22 sesja Rady Miejskiej: interpelacje radnych

_22_sesja

Prezentujemy kolejną porcję nagrań z obrad Rady Miejskiej i sesji, jaka miała miejsce 28 czerwca 2013 roku. Tym razem ostatni punkt obrad – interpelacje.

Głos tradycyjnie zabrała ta sama, wąska grupa radnych – Henryk Odrozek, Mateusz Klinowski oraz Janina Kamińska.

– Radny Odrozek ponownie poruszył sprawę Marcina Płaszczycy, asystenta burmistrz Wadowic prowadzącego portal Wadowice24.pl. Płaszczyca zażądał sprostowania od jednego z dziennikarzy, który opisywał jego zatrudnienie w Urzędzie Miasta twierdząc, że wcale nie jest tam zatrudniony. Odrozek chciał to wyjaśnić. Poinformował również, że nadal bezskutecznie próbuje się dowiedzieć, ile Płaszczyca zarabia w urzędzie i w tym celu podjął przeciwko burmistrz środki prawne. Burmistrz od roku zamiast odpowiedzieć na proste pytanie radnemu, zaprasza go na spotkania, w których radny nie chce uczestniczyć.

Odnosząc się do tych krótkich interpelacji, burmistrz powiedziała tylko, że Płaszczyca jest jej pracownikiem i nie wie, o co Odrozkowi chodzi. A o co chodzi Płaszczycy? Wygląda na to, że próbuje on po prostu zastraszać kolegów po fachu – dziennikarzy opisujących jego poczynania, kłamiąc na temat własnego zatrudnienia.

– Radny Klinowski pytał Zdzisława Szczura i Ewę Filipiak o działania podejmowane przez władze miejskie w kwestii poprawy skomunikowania Wadowic z najbliższymi miastami – miejscami, gdzie pracują wadowiczanie. Zarzucił im, że Gmina Wadowice nie robi nic, aby poprawić komunikację w Wadowicach.

Czytaj: Bydlęcy bus do Wadowic

Czytaj: Inicjatywa dla kolei w Wadowicach

Pytał również o usunięte ławki z parku miejskiego. Rok temu burmistrz zmniejszyła drastycznie ich ilość i nadal twierdzi, że wszystkie ławki w parku są. Na koniec radny zarzucił Ewie Filipiak praktyki korupcyjne – na przykładzie Joanny Grzyb, dla której burmistrz zakupiła ze środków gminnych mieszkanie w centrum Wadowic.

Pytanie to wywołało wielkie poruszenie, do burmistrz podbiegł natychmiast Stanisław Kotarba. Odpowiadając na zarzuty burmistrz twierdziła, że „pani Grzyb nie jest moją koleżanką” oraz tradycyjnie „nie mam zamiaru z panem Klinowskim dyskutować”. Dodała też, że w sumie cieszy się, że Klinowski o to właśnie ją pyta. Odnośnie BDI Ewa Filipiak odpowiadała, że „sprawa jest jasna”, a uratowania linii kolejowej nie powinni sobie mieszkańcy przypisywać, bo „samorządowcy są w to zaangażowani”. Nie wiadomo tylko, w jaki sposób, bo szczegółów oczywiście żadnych nie podała. Klinowski na swoje pytanie odnośnie ważnego problemu mieszkańców Gminy nie uzyskał więc właściwie żadnej odpowiedzi.

Odnośnie parku burmistrz uznała, że jest obrażana, bo „park jest zadbany, są kosze, jest plac zabaw”. Uznała też, że Klinowski mówi o parku, ale „ja mu o parku opowiadam i każdy z państwa może tam iść i ocenić, czy mieszkańcy są z parku zadowoleni”. O co tu chodzi? My tego nie wiemy.

– Radna Kamińska poruszyła temat wyznaczenia w mieście stref płatnego parkowania – obecna sytuacja uniemożliwia sprawne poruszanie się po mieście. Była też mowa o estetyce miasta, gdzie wiele klombów zlikwidowano i zastąpiono folią pokrytą korą, którą już dawno spłukał deszcz. Kamińska pytała również o lokal przy Placu Jana Pawła II, gdzie prywatny najemca prowadzić miał działalność gospodarczą. Na razie jednak w kamienicy trwają prace, które najprawdopodobniej finansuje Gmina.

Na koniec Kamińska także upomniała się o transport zbiorowy w Gminie. Okazało się, że w tej sprawie pisała nawet do jakiegoś ministerstwa, bo burmistrz Wadowic tradycyjnie „rżnie głupa” i udaje, że transport zbiorowy w Gminie Wadowice nie jest jej problemem.

Tymczasem, wiele wiosek nie jest we właściwy sposób skomunikowanych z Wadowicami, sytuacja staje się tragiczna zwłaszcza w weekend. Filipiak z lekceważeniem odniosła się do problemów parkowania – radziła, żeby Kamińska „pozbierała sobie podpisy”, co było czytelną aluzją i kpiną ze składanych przez radną w imieniu mieszkańców wniosków, które podpierała licznymi podpisami. Z kolei, na ul. Słowackiego wg. burmistrz „trudno jest sadzić kwiatki” i jest to „bardzo ładna ulica i trzeba sadzić tam jałowiec”. Jak zauważyła Kamińska, jałowiec już tam jest.

Odnośnie wynajętego od Gminy lokalu burmistrz nie powiedziała nic konkretnego, bo… „nie ma tutaj dokumentów”. Widać lokale gminne w centrum miasta niezbyt ją interesują. Okazało się jednak, że najemcy nie płacili (nie płacą?) czynszu. Burmistrz wyraziła nadzieję, że na placu Jana Pawła II powstanie restauracja, która jest tam bardzo potrzebna. Gdyby ktoś miał pojęcie o Wadowicach takie, jakie ma burmistrz, wyjaśniamy, że co najmniej trzy restauracje już na tym placu są.

Na koniec burmistrz podzieliła się swoimi przemyśleniami na ten temat sytuacji transportowej w Gminie. „Problemem jest jakaś taka ustawa” – powiedziała. Wg burmistrz wożenie kilku osób jest nieopłacalne, wożenie wielu jest. Wstrząsająca głębia myśli, jak na kogoś, kto 20 lat zarządza Wadowicami.

Doszło też do interesującej wymiany zdań pomiędzy burmistrz Wadowic, a radnym Mateuszem Klinowskim w sprawie zarzutów korupcyjnych. Andrzej Strzeżoń, przewodniczący Komisji Mieszkaniowej, przyznał, że Joanna Grzyb nie znajdowała się na liście oczekujących na mieszkanie przyznawane przez gminę.

Kolejne fragmenty 22. sesji niebawem.