25 sesja Rady Miejskiej – relacja

25 sesja RM 1

W prezydium jak zwykle burmistrz, radni jak zwykle śpią

Publikujemy relację z kolejnej sesji Rady Miejskiej Wadowic, którą nadesłał nam (wraz ze zdjęciami) radny Mateusz Klinowski. Nagrania wideo opublikujemy, gdy tylko się pojawią. Zapraszamy do przeczytania, czym zajmowali się radni, którym mieszkańcy postanowili pozwolić pospać jeszcze przez rok.

25 Sesja Rady Miejskiej niczym nie zaskoczyła. Burmistrz Ewa Filipiak nie potrafiła odpowiedzieć na pytania radnych, podobnie kluczowi urzędnicy. Żadnych ważnych dla mieszkańców spraw nie załatwiono, o niczym istotnym nie mówiono. Choć z Henrykiem Odrozkiem staraliśmy się poruszać ważne dla mieszkańców problemy, na sali nie znaleźliśmy partnerów do rozmowy.

Jednak wygrywamy w sądzie

Na obrady, zorganizowane jak zwykle wcześnie rano i w środku tygodnia (choć na szczęście w Wadowicach, a nie w odległej, wiejskiej remizie) spóźniłem się kilkanaście minut – w ciągu kilku dni nasze stowarzyszenie (Inicjatywa Wolne Wadowice) wygrało kilka razy w sądzie z reprezentującą interesy Ewy Filipiak Prokuraturą Rejonową. Na pewno o tych wygranych jeszcze napiszę, choć do ukarania wykrytych przez nas przestępstw jest jeszcze daleko.

Ramos nudzi, Krupnik kłamie

Spóźniony zdążyłem na „niezwykle ciekawe” wystąpienie Grażyny Ramos na temat inwestycji szkolnych (pomalowano ścianę na kolor taki a taki, zamontowano huśtawkę wyglądającą tak a tak, zbudowano przedszkole o wymiarach segmentu szatniowego takich a takich). Oglądane co rok prezentacje wydatków na utrzymanie szkół przez urzędniczkę na kierowniczym stanowisku (i szefową lokalnego PiS), czytającą prezentacje z ekranu, przekonuje mnie, że z kolei jej utrzymywanie jest marnowaniem publicznych pieniędzy. Sala spała, jak co roku.

Zapytany o rewitalizację, Tadeusz Krupnik znowu publicznie skłamał, że całość prac wykonała Mostostal Warszawa S.A. Sprawa będzie miała swój finał w sądzie, bo w mojej ocenie dokonano przekrętu – całość prac wykonała oskarżana o oszustwo na szkodę gminy Wadowice (sprawa ul. Karmelickiej) firma Comodos. T. Krupnik oczywiście doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Z wystąpienia T. Krupnika można było odnieść wrażenie, że największym problemem rewitalizacji (której budżet przekroczono o kilka milionów i wykonano z rocznym poślizgiem) jest to, że zdjęcia rynku nie wyświetlają się na ścianie wystarczająco kolorowe.

Są też pozytywy. Od dłuższego czasu apelowałem o likwidację szeregu dzikich wysypisk w Gminie Wadowice – wreszcie zaczęto to realizować. Jak się okazało, referendum było też impulsem inwestycyjnym – w drogi i chodniki zainwestowano setki tysięcy złotych, choć mieszkańcy przez 3 lata nie mogli się tego doprosić. Czy zatem referendum powinno być w Wadowicach organizowane co rok? Może wówczas gmina wyglądałaby nieco lepiej.

Resize of 25 sesja RM 2

Skarbnik gminy nie miała tęgiej miny, gdy radni Odrozek i Klinowski wykazywali jej budżetowe nieścisłości

Skarbniczka Flasz kpi sobie z nas

Po raz kolejny Rada Miejska znowelizowała uchwałę budżetową. Budżet nowelizowany jest niemal stale, na każdej sesji, co oczywiście stanowi wypaczenie istoty tego dokumentu. Obrazuje to niską jakość urzędników zatrudnianych w UM Wadowice. Przypomnę, że każda nowelizacja budżetu oznacza błąd w planowaniu (wydatków / przychodów) lub brak wykonania planu. Tak czy inaczej świadczy o tym, że coś nie jest w porządku.

Czytaj więcej: Kreatywna księgowość w Gminie Wadowice 

Tym razem jednak Bożena Flasz przeszła samą siebie – zwróciła się bowiem do radnych o uchwalenie zmian w prognozie finansowej, gdzie wynik budżetu na rok 2014 zaplanowała jako + 2 mln zł. Problem w tym, że jednocześnie przedstawiła nam projekt budżetu, w którym założyła… deficyt w wysokości – 5.5 mln zł! Gdy podniosłem, że jest to kpina z mieszkańców Wadowic i dowód nie wywiązywania się właściwie ze swoich obowiązków (Bożena Flasz to jeden z najlepiej opłacanych urzędników), skarbniczka gminy głupio się tłumaczyła, że to tylko prowizorka. Radni pseudo-koalicji Wielkiej Zgody, czyli bezradne stado milczących, przysypiających postaci, nawet nie zauważyli, na czym polega problem. O wstrząsającej niekompetencji skarbnik napisał też Obywatel Wadowic.

Wykluczenie cyfrowe

Ewa Filipiak z pompą ogłasza, że będzie przeciwdziałać wykluczeniu… cyfrowemu. W tym celu rozda kilkudziesięciu rodzinom komputery i Internet. Podobnie wygląda program pomocy rodzinie, jaki opracowała – bodajże pod nazwą „Wadowice Przyjazne Rodzinie”. Leczy się symptomy, nie przyczyny, a i to w małej skali. Ale okazja do ogłaszania „sukcesu” jest. Na sesji zalegalizowaliśmy więc działający (od dwóch lat!) nielegalnie na rynku hot spot i info kioski, na które wydano fortunę, a które w ogóle nie pełnią swojej roli – najczęściej są one w stanie awarii.

Na wszelki wypadek Ewa Filipiak przeprosiła tych, którzy czują się brakiem legalizacji hot spota  urażeni i zapewniła, że to nie jest przestępstwo. No tak, to jedynie kolejny, drobny dowód jej niekompetencji i nieznajomości prawa, procedur itp.

Gminne programy, czyli słowa, słowa, słowa… i kasa

Przyjęliśmy gminne programy: współpracy z organizacjami pozarządowymi oraz przeciwdziałania alkoholizmowi i narkomanii. Programy, o czym już wiele razy pisałem, rozpisane są pod konkretne organizacje, w których zasiadają radni i znajomi – gminna kasa (ponad 1 mln zł rocznie) dzielona jest więc pomiędzy swoich. Niewiele ma to wspólnego z kreowaniem społeczeństwa obywatelskiego.

Czytaj więcej: Gminne dotacje, czyli kasa z układu

Program profilaktyki alkoholowej sporządza specjalny pełnomocnik burmistrz (na etacie) – Marek Ciepły, czyli radny powiatowy jej Wspólnego Domu. Wchodził on (nie wiem czy nadal wchodzi) w skład zarządu lokalnego stowarzyszenia Victoria, które jest jednym z beneficjentów tych planów. Ciekawe?

Skarga Romów z Andrychowa

Na burmistrz Wadowic poskarżyli się do Ministerstwa Administracji Romowie z Andrychowa. Napisali co im leżało na sercu (przede wszystkim arogancja Filipiak). W odpowiedzi Rada Miejska wysmażyła pismo, które nie tylko nie odnosi się rzetelnie do postawionych zarzutów (to standard), ale brzmi dość arogancko. Przy okazji burmistrz ogłosiła, że skarga ma oczywisty związek z referendum, o czym ona wie. Romowie z Andrychowa zostali zdemaskowani jako zakamuflowani zwolennicy IWW. Na szczęście Filipiak nie jest w ciemię bita i sprawę przejrzała.

Wykluczenie transportowe oraz smog

W części poświęconej na wnioski i interpelacje kolejny raz zwróciłem się do Rady Miejskiej z wnioskiem o zajęcie się tematem transportu publicznego. Samorząd Województwa właśnie przygotowuje strategię rozwoju transportu w Województwie. Jej trzonem jest powstanie szybkiej kolei aglomeracyjnej łączącej miasta regionu z Krakowem. Za tym pójdą inwestycje w kolej, powstaną nowe odcinki, zmodernizowane zostaną obecne, zakupiony nowy tabor. W planie tym Wadowice właściwie pominięto – pokazuje to rolę naszego samorządu w planie Województwa. Nic dziwnego, poważni partnerzy nie mają czego w Wadowicach szukać. Rada Miejska nie wyraziła jednak ochoty, aby o tym wszystkim rozmawiać. Radni zniecierpliwieni szukali już końca obrad.

Poruszyłem również temat jakości powietrza – w Wadowicach najgorszej w Małopolsce, o czym mieszkańcy nie wiedzą i z czego nie zdają sobie sprawy. Kraków na inwestycje w zmianę systemu ogrzewania mieszkań przeznacza 75 mln zł. A Wadowice? Burmistrz nie potrafiła powiedzieć. Na razie nie mamy nawet spójnego planu, co robić. Pozostaje nadal wdychać smog.

Ewa Filipiak nie zamierza pozyskiwać środków unijnych (świadczy o tym budżet proponowany na 2014 rok). Gdy pytałem o zielone źródła energii (jeden głównych tematów nadchodzącej perspektywy Unijnej), odparła, że burmistrz wytwarzaniem energii się nie zajmuje. Problem w tym, że w Wadowicach burmistrz nie zajmuje się niczym i 150 tys. zł rocznie za to bierze.

Oprócz mnie interpelacje wygłosił Henryk Odrozek, który opisze ich treść na swoim blogu.

dr Mateusz Klinowski