22 sesja Rady Miejskiej: awantura o śmieci

22 sesja Rady Miejskiej nie należała do spokojnych – co chwila wybuchały awantury. Opublikowaliśmy już materiał z interpelacjami radnych, wypowiedzi burmistrz na temat zakupu mieszkania dla koleżanki urzędniczki, sprawę niezgodnej z prawem zmiany niezgodnego z prawem Statutu Gminy Wadowice. Czas na kolejną awanturę – tym razem dotyczącą systemu odbioru śmieci.

System odbioru odpadów w Gminie Wadowice jest wzorowy, wprowadzono go bez problemów, a opłaty śmieciowe są niskie – zapewniała w czasie obrad radnych Burmistrz Ewa Filipiak. Niestety, znów jej zapewnienia odbiegały od rzeczywistości, choć większości składu Rady to nie przeszkadzało. Nic przecież o rządzeniu Gminą nie wiedzą.

Śmierdzący przetarg

Burmistrz odpowiadała na pytania dotyczące przetargu na odbiór śmieci, który został właśnie przed sesją rozstrzygnięty. Przetarg był bardzo ciekawy. Startowały w nim 4 firmy, w tym miejscowe zakłady komunalne – KOMWAD i Andrychów (wyniki tutaj). Najniższą cenę zaproponowało jednak konsorcjum firm MPGO i van Gansewinkel. Jest to kwota ok. 3.5 mln zł. EMPOL z Tylmanowej zaproponował cenę ok. 5 mln zł, KOMWAD z Andrychowem 5.6 mln zł, a Oświęcim 6.7 mln zł. Wygrywająca cena jest więc o 1.5 mln zł niższa, niż następna w kolejności – to prawie 30% mniej od propozycji firmy, która przejąć ma EKO. Jest także prawie 1.5x niższa niż oferta lokalnych firm. Jak to w ogóle możliwe?

Strażacy: ochotnicy śmieciarze

Konsorcjum firm MPGO i van Gansewinkel nie realizuje odbioru odpadów na terenie całej gminy. Na części obszarów Wadowic odbiór odpadów realizowany jest przez kogoś innego. Kogo? Strażacy OSP Chocznia od Druha Józka Cholewki traktorami zbierają worki i zrzucają je pod remizą. Czy tak ma wyglądać nowoczesna gospodarka odpadami, na którą zrzucają się wszyscy mieszkańcy Gminy? Plotka głosi, że udział Józefa Cholewki w śmieciowym Eldorado był elementem nieformalnej umowy pomiędzy zwycięską firmą, a lokalną władzą. To dlatego cena uzyskana w przetargu okazała się tak konkurencyjna, bo koszty dzięki Druhowi zmalały? A może chodzi o możliwości pokątnego składowania odpadów na wysypisku EKO? Co za problem przyjąć 10 t odpadów rozliczając 1 t? Firma, która może liczyć na taką przychylność wysypiska jest w stanie dowolnie obniżać swoje koszty.

Sprawa wymaga dalszego zbadania i z pewnością coś jest tutaj nie tak. Zwłaszcza, że burmistrz przyznała, że stawka za odbiór odpadów zaproponowana Wadowicom przez MPGO i van Gansewinkel jest niższa, niż konsorcjum to proponowało innym gminom.

Opłata śmieciowa jest o 1.7 miliona za wysoka

Ewa Filipiak twierdzi, że uzyskana cena 217 zł / tonę odpadów jest bardzo dobra i może uda się za 1.5 roku cenę obniżyć. Dlaczego nie teraz? Bo obniżka będzie na wybory, a na razie płaćcie.

Radni „opozycyjni” w stałym składzie (Kamińska, Petek, Klinowski, Janas, Odrozek i Ramenda) złożyli wniosek, aby w związku z niższą niż zakładana ofertą odbioru odpadów, przedyskutować obniżkę stawki za ich zbiórkę do racjonalnej wysokości 6 zł. Obecnie Gmina zarabia na śmieciach o 1.7 mln więcej, niż wynosi ich odbiór. Co stanie się z tymi pieniędzmi?

Przeczytaj: Obywatel Wadowic – Gmina zarobi na mieszkańcach?

Przypominamy, że Rada głosami uzależnionych od Filipiak członków przegłosowała stawkę 7 zł od osoby, która nijak się miała do urzędniczych wyliczeń. Z nich wynikało, że stawka powinna wynosić minimum 8 zł / osobę. Wcześniejszą propozycję 6 wymienionych radnych odrzucono bez dyskusji – bo niby na czym miano by ją oprzeć. Wspólny Dom, PO i PiS nie miał żadnych argumentów oprócz siły głosu. I tym razem nawet pomysł samej rozmowy o zmniejszeniu opłaty odrzucono. Radni uznali, że nie ma o czym gadać. Czy dzięki tej decyzji zostaniemy zwyczajnie wydojeni, jaki pisze Obywatel Wadowic?

W całym procesie wdrażania nowego systemu wszystkie propozycje zgłaszane przez radnych opozycyjnych wobec burmistrza Ewy Filipiak okazywały się prawidłowe, uzasadnione i korzystne dla mieszkańców. Od kontenerów w cenie opłaty do wysokości opłaty. – pisał Obywatel Wadowic i warto to zapamiętać. Radni wspierający burmistrz nie mieli jednak sobie nic do zarzucenia. I mieć z pewnością nie będą.

Była również mowa o prywatyzacji komunalnej spółki EKO. Burmistrz opowiadała, jak przebiega przejęcie kontroli nad gminnym majątkiem przez przedsiębiorstwo EMPOL z Tylmanowej. Niedawno w tej sprawie na jaw wyszły nowe fakty – okazało się, że radni zostali wprowadzeni w błąd przez prezesa EKO (Lesław Makuch) oraz Ewę Filipiak. Więcej o tej bulwersującej sprawie będziemy jeszcze pisać.

Skandal: burmistrz wychodzi na papierosa

Do skandalu doszło, gdy głos zabrał Mateusz Klinowski. Przypomniał on, że radni odrzucili uchwałę obniżającą stawkę za odbiór odpadów, a teraz nawet zablokowali samą możliwość dyskusji o jej zmianie na sesji. Burmistrz nie czekając na dalsze pytania postanowiła wyjść na papierosa, wyszła z nią też część radnych. Klinowski nie chciał jednak zadawać burmistrz pytań pod jej nieobecność, wybuchła więc awantura. Zdzisław Szczur, przewodniczący Rady Miejskiej, twierdził, że „nigdzie nie jest powiedziane, że burmistrz musi być na obradach”. Głos zabrała wiceprzewodnicząca, radna Stanisława Wodyńska, która wygłosiła mowę o „jadzie, który wydziela Klinowski”, zarzucając mu, że niepotrzebnie przedłuża obrady zadając jakieś pytania. Burmistrz przecież rządzi wzorowo i pytania są zbędne. Swoje wystąpienie Wodyńska zakończyła stwierdzeniem: „ja też wychodzę”. I wyszła.

Jakie pytania miał radny? Poruszył kwestię częstotliwości odbioru odpadów, bo w Gminie Wadowice jest ona niska. Odpady segregowane będą odbierane raz w miesiącu. Radny mówił również o nieprofesjonalnych działaniach w sprawie śmieci Urzędu Miasta – wyliczenia opłaty śmieciowej nie mają nic wspólnego z realiami. Burmistrz ma to w nosie, a wręcz czuje się wypominaniem tego obrażana. Klinowski pytał też o plany usunięcia dzikich wysypisk w Gminie. Planów takich nie ma.

„Proszę mnie nie obrażać, proszę mnie nie szkalować. Proszę nie wypowiadać jakichś demagogicznych nie wiadomo czego.” – odpowiedziała radnemu burmistrz – „Wszystko co powiedział Pan Klinowski jest nieprawdą.” Na żadne pytania Ewa Filipiak nie odpowiedziała, wyjaśniając, że robi tak ponieważ: „Myślę, że Pan tego nie zrozumie”.

„Nie bełkocz Pan pod nosem” – dorzucił Szczur pod adresem radnego Odrozka i punkt obrad został wyczerpany zaraz po krótkiej, propagandowej laurce wystawionej „komórce Urzędu Miejskiego” przez radną Marię Zadorę, która najwyraźniej doznała przebłysku wspomnień z lat młodości spędzonych w aktywie partyjnym i innym.

Choćby dla tych jakże ważkich wystąpień warto obejrzeć kolejne śmieszne i smutne jednocześnie nagranie dokumentujące „wyczyny” radnych Rady Miejskiej Wadowic.