Starosta Jończyk prosi o wsparcie


Radny dr Mateusz Klinowski referuje spotkanie Komisji Inicjatyw Gospodarczych RM Wadowic (21.10.2011) ze starostą Jackiem Jończykiem, w czasie którego rozmawiano na temat projektu rozbudowy szpitala.

Trwa kwerenda starosty Jacka Jończyka i członków Zarządu Powiatu. Celem spotkań jest zdobycie poparcia dla pomysłu współfinansowania przez gminy budowy nowego pawilonu szpitala powiatowego. Pomysł zdaje się nie jest nowy, z podobnym zamiarem nosiła się już poprzednia starosta – Teresa Kramarczyk. Na początku października starosta spotkał się z burmistrzami oraz wójtami. Ci woleli nie podejmować wiążących decyzji i scedowali je na radnych. Można dopatrywać się w tym zręcznej politycznej zagrywki, polegającej na przerzucaniu odpowiedzialności za losy szpitala. Starosta uzależnia jego rozbudowę od decyzji gmin, wójtowie i burmistrzowie nie zabierają głosu, wypowiedzieć mają się w imieniu mieszkańców radni. Jeżeli radni nie poprą planów starostwa, a tak moim zdaniem się stanie, Zarząd Powiatu ogłosi, że starania podjęto, lecz zawiedli inni.

W tym kontekście warto pamiętać, że ostatnia kadencja Rady Powiatu, zwłaszcza w końcówce, upłynęła na ciągłych sporach wokół ZZOZ. Szansę rozbudowy szpitala ówcześni radni zaprzepaścili. Jaką rolę odegrał w tym Jacek Jończyk? Czy wspierał pomysły nierealne, czy też od początku opowiadał się za rozwiązaniem, które dziś realizuje? Opinia publiczna powinna mieć co do tego jasność. Tylko wtedy bowiem wysiłki podejmowane przez obecne władze starostwa ujrzeć można we właściwej perspektywie.

Konsultacje w sprawie rozbudowy szpitala nieoczekiwanie zorganizowano na Komisji Inicjatyw Gospodarczych. Piszę „nieoczekiwanie” nie dlatego, że nie było to miejsce odpowiednie, ale dlatego, że po prostu nikt o nich nie wiedział. Nie było ich w programie obrad i choć podobno starosta od dawna wymieniał listy z Ewą Filipiak i przewodniczącym Zdzisławem Szczurem, adresaci korespondencji radnych o niczym nie informowali. Wizytą przedstawicieli starostwa członkowie komisji zostali zwyczajnie zaskoczeni. Jest to kolejny przyczynek do oceny poziomu organizacji pracy w Gminie Wadowice, gdzie radnych, jak widać, nie traktuje się poważnie.

Wystąpienie Jacka Jończyka i sekundującej mu Marty Królik było dobrze przygotowane. Na czele Zarządu Powiatu z pewnością stoją osoby, które jasno formułują myśli i posługują się argumentami dla obrony swojego stanowiska. To trzeba docenić, zwłaszcza, że kontrast z czołowymi politykami Gminy Wadowice jest uderzający. Inną sprawą jest ocena merytorycznej zawartości wystąpień i na niej chciałbym się skupić.

Szpital tonie?

Starosta Jończyk wydaje się być zdecydowany na budowę i wyposażenie nowego pawilonu szpitala (pawilon E). Na cel ten planuje wydać sporą kwotę ok. 60 mln zł. Na wstępnie nasuwa się pytanie, skąd w ogóle potrzeba budowy nowego pawilonu szpitala i dlaczego w takim wymiarze? Wiadomo, że szpital wymaga pilnego dostosowania do wymogów NFZ, lecz to właściwie kwestia poboczna. Dla decyzji o rozbudowie szpitala, czy nawet jego dalszego utrzymywania przez powiat, najważniejsza są: całościowa strategia rozwoju powiatu, rozwoju służby zdrowia i usług zdrowotnych w powiecie, czy wreszcie plan naprawczy dla wadowickiego ZZOZ. Zacznijmy od tego ostatniego.

Starostwo zamówiło audyt wadowickiej lecznicy. Wnioski z audytu są jednoznaczne. Sytuacja ZZOZ Wadowice jest zła i pogarsza się od 2008 roku, a obecnie zadłużenie szacowane jest na 4.5 mln zł. Informacja ta jest o tyle zaskakująca, że Teresę Kramarczyk, poprzedniego starostę, która o problemie niebezpiecznego zadłużenia szpitala mówiła, wyśmiewano jako niepoważną, celował w tym oczywiście portal Wadowice24: link).

Zadłużenie to problem wielu Małopolskich szpitali, lecz Wadowice borykają się z kolejnymi. Jeden z istniejących budynków (pawilon C) wymaga natychmiastowych napraw (decyzja Inspektora Nadzoru Budowlanego) na kwotę ok. 10 mln zł (ostatnio cofnięta, ale wydatki z pewnością będą). Wszystkie konieczne inwestycje w istniejący ZZOZ zamykają się w kwocie ok. 24 mln zł. Wartość majątku ZZOZ nie przekracza 25 mln zł.

Planu naprawczego, będącego dalszym krokiem po dokonaniu audytu, jeszcze nie opracowano. Ma powstać do końca roku. Z pewnością wiązać się on będzie ze zwolnieniami personelu i likwidacja nadmiarowych łóżek (szpital obecnie ma ich o 1/3 za dużo). Nowa dyrektor szpitala miała zapewnić, że pierwsze efekty jej działań dadzą o sobie znać dopiero w II połowie 2012 roku. Może to oznaczać, że szpital nadal będzie generował straty i zgodnie z ustawą o działalności leczniczej w 2013 roku obowiązkowe będzie przekształcenie go w spółkę, albo pokrycie długów przez powiat.

Podsumowując: szpital ma problem z rentownością, istniejąca infrastruktura wymaga sporych nakładów finansowych, brakuje programu naprawczego, a Zarząd Powiatu chce szpital rozbudowywać. Efektem tej rozbudowy będą oczywiście kolejne zobowiązania finansowe, które spadną na następców starosty Jończyka. Oni też staną przed pytaniem, czy nie należy przekształcić lecznicy w spółkę i sprzedać w niej udziały.

Wobec tego, czy już teraz nie należałoby pomyśleć o częściowej przynajmniej prywatyzacji przynoszącego straty szpitala, zamiast za cenę kilkudziesięciu milionów złotych wydanych z naszych kieszeni przerzucać ten problem w przyszłość? Nie wierzę, że Zarząd Powiatu nie bierze tego rozwiązania poważnie pod uwagę. Dyskusji na ten temat na Komisji Inicjatyw jednak nie było, choć przecież to sprawa kluczowa. Czy zatem w wystąpieniu starosty Jończyka celowo oszczędzono nam poruszenia pewnych politycznie niewygodnych kwestii?

Projekt budowlany zamiast strategii rozwoju powiatu?

Przejdźmy teraz do pytania, w jaki sposób rozbudowa szpitala wpisuje się w strategię rozwoju powiatu czy chociażby służby zdrowia na jego terenie? Starosta przyznał, że strategii takiej powiat nie posiada – nie przygotował jej poprzedni zarząd, na jej przygotowanie nie miał czasu również aktualny. A przecież brak umiejscowienia budowy pawilonu E w szerszym kontekście rzuca cień na całość przedstawionej przez starostę propozycji rozbudowy. Jak bowiem ocenić jej zasadność?

Twierdzenie Jończyka na temat braku strategii nie było też do końca ścisłe. Uchwałą nr XXVIII/195/09 z dnia 18 czerwca 2009 r. Rada Powiatu przyjęła „Strategię rozwoju powiatu na lata 2009-2015”. Dokument zawiera ogólniki i górnolotne deklaracje. Mowa w nim m.in. o budowie hal sportowych, boisk sportowych, siłowni, sal rehabilitacyjnych w szkołach, dróg, mostów itp. Strategia przewiduje również budowę pawilonu E. Problem także w tym, że w niewielkim stopniu koreluje ona z wieloletnią prognozą finansową Powiatu Wadowickiego na lata 2011-2024. Co ciekawe, według prognozy na 2013 r. zadłużenie powiatu wynosić będzie 38 mln zł.

Wszystko to budzi sporo wątpliwości i chyba nic dziwnego, że uciekając od trudnych pytań starosta skupił się na projekcie budowlanym nowego pawilonu E, w oderwaniu od konkretnych strategicznych planów i wyliczeń. Odniosłem nawet wrażenie, że głównym zadaniem Zarządu Powiatu jest organizacja procesu budowlanego. Obejrzeliśmy więc rzuty elewacji, rozplanowanie budynku nowego pawilonu etc. Czy na podstawie tych rzutów radni mieli wyrobić sobie opinię o sensowności ponoszenia wydatków (jak pokazują wypadki ostatnich dni, w przypadku Gminy Tomice to wystarczyło)?

Zdaniem wielu moich rozmówców, szpital – liczący się zakład pracy, stał się w ostatnich latach narzędziem rozgrywek politycznych. Jego kilkusetosobowa załoga to elektorat, u którego poparcia szukają kolejni „budowniczy”, przede wszystkim powiązani z wadowickim Urzędem Miasta. O związku magistratu i szpitala świadczy chociażby pozycja w Radzie Miejskiej Wadowic pielęgniarki Stanisławy Wodyńskiej, która piastuje stanowisko wiceprzewodniczącej. Sam odnoszę wrażenie, że zabawa w zdobywanie poparcia poprzez budowę 7, 6 czy 3+2 kondygnacyjnego pawilonu w technologii tradycyjnej lub modułowej, przesłoniła całkowicie fakt, iż polityka polega na strategicznym planowaniu zrównoważonego rozwoju w interesie całego regionu. I nie należy jej sprowadzać do problemu budowy jednego budynku.

Starosta Jończyk deklaruje, że „nie chce być grabarzem wadowickiego ZZOZ”, by użyć jego własnych słów. Co jednak, gdy „zaszczyt” ten spadnie na jego następcę? A w międzyczasie zmarnowany zostanie czas i publiczne pieniądze.

Publiczny szpital potrzebny?

Brak strategii rozwoju powiatu, czy nawet ratowania szpitala, to jedno, dyskusji wymagają jednak również założenia, na których starostwo opiera słuszność swojego planu budowy pawilonu E: (1) Wadowice muszą posiadać szpital oraz (2) musi on mieć charakter publiczny. Radni przyjęli te zdania jako pewnik, dyskusji jak zwykle nie było, tymczasem jestem pewien, że wielu mieszkańców ma tutaj odmienne zdanie.

Czy Wadowicom nie wystarczyłby wyposażony w nowoczesny tabor transportowy oddział ratunkowy oraz przychodnie specjalistyczne z wysokiej klasy specjalistami, gdy i tak wielu mieszkańców hospitalizowanych jest gdzie indziej? Oczywiście istnienie szpitala ma wartość samą w sobie: poczucie bezpieczeństwa mieszkańców i pielgrzymów, miejsca pracy, atrakcyjność dla inwestorów itp. Nie można jednak zapominać, że wszystko to powinno podlegać rzetelnej, racjonalnej ocenie przy podejmowaniu decyzji o niemałym przecież zaangażowaniu finansowym powiatu.

Starosta Jończyk argumentował, że lepsza dziurawa droga prowadząca do szpitala, niż autostrada bez. Ale czy dobra droga nie może prowadzić do szpitala w Krakowie, Suchej Beskidzkiej, Oświęcimiu, Chrzanowie? Czy powiat wadowicki stać na wyrzeczenia i rezygnację z innych priorytetów? Bronienie niewydolnego, źle ocenianego przez mieszkańców ZZOZ, kosztem zaangażowania środków gmin i powiatu, wyprzedaży majątku, zadłużenia się i rezygnacji z innych, ambitnych planów (rozbudowa sieci drogowej, inwestycje w edukację), uchodzić może za poważny błąd i niegospodarność. Oczywiście refleksji nad tymi kwestiami w czasie obrad Komisji Inicjatyw zabrakło.

Co do publicznego charakteru lecznicy, biorąc pod uwagę stan finansów ZZOZ i powiatu, może się okazać, o czym wspominałem wcześniej, że jego obrona jest po prostu iluzją i już niedługo prywatyzacja szpitala stanie się koniecznością.

Pawilon E, ale skąd pieniądze?

Nowy, 5-kondygnacyjny pawilon E miałby powstać przed 2014 rokiem. Zlokalizowano go za dotychczasowym pawilonem C, którego los, z uwagi na konieczność napraw, jest nadal niepewny. Pierwotny projekt pawilonu E, przygotowany za kadencji poprzedniego zarządu powiatu, opiewał na 7 kondygnacji. Powszechnie uważano go za przesadzony. Jończyk przyznał, że największym błędem popełnionym wówczas było zlecenie wykonania projektu budowlanego dyrekcji szpitala, podczas, gdy inwestorem był i jest powiat. Kto stał za tym zleceniem? Nie udało mi się dowiedzieć.

Nowy projekt wykonała ta sama firma, która przygotowała projekt 7-kondygnacyjnej lecznicy. Poprzednio zainkasowała za to bodajże ok. 800 tys., obecnie kilkaset kolejnych. Czy te wydatki mają sens?

Wspomniałem już, że starostwo ocenia koszt budowy nowego pawilonu (wraz z wyposażeniem) na 60 mln zł. 18 mln pochodzić będzie z kredytów, 12 mln ze sprzedaży majątku starostwa (o ile uda się go sprzedać), ok. 11 mln dołożą gminy. Skąd wezmą się pozostałe środki? Pewnie część uda się pozyskać z dotacji unijnych i celowych, ale pewności nie ma. Wygląda zatem, że nowy pawilon stanie na grząskim gruncie, także finansowo. Jest to o tyle zdumiewające, że sposób finansowania inwestycji powinien być znany zanim radni poszczególnych gmin wypowiedzą się w sprawie jej poparcia.

Poprzednie władze starostwa szacowały finansowe możliwości powiatu na 30 mln. Obecnie kwota ta wzrosła dwukrotnie. Co taki wzrost uzasadnia? Tego również nie wyjaśniono. Jest to o tyle niepokojące, że kilkukrotnie spotkałem się z opinią, jakoby prezentacja Jończyka, z którą objeżdża gminy, miała wyłącznie cel taktyczny: pokazać, że szpital chce rozbudować, choć Zarząd Powiatu w pełni ma świadomość nierealności tych planów. Ale oczywiście wyborcy o tym wiedzieć nie muszą.

Starostwo wyliczyło, że Gmina Wadowice dołoży do projektu w sumie ok. 2 mln złotych. Pieniądze będą miały formę dotacji. Na marginesie, Gmina już dzisiaj może pomóc zadłużonemu szpitalowi, chociażby poprzez zwolnienie z podatku gruntowego. Czy taki symboliczny gest został wykonany? Nic mi o tym nie wiadomo.

Czy rozważane są inne formy partycypacji gmin niż bezzwrotne dotacje? Dotacja oznacza udział w kosztach, ale brak dzielenia się odpowiedzialnością za decyzję o rozbudowie szpitala oraz brak wpływu na jego działanie (zwierzchnikiem zostaje powiat). Bardziej odpowiedni wydawałby się podział władzy i odpowiedzialności. Jeżeli decyzja o podtrzymywaniu życia lecznicy okaże się kosztowna, koszt ten powinny ponosić gminy, które pomogły ją wcielić w życie. One też powinny mieć wpływ na zarządzanie szpitalem, skoro starostwo wyciąga do nich rękę po pieniądze. O tym również nie rozmawialiśmy.

Klinika polityki i cudów?

W czasie obrad komisji obecny był przedstawiciel Rady Społecznej ZZOZ, radny powiatowy Zbyszek Jurczak. Zastanawia nieobecność innych członków tego gremium doradczego: radnych powiatowych i pracowników UM Wadowice (Stanisław Kotarba, Bożena Flasz), czy radnych gminy (Kazimierz Lichwiarski). Jurczak poruszył ciekawe wątki.

Przede wszystkim wskazał na fakt, że zagraniczne miasta pielgrzymkowe lepiej wykorzystują koniunkturę. Przykładowo, w Lourdes we Francji, mimo małej liczby mieszkańców, funkcjonują prywatne i publiczne kliniki, cieszące się powodzeniem, związanym z dużą ilością domniemanych uzdrowień i cudów. Wadowice na tym tle wypadają blado. Podniósł też, że starostwo chętnie wyciąga rękę po dodatkowe pieniądze od mieszkańców poszczególnych gmin (którzy przecież już na zadania powiatu płacą!), a nie jest w stanie zapewnić odpowiednich warunków funkcjonowania przychodni specjalistycznej na terenie powiatu. Warunki w niej panujące urągają godności pacjentów, a działań w kierunku poprawy ze strony starostwa nie widać.

Była też mowa o osobach, które na problemach służby zdrowia w Wadowicach próbowały budować swój polityczny kapitał. Zapytałem, które to osoby, bo temat historii rozbudowy szpitala nie był mi szczegółowo znany. W tym momencie, co symptomatyczne, starosta Jończyk wstał i podziękował wszystkim za spotkanie.

Nazwisko jednak padło. Chodziło o Stanisława Kotarbę, członka Zarządu Powiatu poprzedniej kadencji. Kotarba, jak wspomniałem, do projektu budowy pawilonu E nas nie przekonywał, choć siedział w pokoju obok. Gdy w na poprzedniej sesji Rady Powiatu omawiano sytuację szpitala, tego znanego „budowniczego” również zabrakło.

Podsumowanie

Działania starostwa oceniam jako ryzykowne. Uważam, że mieszkańcy nadal nie mają jasności, dokąd Zarząd Powiatu zmierza (poza budową pięciu kondygnacji pawilonu E). W szczególności, nie istnieje żaden rzetelny, długofalowy plan rozwoju regionu, w którym pawilon E odgrywałby zasadniczą rolę, ani nawet plan poprawy funkcjonowania szpitala. Koszt rozbudowy ZZOZ Wadowice jest spory i nie sposób odpowiedzieć na pytanie, na ile uzasadniony?

Powyżej wspomniałem też o podejrzeniach, że działania Zarządu Powiatu są cyniczne – członkowie Zarządu wiedzą, że szpital należy prywatyzować, starostwo nie ma pieniędzy na jego rozbudowę, ale sprawę rozgrywają „politycznie”. Nie potrafię ocenić, ile jest w tym twierdzeniu prawdy.

Na koniec, zastanawia mnie postawa dziennikarzy lokalnych gazet, którzy o sprawie informują bardzo lakonicznie. Można nawet odnieść wrażenie, że dziennikarze bardziej niż o interes publiczny dbają o interesy lokalnych polityków, starając się nie zrażać ich do siebie zbyt wnikliwymi pytaniami i artykułami. Nie taka jednak jest rola mediów. Politycy, nawet posiadając najlepsze intencje, powinni ponosić pełną odpowiedzialność za polityczne procesy, którymi zarządzają. Powinni być pod ciągłą presją opinii publicznej, mierzyć się z trudnymi pytaniami. Za to w końcu pobierają niemałe przecież wynagrodzenia.

 dr Mateusz Klinowski, radny RM Wadowic.