Była wicestarosta wyłudziła dotację dla bezrobotnych?

Marta Królik – wicestarosta oraz kierownik Powiatowego Urzędu Pracy, zwolniła się z pracy i… otrzymała 20 tys. zł dotacji z Powiatowego Urzędu Pracy dla osób bezrobotnych. Dotację przeznaczyła na otwarcie kancelarii adwokackiej.

Przypominamy wydarzenia sprzed kilku miesięcy, o których mówiono stosunkowo niewiele, a szkoda. Pokazują one bowiem mechanizmy działania osób do niedawno piastujących najwyższe stanowiska w lokalnej wadowickiej polityce.

Wicestarosta Marta Królik pracowała jako zastępca dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy. Stamtąd została powołana na stanowisko wicestarosty Powiatu Wadowickiego przez Jacka Jończyka, jej dobrego znajomego. Królik pełniąc funkcję wicestarosty zarabiała dobrze. Na przykład w 2013 roku było to aż 136 645 zł. Po przegranych przez Jończyka i jego Nowoczesny Samorząd wyborach Królik wróciła na poprzednie stanowisko pracy. Na odchodnym otrzymała jednak ok 52 000 zł odprawy i zwrotu za niewykorzystany urlop. To naprawdę dobre pieniądze, pozwalające spokojnie żyć co najmniej przez rok.

Jednak w styczniu Marta Królik zwolniła się z pracy w Powiatowym Urzędzie Pracy i zarejestrowała się jako osoba bezrobotna. Dzięki temu już w lutym mogła wziąć udział w naborze wniosków o bezzwrotną pożyczkę z Funduszu Pracy na rozpoczęcie działalności gospodarczej. Bezrobotna i biedna była wicestarosta postanowiła bowiem otworzyć w Wadowiach kancelarię adwokacką. Łatwo się domyślić, co wydarzyło się dalej. Spośród 115 złożonych wniosków do finansowania zakwalifikowano 42, z których 25 otrzymało maksymalne dofinansowanie (20 000 zł). Wśród najbardziej potrzebujących… znalazła się wicedyrektor PUP. Składając wniosek była ona bezrobotnym krócej niż miesiąc.

_starosta pup królik

Sprawa zbulwersowała polityków i opinię publiczną, bowiem rzadko zdarza się tak bezczelnie wykorzystywać własne stanowisko w sięganiu po publiczne pieniądze. Obecny starosta Bartosz Kaliński zażądał więc wyjaśnień od dyrektora PUP w Wadowicach. Jak wynika z przesłanej informacji, wyjaśnienia kierownictwa PUP pozwalają stwierdzić, że dotację dla „chwilowo bezrobotnej” Marty Królik przyznano co prawda zgodnie z prawem, ale naruszając zasady etyczne. 

Sprawę ma jeszcze badać zarządzona przez Starostwo kontrola kompleksowa PUP. Jej wyniki zostaną podane do publicznej wiadomości, ale opisane zdarzenie musi bulwersować i prowokować pytanie, czy jeden z liderów Nowoczesnego Samorządu wykorzystując przepisy prawa nie wykorzystał przy okazji swoich koneksji do otrzymania dotacji przeznaczonej dla osób szukających pracy. W takiej sytuacji łatwo można sobie wyobrazić, do czego doszłoby, gdyby Nowoczesny Samorząd jakimś cudem wygrał wybory. Wyborcy nie dali się jednak nabrać na puste hasła o „nowoczesności”, a Marta Królik szybko pozwoliła im przekonać się, że mieli rację.