnych pozwoleń. Tych  niezmiernie ciekawych wątków wadowiccy prokuratorzy jednak nie badają.

Akt oskarżenia po latach

Postępowanie w prokuraturze zakończyć się miało w kwietniu 2010. Jednak akt oskarżenia trafił do sądu dopiero pod koniec 2011 roku. Choć sprawę zapoczątkowało zawiadomienie złożone przez Wyrobę, prokuratorzy nie podążyli tropem przez niego wskazanym, w zamian przyjmując dość zaskakującą taktykę śledztwa.

Mianowicie, opierając się na ekspertyzie biegłego, wadowicka prokuratura przyjęła, że „Comodos” podbudowę wykonał, ale z materiałów zastępczych (gruz budowlany, warstwy starej podbudowy) i o niewłaściwej grubości. W ten sposób istnienie warstwy starej podbudowy o niezgodnej z projektem grubości zinterpretowano jako dowód wykonania podbudowy ze starego materiału i w innym niż zakładany kształcie. Fakt, że z części drogi podobno w ogóle nie zdjęto asfaltu, prokuratura zignorowała.

Miało to swój cel. Zwalniało bowiem prokuratora od konieczności ustalenia roli inwestora – reprezentowanego przez burmistrz Ewę Filipiak, w przestępstwie. Gdyby podbudowy nie wykonano, w jaki sposób burmistrz mogłaby tego nie zauważyć? Ale skoro podbudowę „wykonano niewłaściwe”… to mogło ujść to uwadze nieznającej się na procesie budowlanym burmistrz. Wadowicka prokuratura postawiła więc zarzuty w taki sposób, aby w praktyce umożliwić burmistrz uniknięcie odpowiedzialności.

W toku śledztwa zarzuty postawiono Sławomirowi G. oraz Piotrowi P. Ewa Filipiak i Tadeusz Krupnik pozostali poza obszarem zainteresowania prokuratury, tematu korupcyjnego porozumienia pomiędzy Gminą, „Comodosem” i Klasztorem Karmelitów w ogóle nie badano.

Piotr P. we wrześniu 2010 roku złożył wypowiedzenie i odszedł z pracy w UM Wadowice. Burmistrz wprowadza opinię publiczną w błąd twierdząc, że został zwolniony. Tymczasem Sławomir G., jak gdyby nigdy nic, realizuje na rzecz Gminy kolejną inwestycję. Rewitalizuje centrum miasta. Oskarżany o nieprawidłowości przy remoncie wartym ok. 1 mln złotych przedsiębiorca został więc ponownie obdarzony zaufaniem Ewy Filipiak. Tym razem przez jego ręce przepływa już kilkanaście milionów.

Nikt nie jest zainteresowany wyjaśnieniem sprawy?

Obrony Sławomira G. podjął się adwokat Marek Dubel, prywatnie dobry znajomy Ewy Filipiak, który zasiadał z nią wcześniej w zarządzie gminy oraz reprezentował Filipiak przed sądem w różnych sprawach. Dubel łamie zasady etyki adwokackiej, bo w sprawie istnieje konflikt interesów, skoro oskarżycielem posiłkowym przeciwko Sławomirowi G. jest burmistrz Filipiak. Zresztą, burmistrz zadbała nie tylko o to, aby Sławomirowi G. włos z głowy nie spadł. Z jej strony nie widać bowiem nawet śladów determinacji w wyjaśnieniu sprawy. Pełnomocnik burmistrz i radca prawny pracujący dla Gminy – Piotr Kołcon, przez kilka miesięcy nie zdołał nawet dokładnie zapoznać się z aktami, ani tym bardziej zreferować stan postępowania radnym. Gdy do tego dodać pełen luk akt oskarżenia, można podejrzewać, że w sprawie remontu ul. Karmelickiej mamy do czynienia z próbą ukrywania prawdy. Jakże może być inaczej, skoro oskarżonym jest kolega burmistrz broniony przez innego jej kolegę?

Prawdziwi sprawcy bezkarni?

W reakcji na treść aktu oskarżenia E. Wyroba przesłał do prokuratury w Wadowicach pismo, w którym domaga się wskazania kolejnych winnych. Pisze tam:

„Nie rodzi wątpliwości, iż Tadeusz Krupnik – Kierownik Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miejskiego w Wadowicach: a) przez cały okres budowy II etapu ulicy Karmelickiej osobiście każdego dnia doglądał i nadzorował zaawansowanie prowadzonych robót; b) utrzymuje od lat ’90 ubiegłego wieku bardzo bliskie, przyjacielskie kontakty z właścicielem firmy „COMODOS”; c) przy wykonywanych przez Laboratorium GDDKiA na ul. Karmelickiej (…) odwiertach (…) wykazywał wzmożoną aktywność, którą przy wydatnym poparciu obserwujących te działania: burmistrza – Ewy Filipiakowej oraz rzecznika prasowego UM – Stanisława Kotarby, zmierzał do podważenia wyników prowadzonych badań (…), stanowczo dowodząc rzetelności wykonania podbudowy”.

Zdaniem Wyroby prokuratura uchyliła się od dociekań, kto faktycznie nadzorował inwestycję na ul. Karmelickiej i w jakim zakresie. Prokuratorzy oskarżając G. o wyłudzenie publicznych pieniędzy „zadowolili się” faktem śmierci inspektora nadzoru i możliwością oskarżenia o poświadczenie nieprawdy nieistotnego w sprawie urzędnika. Nie dociekano nawet tego, gdzie podziała się podbudowa, którą wykonawca rzekomo na potrzeby remontu zakupił, ani też wątku udziału w sprawie Klasztoru Karmelitów. A przecież, skoro teren, na którym „Comodos” składował materiały przeznaczone do wbudowania na ul. Karmelickiej zamienił się wysiłkiem pracowników tego przedsiębiorstwa w parking, wnioski co do dalszych czynności dowodowych i kierunków poszukiwania wydają się oczywiste. Zwłaszcza, że budowa parkingu przy Klasztorze Karmelitów była przedsięwzięciem przez UM Wadowice planowanym i określanym jako strategiczne zadanie Gminy. Wpisano ją nawet w Plan Rozwoju Gminy Wadowice. Jak wynika z dokumentu, budowa się opóźniała, więc może burmistrz postanowiła w niej pomóc? I czy naprawdę jest tak bardzo nieprawdopodobne, że zakupiona przez gminę podbudowa znajduje się pod płytą parkingu za zgodą i wiedzą burmistrz Filipiak i jej urzędników?

Fragment planu Rozwoju Gminy Wadowice

Prokuratura Rejonowa w Wadowicach ma najwyraźniej inny pomysł na śledztwo i po trzech latach od jego rozpoczęcia zaskakuje przyjętą interpretacją zdarzeń. Dla wielu mieszkańców miasta wygląda to po prostu na próbę tuszowania skali i rzeczywistych sprawców przestępstwa.

Rewitalizacja rynku – dalszy ciąg sprawy Karmelickiej?

To nie koniec niespodzianek. Dziwnym trafem, już po słynnych wykopaliskach na ul. Karmelickiej, firma „Comodos” staje się wykonawcą sztandarowej dla miasta inwestycji. Chodzi o wart ponad 10 mln zł projekt „rewitalizacji” centrum miasta. Przetarg na wykonanie prac wygrywa „Mostostal Warszawa S.A.”, a jego podwykonawcą zostaje… „Comodos”. Oczywiście nie stało się to przez przypadek. Urzędnicy twierdzą dziś, że „Comodos” nie był przez nich mile widziany, ale Mostostal wybrał sobie akurat takiego podwykonawcę, na co nie mieli wpływu. To kłamstwo.

Gmina nie tylko zgodziła się na podwykonawcę zaproponowanego przez Mostostal, ale inwestycję w ogóle zaplanowano tak, aby całość prac – wbrew podpisanej umowie – wykonywał Sławomir G. Stąd zresztą absurdalnie długi okres prowadzonych prac. Mostostal na wadowickim rynku w ogóle się nie pojawił. Remont wykonały, w tajemnicy przed mieszkańcami, firmy powiązane towarzysko z urzędnikami i nie tylko. Po raz kolejny do prywatnych kieszeni wyprowadzono publiczne pieniądze. Choć proceder kwitnie w najlepsze, organy ścigania nie reagują. Radni zaś udają, że o niczym nie wiedzą. O sprawie będziemy jeszcze pisać.

Czy to tylko wymysły?

Być może Sławomir G. został oszukany przez swoich pracowników, którzy za jego plecami odsprzedali materiały, jakie miały trafić na ul. Karmelicką. Być może o niewykonaniu podbudowy po prostu nie wiedział. Być może prace na parkingu Karmelitów były czystą zbieżnością sytuacji i terminów. Być może wpisanie parkingu do gminnej strategii też nic nie znaczy, a zniknięcie o. Józefa, nadzorującego powstawanie parkingu, jest tylko zbiegiem okoliczności. Być może żadnej umowy z „Comodosem” nie było, burmistrz jest czysta jak łza, a obecność Sławomira G. w kolejnej wielkiej inwestycji daje się jakoś wytłumaczyć.

Problem w tym, że wyjaśnić to powinno prokuratorskie śledztwo. Tymczasem prokuratura stara się zrobić wszystko, by tych ważnych pytań w ogóle nie postawić, a przez to nie szukać kolejnych odpowiedzialnych z przestępstwo.

Przebudowana przez „Comodos” ul. Karmelicka jest w złym stanie technicznym. Prawdopodobnie odpowiada za to zamiana technologii wykonania podbudowy. Co ciekawe, droga w najlepszym stanie jest tam, gdzie podbudowy – wbrew projektowi –w ogóle nie wykonano. Źle wróży to rewitalizowanemu rynkowi. Parking Karmelitów już przyjmuje turystów. Pierwsza rozprawa w sprawie ul. Karmelickiej ma się odbyć w krakowskim Sądzie Okręgowym w październiku (wcześniejsze terminy przekładano z uwagi na chorobę oskarżonego, a później sędziego).

Epilog

Tuż przed opublikowaniem niniejszego tekstu dowiedzieliśmy się, że do procesu w sprawie ul. Karmelickiej w najbliższym czasie prawdopodobnie nie dojdzie. Prokuratura Okręgowa w Krakowie nakazała wznowienie postępowania i podjęcie śledztwa przeciwko odpowiedzialnym za ujawnione nieprawidłowości urzędnikom, którzy inwestycję nadzorowali. Decyzja ta jest swoistym votum nieufności Prokuratury Okręgowej dla działań podejmowanych przez Prokuraturę Rejonową w Wadowicach. Mamy więc czarno na białym, że prowadzone przez miejscowych prokuratorów w sprawie ul. Karmelickiej śledztwo posiada poważne braki.

W postępowaniu sądowym bierze udział Inicjatywa Wolne Wadowice. Jak dowiedzieliśmy się od członków stowarzyszenia, przed sądem będą pilnować interesu Gminy. W tej sprawie na burmistrz Filipiak i miejscowych prokuratorów raczej nie można liczyć.