Kto zaszkodził wadowickiemu szpitalowi? Lata 1990-94.

Bolesław Kot, mgr inżynier, racjonalizator, prześladowany w PRL, później współpracownik Ewy Filipiak, wielokrotnie wygrywał z lokalnymi politykami procesy sądowe, zarzucając im m.in. prywatę i okradanie gminy. Oto historia rozbudowy szpitala w Wadowicach jego autorstwa. Odcinek pierwszy opisuje wczesne lata 90-te, kiedy środowisko Ewy Filipiak, dzisiejszej burmistrz Wadowic walczyło jeszcze o monopolizację władzy w mieście.


Wprowadzenie, czyli „Wielki Budowniczy” i jego postępki

W Gazecie Krakowskiej z dnia 24-25 września br., w artykule pt. „Krakowski sąd ścigał radnego, radny brał udział w pikiecie” ówczesny kandydat na posła p. Stanisław Kotarba skarżył się na rzekome pomówienia pod jego adresem ze strony radnego Rady Miejskiej Wadowic – Mateusza Klinowskiego. Pomówieniem miało być m.in. to, że S. Kotarba „nie przysłużył się budowie szpitala w Wadowicach” oraz że „fabrykował oskarżenia pod adresem niewygodnych sobie osób”. Przywołuję ten tekst, bo dobrze pasuje jako początek dłuższej rozprawki poświęconej problemowi rozbudowy Szpitala Powiatowego w Wadowicach. Problemowi, który znajduje się obecnie w centrum zainteresowania opinii publicznej, podobnie jak niechlubna rola, jaką S. Kotarba w całym przedsięwzięciu odegrał.

S. Kotarba jest niewątpliwie jednym z tych samorządowców, którzy w ciągu ostatnich 21 lat bardzo źle „przysłużyli się szpitalowi”. Będąc przewodniczącym Klubu Reform w Radzie Miejskiej w Wadowicach w latach 1990-1994, mógł na rzecz szpitala zdziałać wiele, bo klub ten miał zdecydowaną większość. Potem jako członek zarządu starostwa w Wadowicach, a także jako członek komisji zdrowia Rady Powiatowej, miał znaczący wpływ na funkcjonowanie oraz decyzje Starostwa. Okres ten przeszedł jednak do historii jako czas kłótni i marazmu w sprawach szpitala. W dużym stopniu obciąża to konto Kotarby, gdyż polityk odpowiada za skutki swoich działań, a nie za intencje. W przypadku Kotarby i szpitala nie do odgadnięcia zresztą.

Na marginesie, Kotarba dałby dowód uczciwości i odwagi, którą chełpił się w czasie wyborów, gdyby otwarcie przyznał się do niekompetencji i kunktatorstwa, prowadzącego do zastoju w sprawach szpitala. Tymczasem w czasie kampanii wyborczej przedstawiał siebie jako ofiarę linczu. Była to kosmiczna przesada, którą trafnie wycenili wyborcy, przesądzając o kompromitującym wyniku.

Początek problemów, czyli „czepiamy się usterek” zamiast „budujemy dalej”

Opisując historie rozbudowy i ratowania szpitala powiatowego, przedstawię na wstępie lata 1990-1994. Wojewodą Bielskim jest pochodzący z Kleczy Mirosław Styczeń. Miał on zarezerwowane środki finansowe na rozbudowę szpitala w Wadowicach. W lipcu 1991 r. decydowały się losy kontynuacji budowy dalszych pawilonów szpitalnych wadowickiej lecznicy.

Wadowice jako jedyna gmina w Małopolsce nie przejęła ośrodków zdrowia i podstawowej opieki zdrowotnej. Rada Miejska zamiast zająć się sytuacją służby zdrowia w gminie, skupiła się podczas lipcowej sesji na usterkach wykrytych w trakcie budowy szpitalnego pawilonu C. Wobec zaproszonego Lekarza Wojewódzkiego nie skierowano postulatu budowy dalszych pawilonów.

Doszukując się nieprawidłowości w realizacji pawilonu C (jak się potem okazało raczej bezzasadnych), dano Wojewodzie pretekst do przekazania zaplanowanych środków finansowych na rzecz budowy Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej oraz rozbudowy szpitali w Cieszynie, Suchej Beskidzkiej, Oświęcimiu i Żywcu. Co innego miał zrobić Wojewoda, skoro wychodziło, że w Wadowicach źle realizują inwestycje?

Należy dodać, że Wadowice przysparzały wojewodzie i inne kłopoty. Chodzi np. o całkowicie chybione pozwolenie na budowę stacji paliw w Kleczy, w czym Urząd Miejski w Wadowicach też miał swój udział. Budowę trzeba było zaniechać, a inwestor zażądał wysokiego odszkodowania.

Wróćmy do wzmiankowanej sesji Rady Miejskiej z lipca 1991 r. Ani słowa o potrzebie wystąpienia do Wojewody w sprawie wycofania jego wcześniejszej decyzji wstrzymującej realizację rozbudowy szpitala. S. Kotarba, szef Klubu Reform, stwierdza odnośnie realizacji pawilonu C:

„Jestem zbulwersowany postawą wykonawców i osób sprawujących nadzór budowlany (…)”o marnotrawstwie na tak wielką skalę powinni być poinformowani wszyscy”.

Zwracam uwagę na fakt, że S. Kotarba był muzykiem i pedagogiem. Dlaczego zatem autorytatywnie oceniał wykonawstwo budowlane? Pan K. Kopacz stwierdził:

„Zgłaszam wniosek do Komisji Uchwał i Wniosków o wystąpienie do prokuratora o zbadanie i ustalenie winnych zaniedbań przy realizacji pawilonu C z powiadomieniem Wojewody i Sejmiku Samorządowego”.

Pani Ewa Filipiak – członkini Klubu Reform:

„Opowiadam się za wersją K. Kopacza”.

Wykańczanie „komuchów” zamiast planowania rozwoju miasta

Zdaniem byłego kierownictwa WPB (Wadowickiego Przedsiębiorstwa Budowlanego), które zbudowało po wojnie około 2/3 nowych Wadowic oraz duży szpital w Suchej Beskidzkiej, poświęcenie całej sesji usterkom w realizacji pawilonu C, definiowanym przez takich specjalistów budownictwa jak muzyk czy fizyk, podyktowane było jedynie chęcią dokopania nielubianej firmie i jej kierownictwu. Potwierdza to choćby fakt, że rozpatrująca „wystąpienie” UM Wadowice prokuratura w ogóle nie podjęła sprawy.

Kolejne przykłady postępowania magistratu odnośnie firm podległych, takich jak np. PGK (Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej) oraz RPRI (Rejonowe Przedsiębiorstwo Robót Inżynieryjnych) w moim przekonaniu wskazywały na podobne intencje: podkopywanie tych firm, a z powodu złych wyników ekonomicznych, częściowo prowokowanych działaniami magistratu, wywalenie dotychczasowego kierownictwa, aby zwolnić stanowiska dla swoich, przy oczywistej szkodzie społecznej.

Przykładem polowania na rzekome relikty minionej epoki komunizmu było również wywalenie z pracy kierownika Domu Kultury oraz kierownika Biblioteki Publicznej. Niezwykle wzburzony tymi posunięciami był np. radny Józef Banaś, próbujący nieomal w stylu Rejtana przyhamować szaleństwa Klubu Reform. Zapraszam obecny magistrat na ulicę Nadbrzeżną, gdzie dzisiaj mogą zobaczyć, jak wywalony przez nich z pracy znakomity społecznik, człowiek przedsiębiorczy, w zaawansowanym wieku, zdołał z „pucybuta” stać się znaczącym przedsiębiorcą w Wadowicach. Gdyby nie Klub Reform, mógł on zrobić wiele dobrego dla Wadowic.

Klub Reform, na czele ze swoim liderem (Kotarba), mający zdecydowaną większość w Radzie Miejskiej, obciąża również sprawa Termowadu, o której już pisałem.

Zobacz: O Filipiak i Kotarbie słów kilka

Do dziś społeczeństwo Wadowic nie wie, dlaczego sprytnemu Francuzowi podarowano 2,5 mld zł według cen z 1993 r., ani dlaczego prawdopodobnie fundowano mu przeloty samolotem na trasie Francja-Polska-Francja. Regulamin spółki coś takiego dopuszczał.

Podsumowując dorobek nowych władz samorządowych kadencji lat 1990-1994, należy zauważyć, że Bielsko-Biała, Cieszyn, Sucha Beskidzka pozyskały znaczne środki finansowe od Wojewody Bielskiego na rozbudowę tamtejszych szpitali. W tym samym czasie wadowicki samorząd zdołał skutecznie przekonać bliskiego Wadowicom Wojewodę, że kierowanie środków finansowych do Wadowic obarczone jest poważnym ryzykiem.

Walka o władzę była ważniejsza niż walka o szpital

Rada Miejska Wadowic w kadencji 1990-1994 zrobiła pierwszy, poważny krok do wywołania dzisiejszego kryzysu ZZOZ Wadowice. Niektórzy jej członkowie, w szczególności Filipiak i Kotarba, do teraz odgrywają kluczowe role w samorządzie. Wbrew jednak dzisiejszym deklaracjom, budowa szpitala nie była naówczas ich priorytetem, były wyzwania ważniejsze.

Czasopismo „Nad Skawą” opublikowało na swoich łamach pismo ówczesnego burmistrza Wadowic Kazimierza Malczyka z dnia 3 lutego 1994 r. (Or. 0117/4/94), skierowane do Rady Miejskiej, zawierające między innymi wniosek o odwołanie ze składu zarządu Lesława Makucha, Stanisława Kotarbę i Ewę Filipiak (potem p. Malczyk wycofał to pismo). Oto istotne fragmenty uzasadnienia wniosku o odwołanie:

„zaproponowane tutaj zmiany skutecznie usuwają wszelkie nienormalności, jakie w majestacie prawa pozwalały niektórym królować i dorabiać się podczas pełnienia funkcji społecznych. Społeczeństwo potrafi ocenić i docenić ludzi, którzy wypracowali swój majątek i pozycję ciężką, pełną poświęceń pracą od tych, którzy pragną się dorobić w krótkim czasie pełniąc funkcje społeczne i wykorzystując ten fakt. Czara goryczy i zachłanności na stanowiska i władzę nie była napełniona od zaraz. Ona napełniała się stopniowo i niepostrzeżenie, krok po kroku, jak bezlitosny, nieuleczalny rak, aby teraz osiągnąć znaczne przyśpieszenie”.

W samorządowej kampanii wyborczej w 1994 r. „wykoszono” propagandowo K. Malczyka (moim zdaniem podobnie w ostatniej kampanii „wykoszono” starostę Teresę Kramarczyk, okłamując wyborców, że była przeciw rozbudowie szpitala, w czym ogromną rolę odegrał portal pracownika UM Wadowice – Wadowice24.pl). Po wyborach samorządowych w 1994 r. nad działalnością magistratu zapanowały cenzura i mrok.

W taki oto sposób lata 1990-1994, najlepsze w świetle możliwości zaplanowania rozwoju szpitala i jego rozbudowy, zmarnowano.

 mrg inż. Bolesław Kot