17. Sesja RM: Wycieczka do Ponikwi

Zamieszczamy relację z 17 sesji RM, którą przesłał nam radny Mateusz Klinowski. Radni-bezradni znów nie zabierali głosu, a ważne dla Gminy uchwały przepychano bez zastanowienia. Z kolei, radni angażujący się w sprawy Wadowic zadawali pytania, ale nie doczekali się na nie odpowiedzi. Kasa nadal bez przeszkód dzielona jest pomiędzy lokalny układ władzy, a nieprawidłowości tuszowane. Z zażenowaniem obradom przyglądali się nieliczni mieszkańcy.

Obrady Rady Miejskiej zorganizowano w sposób, do którego jej prezydium w osobach Józefa Cholewki, Stanisławy Wodyńskiej i Zdzisława Szczura zdążyło nas wszystkich przyzwyczaić. Spotkaliśmy się więc w Ponikwi, w zimnej, odrapanej ruderze odgrywającej rolę domu ludowego, poza zasięgiem telefonów i Internetu. Inicjatywa Wolne Wadowice znów musiała zorganizować dowóz na miejsce zainteresowanych mieszkańców oraz sprzętu nagrywającego. I o to w tym wszystkim chodzi – żeby utrudnić nam patrzenie na ręce radnych. Termin obrad nie był przypadkowy – wyznaczono go dokładnie w czasie, kiedy sąd w Krakowie zaplanował posiedzenie w sprawie mojego aktu oskarżenia przeciwko Marcinowi Płaszczycy.

Sesja rozpoczęła się od przyjęcia protokołu z poprzednich obrad – jak zwykle nie odpowiadających prawdzie. Protokoły fałszuje Zdzisław Szczur do spółki z burmistrz. Szczur z lubością czytał również, wyjaśnienia mgr Mirosława Chrapusty, stojącego na czele Wydziału Nadzoru Prawnego Urzędu Wojewódzkiego, z których wynikało, że nie widzi on podstaw do zakwestionowania dwóch wskazanych przeze mnie uchwał Rady Miejskiej, a to dlatego, że „wyjaśnienia przewodniczącego są wystarczające”. Po zapoznaniu się z nimi stwierdzam, że Chrapusta został przez Szczura po prostu okłamany.

Czytaj: Jak Szczur oszukał Wojewodę.

Wysłuchaliśmy długiego wystąpienia szefowej lokalnej struktury PiS – Grażyny Ramos, która odpowiada za inwestycje oświatowe. Była mowa o nowych pisakownicach, huśtawkach, skrzynkach gazowych. Tadeusz Krupnik prezentował na ekranie ujęcia rynku, który po rewitalizacji ma być chlubą Wadowic. Przy tej okazji poruszyłem problem dostępu do informacji i dokumentów. Jest mi on notorycznie utrudniany i odmawiany. Szczur cynicznie twierdził, że sprawę rozwiąże – ale nie powiedział jak. Faktem jest, że również on nie odpowiada na moje pytania, ukrywając tym samym przypadki łamania przez siebie prawa.

Następnie radni – bez dyskusji, co w tej radzie jest normą, przyjmowali kolejne uchwały, w tym po raz kolejny znowelizowali budżet! Budżet jest nowelizowany bez przerwy, co pokazuje marność urzędniczych zdolności do planowania. Przyjęliśmy też nowe statuty Biblioteki Miejskiej i WCK (kwestie techniczne) oraz przystąpiliśmy do zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzeni m.in. terenów nad Skawą, gdzie Komenda Wojewódzka Policji postanowiła budować nową Komendę Powiatową. Takie rozwiązanie wydaje się niezwykle szkodliwe dla rozwoju miasta, zwłaszcza, że pozostaje w sprzeczności ze studium kierunków zagospodarowania (które też trzeba było wcześniej zmienić). Radni bez słowa namysłu pomysł poparli. W ten sposób przekreślono ustalenia dokumentów planistycznych, które przygotowały profesjonalne firmy, a Wadowice wydały setki tysięcy złotych. Od razu zapowiadam, że pomysł lokalizacji tej inwestycji będzie przedmiotem dalszych protestów. Moich.

Przyjęto również “Gminny Program Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych”, z którego wynika, że większość z prawie 800 tys. zł na walkę z problemem nadużywania alkoholu i innych narkotyków, przeznaczymy na działalność klubową stowarzyszenia Victoria. Zasiadający w jego władzach Marek Ciepły (radny powiatowy) jest autorem programu.

Równie niepoważny jest program „Współpracy Gminy Wadowice z organizacjami pozarządowymi”, gdzie zamiast rozwoju sportu znów wydajemy ponad 0.5 mln na utrzymanie klubów i ich działaczy, w tym oczywiście najwięcej na MKS Skawa – gdzie prezesem jest… Marek Ciepły, a w zarządzie zasiada… Zdzisław Szczur. Nie zabraknie pieniędzy również dla organizacji Józefa Cholewki oraz Stanisławy Wodyńskiej.

[OD REDAKCJI: Oba “programy” to w istocie “przypudrowany” skok na kasę. Więcej na ten temat tutaj: Gminne dotacje, czyli kasa z układu.]

Następnie Rada Miejska zajęła się pobieżnie moją skargą do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w sprawie fałszowania protokołów z sesji. Ale nikt sobie nic z niej nie robi. Przyjęliśmy również niepoważną uchwałę w sprawie wsparcia budowy szpitala. Nie wiadomo tylko: jak, dlaczego, kiedy? Tekst uchwały jest infantylny i oznacza, że burmistrz zobowiązana jest wykonania “wyrażenia woli udzielenia wsparcia finansowego dla Powiatu Wadowickiego przez Gminę Wadowice”. Nie potrafię zrozumieć, co to znaczy.

Czytaj: Starosta Jończyk znów po prośbie

Przy okazji wyszło w dyskusji, którą zainicjowałem, że burmistrz nie zdaje sobie sprawy, kto może tworzyć uchwały. Jej zadaniem tylko ona. Również tę uchwałę – dotyczącą woli Rady Miejskiej, ona stworzyła.

Dom ludowy w Ponikwi, w którym zorganizowano obrady

Interpelacje składali radni: Odrozek, Janas, Kamińska, Petek i ja. W drobniejszych sprawach Lichwiarski i Zadora (tych zapamiętałem).

Moje interpelacje dotyczyły następujących spraw: braku wyczerpujących odpowiedzi na moje pytania dotyczące realizacji Planu Odnowy Miejscowości Wysoka, gdzie burmistrz najwyraźniej nie wywiązała się ze swoich obowiązków. Zamiast odnowy wsi (budowa kanalizacji, chodników, oświetlenia) setki tysięcy złotych zainwestowano w tereny kościelne, moim zdaniem łamiąc prawo.

Również Zdzisław Szczur nie odpowiedział na moje pytania dotyczące skargi i petycji mieszkańców odnośnie sposobu postępowania burmistrz wobec baru „Pod Kluczem”.

Czytaj: Bar „Pod Kluczem” skarży burmistrz Wadowic

Pytałem go też o sposób, w jaki radni będą informowani o terminach i miejscach zebrań rad sołectw oraz osiedlowych. Stosowny wniosek już składałem, bowiem na dzień dzisiejszy prawo nie jest przestrzegane, a część rad osiedlowych spotyka się w prywatnych mieszkaniach. Przewodniczący Szczur nie potrafił odpowiedzieć. Widocznie ktoś musi za niego podjąć decyzje.

Burmistrz pytałem o zatrudnienie w urzędzie “po cichu” Bartosza Almerta – pełnomocnika z Katowic, który broni Ewę Filipiak w procesie karnym wytoczonym przez wadowickich radnych, broni także innych politycznych kolegów burmistrz (np. Marcinę Płaszczycę). Adwokat ma świadczyć “bezpłatne porady oraz informacje prawne i obywatelskie w pełnym zakresie w pokoju nr 29 I p.”, czyli gabinecie… Zdzisława Szczura. Almert pracuje w Katowicach, ale jego rodzice to wiceprezes wadowickiego sądu oraz rzecznik Sądu Okręgowego w Krakowie. Wygląda to nieciekawie.

Ewa Filipiak nie potrafi także wyjaśnić, w jaki sposób zamierza wykonać “stanowisko RM Wadowic z dnia 26 września”, gdzie mowa jest o podjęciu przez „burmistrz Wadowic kroków prawnych celem obrony prawdy, czci i godności statutowych organów Gminy i dobrego imienia Wadowic”. Henryk Odrozek podał na sesji kilka przykładów naruszania godności radnego przez doradcę burmistrz – Marcina Płaszczycę. Burmistrz odpowiedziała mu, że musi radzić sobie sam. Zakresu czynności „doradcy”, o który pytał Odrozek, nie podała. Zaprosiła za to radnego na prywatne spotkanie.

Burmistrz nie odpowiedziała również, czym była tak zajęta, że nie zechciała wyjaśnić swojego postępowania redaktorom i słuchaczom Radia Kraków, które zaprosiło ją do udziału w audycji (władze Wadowic otrzymały „wyróżnienie” Blamaż Tygodnia za swoją reakcję na akcję sprzątania przez nas miasta). Stwierdziła, że żadnego zaproszenia nie otrzymała.

Filipiak odrzuciła też propozycję radnego Odrozka zorganizowania publicznych konsultacji i debaty na temat polityki śmieciowej z mieszkańcami Gminy. Gdy Odrozek podawał przykład burmistrza Andyrchowa i jego postawy (burmistrz spotyka się publicznie z mieszkańcami), Filipiak śmiała się w kułak.

Ze spraw wartych jeszcze wspomnienia, Józef Cholewka wpadł podpisać listę i udał się “do kliniki”, ale i tak pod nieobecność został wybrany na członka Powiatowej Rady Zatrudnienia (na jej czele stoi zdaje się Zdzisław Szczur), w której już wcześniej zasiadał. Zgodę na kandydowanie Cholewka wyraził na piśmie, na długo przed zgłoszeniem kandydatury. Kontrkandydatem był Henryk Odrozek. Zgodę wyraził dopiero po zgłoszeniu kandydatury. Zastanawiające jest również zachowanie się Stanisława Kotarby, stojącego na czele Powiatowej PO oraz fikcyjnego rzecznika samorządu. Na korytarzu Kotarba rechotał, aby na do widzenia powiedzieć mi po prostu “ale wdupczyłeś, he, he, he”. Ta kulturalna odzywka rzecznika “papieskiego samorządu” dotyczyła postępowania przeciwko Płaszczycy. Czekam na uzasadnienie postanowienia. Nie jest ono prawomocne.

MK