21 sesja Rady Miejskiej: absolutorium dla burmistrz

_ 21 sesja

We wtorek odbyła się 23 sesja Rady Miejskiej Wadowic. Być może ostatnia przed jej odwołaniem przez mieszkańców w referendum. My przypominamy jednak kolejne niepublikowane jeszcze fragmenty sesji kwietniowej. Tym razem absolutorium dla burmistrz.

30 kwietnia 2013 roku w remizie OSP Chocznia, w czasie 21 sesji Rady Miejskiej, Ewa Filipiak, burmistrz Wadowic, po raz kolejny otrzymała absolutorium, czyli votum zaufania ze strony Rady. Nic dziwnego, bowiem w Radzie tej ma absolutną, mierną i oddaną sobie większość. Część radnych po prostu zatrudniona jest przez burmistrz, inni wybrani dzięki zaproszeniu na jej listy (Wspólny Dom, PO, PiS). Zamiast więc pilnować spraw mieszkańców i kontrolować poczynania urzędników, radni ci milcząco zgadzają się na wszystko, w tym ewidentne przekręty (np. mieszkanie kupione przez burmistrz koleżance).

Nowością była postawa koła PO w Radzie – radni Janas, Ramenda i Odrozek po raz pierwszy od 3 lat głosowali przytomnie, tj. nie poparli w ciemno wykonania budżetu, który wcześniej zatwierdzili. Wpływ na to wywarło przede wszystkim przebudzenie się lokalnych komentatorów, którzy poprzez swoje blogi coraz bardziej zaczęli punktować bezradność „opozycji” z PO. To wreszcie podziałało na uśpionych radnych.

PRL w Wadowicach wiecznie żywy 

Prezentacja wykonania budżetu przypominała czasy świetności PRL. Skarbnik gminy Bożena Flasz (radna powiatowa i członkini różnych gremiów lokalnych – rad nadzorczych, partii politycznych, stowarzyszeń) ogłosiła sukces. Burmistrz wykonała budżet w niemal stu procentach, a dokładnie 96,28%! Skarbniczka Flasz mówiła o „roku sukcesu”. Radny Klinowski zażartował, że w przyszłym roku oczekuje wykonania na 105 %. Budżet w Wadowicach nowelizowany jest zresztą bez przerwy – to nic innego jak kreatywna księgowość, o której już tutaj pisaliśmy. Dzięki ciągłym zmianom uchwały budżetowej wykonania dążą do 100% niezależnie od tego, co faktycznie zostało zrobione. W PRL było podobnie – wszystko się sypało, ale normy i założenia wykonywano zawsze. W Wadowicach PRL jest wciąż żywy.

Dyskusja, czyli dwugłos.

„Dyskusja” wokół absolutorium zaczyna się od 19 minuty. Oglądając ją warto pamiętać, że czym innym są założenia budżetowe, a czym innym polityka gospodarcza – tę niestety Wadowice mają na fatalnym poziomie, za co oczywiście odpowiada burmistrz. Dzięki niekompetencji jej oraz urzędników Wadowice są w opłakanym stanie. Ale o tym nikt na sesji nie chciał rozmawiać. O budżecie zresztą w ogóle nie mówiono, poza dwoma wyjątkami. Pierwszy głos zabrał Mateusz Klinowski, który miał sporą trudność, aby przekonać przewodniczącego Zdzisława Szczura, że dyskusja polega na czymś innym, niż zadawaniu pytań i oczekiwaniu na łaskawie udzielane odpowiedzi. Wystąpienie zakłócał Stanisław Kotarba, który dogadywał radnemu siedząc na publiczności. Zdzisław Szczur rzecznika i radnego powiatowego Kotarby nie potrafił jednak przywołać do porządku. Sam zaczął Klinowskiemu przerywać, twierdząc nawet, że obraża on strażaków mówiąc, że „to są hufce”. Tymczasem, Klinowski poruszył kwestię nieudolnego zarządzania inwestycjami, o czym świadczy chociażby rozdęcie w budżecie rezerwy ogólnej, aby spłacić rosnące koszty rewitalizacji centrum miasta. Źle przygotowany i zrealizowany z naruszeniem prawa przez Ewę Filipiak projekt pociąga za sobą ogromne, dodatkowe koszty. Budżet wyraźnie tego dowodzi.

Drugi w kolejności zabrał głos radny Henryk Odrozek. Mówił on o wzroście wydatków na administrację (pisał o tym niedawno Obywatel Wadowic) oraz na dotacje do straży pożarnych, przy jednoczesnym spadku wydatków na sport, kulturę i demokrację – rady sołeckie i osiedlowe. 

Skarbniczka Flasz ripostowała, że wszystkie wydatki Gminy rosną, a jak spadają, to w wyniku kryzysu. Flasz tłumaczyła, że dodatkowe koszty rewitalizacji wynikają z konieczności reagowania na „nowe okoliczności”. Owe „nowe okoliczności”, to nic innego jak rażące błędy Ewy Filipiak w przygotowaniu inwestycji na rynku. A tak w ogóle, to burmistrz jedynie „wykonywała decyzje Rady Miejskiej”. Decyzje te podjęto na jej wniosek i rękami uzależnionych od niej radnych – ale o tym Flasz już nie wspomniała. Na koniec płaczliwym głosem wydusiła, że z budżetu należy się cieszyć i sobie gratulować, bo „pozyskano znaczne środki” i tylko dlatego ciągle budżet nowelizowano. Dramatyczne wystąpienie skarbniczki Flasz zakończyły oklaski.

Wystąpienie skarbniczki nie do końca jest to prawdą. Część „pozyskanych środków” to po prostu wydatki, których nie udało się zrealizować. A ile pozyskano środków zewnętrznych, unijnych?

Zamiast rozwoju, inwestycje przed wyborami 

Zamiast pozyskiwania środków i rozwoju gminy, w Wadowicach prowadzone są inwestycje na kredyt, przed wyborami. Powyższe zdanie wyraża istotę „gospodarowania” Ewy Filipiak. Rankingi pokazują, że Gmina Wadowice bardzo słabo radzi sobie z pozyskiwaniem środków unijnych – biorąc pod uwagę wykorzystanie funduszy unijnych od 2007 r. Wadowice zajęły 156 miejsce, Andrychów 78 miejsce, a Zator 8 miejsce na 182 gminy małopolskie. Zaniedbania są ogromne – kanalizacja, modernizacja ogrzewania, transport, budownictwo mieszkaniowe, drogi, służba zdrowia. Radni jednak problemu z tym nie mają. Ich zdaniem wszystko fajnie „się kręci”.

Za błędy burmistrz płacimy setki tysięcy złotych

Radny Klinowski słusznie zauważył, że „reagowanie na okoliczności”, o którym mówiła Flasz, to nic innego jak płacenie z pieniędzy gminnych za błędy burmistrz, czego budżet jest dowodem. Przewodniczący Szczur wymownie spojrzał na wiceprzewodniczącego Józefa Cholewkę, a następnie wyksztusił: „proszę nie insynuować”.

Drobne uwagi miała również Janina Kamińska, pytała o mieszkanie zakupione na ul. Mickiewicza. Na pytanie, kto je otrzymał, odpowiedzi nie uzyskano. To był początek opisanej przez nas sprawy mieszkania dla wpływowej urzędniczki – koleżanki burmistrz Filipiak. Następnie przystąpiono do głosowania. 15 radnych Ewy Filipiak zagłosowało za… Ewą Filipiak. Burmistrz podziękowała wszystkim pracownikom i zapewniła, że pracuje rzetelnie i przestrzega procedur. Krytycy po prostu nie wiedzą, o czym mówią, a burmistrz dąży do perfekcji.

W czasie całego nagrania słychać pstrykanie – to zdaje się radny Paweł Stopa z Kleczy bawi się długopisem. Z niczego innego w Radzie Miasta nie zasłynął. Po godzinach pracuje dla Gminy – odśnieża drogi w Kleczy.