[Video] 25. sesja Rady Miejskiej: interpelacje

Prezydium Rady w Wadowicach

Prezentujemy fragment 25 sesji Rady Miejskiej w Wadowicach. Obszerną relację radnego Mateusza Klinowskiego zamieściliśmy poprzednio. Sesja upłynęła pod znakiem kolejnej nowelizacji budżetu oraz nieporadnych prób wytłumaczenia przez skarbniczkę gminy Bożenę Flasz, dlaczego rozmija się o 7 mln zł z własnymi prognozami. W interpelacjach pierwsze skrzypce grała jednak burmistrz.

Interpelacje miały tradycyjny przebieg. Stała grupa radnych – Henryk Odrozek i Mateusz Klinowski, zabierała głos, reszta nie miała nic do powiedzenia na żaden temat. W interpelacjach zobaczymy więc oburzoną publikacjami internetowymi Ewę Filipiak, lekcję odmiany nazwisk, pogadankę o niemocy urzędników, czy Bożenę Flasz szarpiąca się z radnym Klinowskim, któremu zabrała mikrofon. Mikrofon radnym wyszarpywał też Stanisław Kotarba.

Przekręt przy rewitalizacji Rynku

Ze spraw najważniejszych, Mateusz Klinowski ponownie poruszył na forum Rady Miejskiej temat złodziejskiej rewitalizacji centrum Wadowic – okazało się, że Mostostal Warszawa SA w ogóle nie pojawił się na terenie budowy, a całość prac wykonali podwykonawcy i ich kolejni podwykonawcy. Było to niezgodne z treścią zawartej z gminą umowy, o czym burmistrz doskonale wiedziała. Dzięki jej zaniedbaniom rewitalizacja potrwała dodatkowy rok, pochłonęła co najmniej dodatkowy 1 mln zł i okazała się budowlanym bublem. Radny Klinowski ponownie pytał o nadzór nad inwestycją.

Co ciekawe, dzień przed sesją sprawa rewitalizacji trafiła do sądu. Inicjatywa Wolne Wadowice zaskarżyła decyzję Prokuratury Rejonowej, która nie dopatrzyła się w całej sprawie przestępstwa. Nieoczekiwanie w sądzie Prokuratura przyznała jednak rację stowarzyszeniu i wobec przedstawionych dowodów „przekrętu” postanowiła prowadzić postępowanie.

O koszt fontanny pytał radny Odrozek. Na dzień dzisiejszy fontanna kosztowała 666 tys. zł, ale to nie koniec. Sprawa może skończyć się w sądzie. Urzędnicy więc ponownie zrewidowali swoje przewidywania co do kosztów tej inwestycji (Klinowskiemu przed referendum podawali koszt 900 tys. zł, wcześniej nie mniej niż 1 mln zł) . Czy nie jest to dowód na totalny bałagan, jaki panuje w UM Wadowice i brak fachowego zarządzania miastem? Warto pamiętać, że Ewa Filipiak w sprawie kosztów fontanny poszła nawet do sądu, chcąc, aby radny Klinowski prostował źle podane przez nią koszty. To jakiś absurd.

Sprawa BDI i transportu publicznego 

Radny Klinowski zwrócił się z wnioskiem do Rady Miejskiej o dyskusję na temat BDI – wskazał, że od 3 lat bezskutecznie wnosi o zabezpieczenie Wadowic przed niekorzystnym wariantem drogi. Przewodniczący Szczur i pozostali radni związani z burmistrz nie widzą jednak potrzeby działania. Klinowski odniósł się też do powstającego planu rozwoju transportu publicznego w Małopolsce (więcej o tym tutaj). Plan zakłada utworzenie szybkiej kolei aglomeracyjnej w województwie, ale odbędzie się to kosztem likwidacji połączeń do Wadowic. Radni planu nie znali, burmistrz podobno o nim wie, ale zapowiedziała, że z Klinowskim na ten temat nie będzie rozmawiać. Z kim będzie?

„Zajmijmy się wreszcie rozwiązywaniem konkretnych problemów. Już przespaliśmy 3 lata.” – zaapelował radny Klinowski. Oczywiście ze skutkiem wiadomym.

Przewodniczący Szczur pouczał młodego radnego, że w czasie sesji nie ma miejsca na wnioski do Rady. Klinowski zwrócił więc uwagę Szczurowi, że najwyraźniej sam nie zna zaproponowanego przez siebie planu sesji, gdzie stoi, iż sesję kończą właśnie „interpelacje, zapytania, wnioski”. Burmistrz odpowiadała, że BDI nie powstanie, a Klinowski „straszy mieszkańców” i „robi wodę z mózgu”. Dyskusji oczywiście nie podjęto.

EKO prywatyzacja

Radni poruszyli temat wątpliwej prywatyzacji EKO, braku reakcji na ich projekt zmniejszenia opłaty śmieciowej (to oni od miesięcy dowodzą, że mieszkańcy płacą Gminie Wadowice za dużo za odbiór odpadów) – tu burmistrz obiecała, że obniżkę od 1 stycznia przeprowadzi. Radny Klinowski poprosił o wydanie kopii dokumentów związanych ze sprzedażą udziałów spółki EKO.

Bezrobocie i strefa gospodarcza 

Radny Odrozek apelował o informacje dotyczące współpracy burmistrz z przedsiębiorcami – burmistrz odrzekła jednak, że o gospodarce inwestycyjnej gminy nie będzie dyskutować, bo „to demagogia”, a miejsca pracy nie tworzy burmistrz, tylko sami przedsiębiorcy, którzy w Wadowicach powinni zjawić się sami.

Umowy urzędu na razie tajne, bo pracownicy są zajęci

Odrozek pytał również o to, dlaczego do dzisiaj burmistrz nie ujawnia na stronach gminy umów, które zawiera z różnymi podmiotami w imieniu mieszkańców. Ewa Filipiak najpierw zganiła radnego za komentarze w Internecie, a później zaapelowała, aby nie porównywać jej z „jakimś starostą”. Urzędnicy w UM Wadowice mają wg. niej tyle pracy, a do tego tak słabo zarabiają, że aby wymogom jawności podołać, Filipiak musiałaby zatrudnić dodatkowego pracownika. Czy będzie to znów np. syn Halina Almert, wiceprezes Sądu Rejonowego, czy tylko jakiś mniej znaczący czyjś krewny / pociotek? Czas pokaże.

Tymczasem, Mateusz Klinowski zaoferował Ewie Filipiak znalezienie wolontariusza, który wszystkie umowy spisze i zeskanuje. Ta propozycję zignorowała. O sprawie napisał też portal Wadowiceonline.pl

Powietrze brudne, bo radni o tym nie myślą 

Radni Mateusz Klinowski oraz Henryk Odrozek podjęli też temat zanieczyszczenia powietrza – miasta Małopolski zaczynają inwestować miliony złotych w zamianę pieców węglowych na gazowe, dopłaty do ich użytkowania. W Wadowicach, które stanowią jedno z najbardziej zanieczyszczonych miast regionu, żadnych działań burmistrz nawet nie próbuje podejmować. „Rękami urzędników nic Pan nie zrobi” – odpowiadała burmistrz – i wskazała, że to radni powinni coś robić. Przypomnijmy – radni przecież nic od początku kadencji nie robią, a projekty uchwał proponuje zawsze burmistrz, która kontroluje aż 15 członków 21 osobowej Rady Miejskiej. Pozyskiwaniem środków na ekologiczne źródła energii burmistrz również nie będzie się zajmować, bo to nie jest zadaniem burmistrza. Pytał o to Klinowski.

Koszt referendum

Ewa Filipiak apelowała o zwrot kosztów referendum. Ale nie potrafiła ich podać ani ona, ani skarbniczka gminy Bożena Flasz. Czy do tych kosztów wliczone zostanie również wynagrodzenie pracowników zdejmujących po nocach plakaty referendum? Zapytana o wysokość tych kosztów burmistrz nie odpowiedziała…

Koszt listu Ewy Filipiak

Burmistrz nie udzieliła również odpowiedzi na pytanie o koszt wysłania do mieszkańców swojego listu, w którym zniechęcała do udziału w głosowaniu i chwaliła się sukcesami. „To prywatna sprawa Ewy Filipiak” – powiedziała. Rozumiecie coś z tego?

Niebezpieczna droga, czyli znów „proszę nie obrażać”

Była też mowa o wypadkach na drodze DK28 w okolicach os. Pod Skarpą. To bardzo niebezpieczny odcinek, ale burmistrz czuje się bezradna, bo to nie jej droga. Odrozek usłyszał, że ma siedzieć cicho i „nie obrażać”. Kogo? Przewodniczącego Szczura, który mieszka niedaleko i w sprawie milczy. Burmistrz na koniec zaprotestowała „przeciwko chamskiemu zachowaniu pana Odrozka”.

Krwawa okładka dziełem Marcina Guzika?

Odrozek pytał o słynną już okładkę „Wiadomości Powiatowych”, na której przedstawiono pociętych i pokrwawionych organizatorów referendum i triumfującą Ewę Filipiak. Ta wyznała, że jest zbulwersowana i przerażona… artykułem Marcina Guzika. „To co zrobił Marcin Guzik jest obrzydliwe” – wyznała burmistrz. Co więcej, uznała również, że prof. Nęcka, psycholog społeczny wyrażający swoje oburzenie fotomontażem z rzeczonej okładki, wyrażał je na temat… Marcina Guzika. Trudno zrozumieć, w jaki sposób burmistrz może wygadywać takie niedorzeczności.

Odrozek jak zwykle pozwolił sobie na (raczej niepotrzebne) wycieczki osobiste pod adresem przewodniczącego Szczura, który głównie zajadał się cukierkami. Szczur nie zna prawa, źle prowadzi obrady, a do tego stale okłamuje nadzór prawny Wojewody Małopolskiego. Tylko co zmienia ciągłe przypominanie mu o tym? Szczur w ciągu 10 tygodni nie odpowiedział Odrozkowi na pytania zadane na piśmie. I na kolejne wezwanie radnego również nie odpowiedział.

Na koniec radna Stanisława Wodyńska podziękowała swoim darczyńcom oraz poprosiła o znaki zwalniające na ul. Barskiej i Puławskiego, bowiem przewija się tam 1000 osób. Było też coś o nerwie trójdzielnym i EKG.

Zapraszamy do zapoznania się z całą relacją z przebiegu interpelacji. Niebawem kolejne fragmenty obrad.